poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 9

Jestem! Wiem, że znowu dawno nie dodawałam rozdziału, ale JESTEM!!!! Wiecie ja nie zawsze mam czas dodawać rozdziały, a zwłaszcza je pisać!!!Mój dzień od poniedziałku do piątku wygląda tak:
-wstać
-przetrwać od 8 do 16 w szkole
-dać z siebie wszystko na treningu
-wrócić o 19 do domu
-odrobić lekcje
-pójść spać
TO POWTARZA SIĘ CODZIENNIE OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU.
Jak widzicie sami ja nie mam czasu usiąść przed komputerem i coś napisać :/
Uszanujcie to!
Mam dla was trochę dłuższy rozdział w ramach przeprosin, więc życzę miłego czytania i do następnego ;)
Jak macie jakieś pytania do mnie lub prośby to piszcie je w komentarzach, a ja zawsze odpowiem :)
DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ ♥
2 komentarze = następny rozdział
*****
-Musimy coś ustalić. Odparł dość poważnie Harry.
Spojrzałam na niego z Zaynem i od razu tego pożałowałam. Musi chodzić o coś bardzo ważnego, bo Harry miał strasznie poważną twarz.
-Co się stało? Spytałam nadal siedząc na kolanach u Zayna i tuląc się do niego.
-Madison nie ma żadnej opieki. Teraz każdy może wejść do niej do domu i ją uprowadzić. Styles wstał z krzesła i zaczął chodzić po salonie w tą i z powrotem. –Musimy być bardziej ostrożni. Madison. Mam do ciebie prośbę.
-Tak? Kiwnęłam głową.
-W obecnej sytuacji teraz mieszkasz z nami. Zawsze jak chcesz gdzieś wyjść na dwór to masz nam o tym mówić. Jeśli idziesz do sklepu do musisz nam o tym powiedzieć. Justin wykorzysta każdą sytuację by cię złapać. Na razie masz zakaz wychodzenia z domu. Chyba, że teraz pójdziesz z Zaynem po twoje najpotrzebniejsze rzeczy. Odparł Hazz.
-Czyli mam taką jakby eskortę? Zaczęłam się śmiać.
-Mad to jest naprawdę to jest poważna sprawa. My wiemy do czego Justin jest zdolny, by osiągnąć to co chce. Odparł z kamiennym wyrazem twarzy Zayn.
-Przepraszam. Zmieszałam się.
-Nie przepraszaj, tylko idźcie już.
-Dobra. Idziemy. Wstał z sofy Zayn, a ja zanim.
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do mojego. Po drodze dopiero zrozumiałam, że straciłam rodziców. Samotna łza spłynęła mi po policzku. Zayn chyba to zauważył i mnie przytulił.
-Proszę. Nie płacz. Postaramy się zrobić wszystko co w naszej mocy, żeby ciebie uratować. Mówił nadal trzymając mnie w uścisku
-Mogłam się tu nie przeprowadzać. Teraz na nowo się rozpłakałam. –To wszystko przeze mnie. Gdybym się tu nie pojawiła, wy nie mielibyście problemów.
-Nigdy tak nie mów. To nie twoja wina. To jedynie moja wina, że ja cię w to wszystko wplątałem. Nie powinnaś mnie znać. Jego brązowe tęczówki się zaszkliły. Mulat odwrócił głowę i rękawem bluzy otarł łzy. Podeszłam bliżej niego i ujęłam jego twarz w swoje dłonie. Nienawidziłam jak ktoś płakał. Zwłaszcza taki dobry człowiek jak Zayn.
-Nigdy tego pierwszego dnia, kiedy cię spotkałam nie zamieniłabym na żaden inny. Może na końcu było strasznie, ale da się wytrzymać. Zaśmiałam się. – Proszę nie płacz, teraz czuję się winna. Nadal mówiłam będąc blisko twarzy Zayna.
-Nie jesteś mi obojętna. Powiedział Malik pokonując kilka centymetrów, które nas dzieliły.
-Wy też nie jesteście mi obojętni. Odparłam.
Chłopak na początku popatrzył na moją twarz, a potem na usta. Nie minęła minuta, a złożył na moich wargach czuły, a zarazem szybki pocałunek. Nie drążyłam go odwzajemnić.
-Chodź. Popatrzył na mnie, a następnie splótł nasze palce razem i pociągnął w stronę moje domu. Weszliśmy do niego. Każdy krok odbijał się echem.
-Bierz potrzebne rzeczy i spadamy. Powiedział Zayn opierając się o ścianę i grzebiąc w telefonie.
W odpowiedzi pognałam na górę do swojego pokoju. Wzięłam średniej wielkości torbę i postawiłam ją na łóżku. Spakowałam do niej potrzebne ubrania, kosmetyki, portfel i kilka gadżetów typu ładowarka do telefonu, klucze do tego domu itp. Jak wychodziłam z pokoju to na szafce przy drzwiach stało zdjęcie. Przedstawiało mnie na rękach u taty, który całuje mamę w usta, a mama nas przytula. Na tym zdjęciu miałam może z 4 lata, niczym tak w prawdzie się nie różniłam. Może tylko nie miałam problemów. Nie musiałam zamartwiać się sprawdzianami, tym czy zdążę do szkoły, czy ktoś mnie zabije. Po prostu życie idealne, a czasy się zmieniają… . Wzięłam do zdjęcie do ręki i przypatrywałam mu się chwilę. Następnie wrzuciłam je na wierzch torby i zamknęłam ją. Udałam się na dół, gdzie Zayn nadal stał przy drzwiach.
-Gotowa? Spytał.
 -Tak, chyba tak. Odparłam.
W drodze powrotnej od mojego domu musiałam coś z Malikiem sobie wyjaśnić.
-Zayn?
-Tak?
-Chciałabym ci coś powiedzieć. Zaczęłam niepewnie.
-Co się stało? Był wyraźnie zmartwiony.
-Nic, tylko jak by ci to powiedzieć…. No bo ja…. Chciałabym, żeby ten pocałunek nie zmienił naszych relacji. Westchnęłam.
-Przecież się nie zmienią. Wzruszył ramionami mulat.
-Nie o to chodzi… chodzi o to, że…... żebyś nie dawał sobie jakiś nadziei na coś lepszego niż przyjaźń.
-Hmm ok, ale nie jesteś mi obojętna.
-Już to mówiłeś. Uśmiechnęłam się do niego. – Tylko nie jestem gotowa na związek w obecnych warunkach. Poza tym jak to ująć… jeszcze dobrze cię nie znam.
-Dobra rozumiem. Odparł wkurzony. Zdenerwowałam go? Czym? Zamiast dalej się z nim wykłócać  po prostu go przytuliłam. Objęłam go ramionami w pasie i przyciągnęłam do siebie. Na początku był zdziwiony takim obrotem sprawy, ale szybko odwzajemnił uścisk.
-Powinnaś mnie częściej przytulać!
-Tak. Na pewno. Odparłam sarkastycznie. – Bo teraz jedyny mój problem to przytulanie szanownego pana Malika.
-To nie było miłe. Powiedział zakładając ręce na piersi i robiąc smutną minkę jak kot ze Shreka.
-Ohh. Nie fochaj się no. Dźgnęłam go palcem w bok i pociągnęłam za  rękę.
Doszliśmy do domu Malika i Harry’ego i weszliśmy. Odstawiłam swoją torbę w przedpokoju i udałam się do salonu. Hazza siedział w salonie  sprawdzając coś w swoim iPhonie.
-Już myślałem, że nie przyjdziecie. Styles wstał z sofy i nas przytulił. Przytuliłam ich oboje. Szczerze mówiąc, tylko oni mi zostali.  
-To co teraz robimy? Spytałam. -Teraz jest godzina 19, więc czas na kolację. Krzyknął Harry spoglądając na zegarek, a za nim pognał Zayn do kuchni. Nim się zorientowałam w salonie było pusto i tylko ja stałam na środku.
Poszłam w ślady za chłopakami i udałam się do kuchni. To co tam zobaczyłam mnie zdziwiło. Harry robił kanapki, a Zayn parzył herbatę. Gdy tak na nich patrzyłam opierając się o framugę drzwi pomyślałam, że jak teraz bym pierwszy raz na nich patrzyła to wszystko wydawałoby się normalne. Dwaj nastolatkowie typowi „Bad Boye” robiący kolację. Mogłoby to wydawać się śmieszne, ale tak nie jest. Niestety prawda jest zupełnie inna. Po kilku minutach rozmyślania zobaczyłam, że chłopcy kończą robić posiłek i stawiają go na stole.
Po skończonej kolacji i rozmowach, które przeprowadziliśmy postanowiliśmy już pójść do łóżek.
-Mad?
-Tak? Spytałam
-Chodź. Pokażę ci twój pokój. Odparł Harry.
-Ok. Pociągnął mnie za rękę na piętro.
Weszliśmy pod schodach i skierowaliśmy się do bodajże do 3 drzwi na lewo. Hazz złapał za klamkę i weszliśmy do środka:

-Może, nie jest duży, za to jest mały, ale przytulny.
Obejrzałam cały pokój i muszę przyznać, że wspaniale był urządzony!
-Sami go urządziliście?
-Tak, a podoba się? Spytał Harry, opierając się o framugę drzwi i uśmiechając się szeroko.
-Tak. Ten pokój jest cudowny.
-Cieszę, że ci się podoba. Odpowiedział zadowolony. Podeszłam do niego i mocno przytuliłam. On natomiast objął mnie w tali i przyciągnął bliżej, tak że stykaliśmy się ciałami. –Dziękuję za to co dla mnie robicie. To jest niesamowite.
-Nie musisz dziękować. To raczej ja z Zaynem powinienem ci dziękować. Dzięki tobie nasze życie nabrało kolorów i mamy naprawdę wspaniałą przyjaciółkę, która jest z nami na dobre i na złe. Harry spuścił głowę. – Niestety jak ktoś się dowiadywał czym my się zajmujemy lub jaka jest nasz przeszłość to od razu od nas uciekali i nie chcieli mieć z nami nic wspólnego. Tylko jakieś napalone panienki nami się interesowały, żeby spędzić z nami jedną noc. Harry spojrzał w moje oczy. Widziałam w nich smutek, żal i rozpacz.
-Harry! Ja nie mam zamiaru odejść od was. Nawet w obecnych warunkach. Wolałabym już zginąć niż was zostawić. Nigdy nie żałuję, że was poznałam. Pocałowałam go w policzek i leciutko przytuliłam.
-Bardzo się cieszę, że cię mam. Teraz posłuchaj. Jeśli byś coś chciała w nocy to jak wchodzisz po schodach to pierwszy pokój po lewej to pokój Zayna, a pierwszy od prawej to mój. Łazienkę masz naprzeciwko, więc jak coś to wołaj. Powiedział i wyszedł. Po chwili znowu ktoś wszedł do pokoju. Harry.
-Chciałem tylko powiedzieć dobranoc i słodkich snów. Odparł i wyszedł. Tyle go widziano. Postanowiłam, że pójdę do łazienki i wykonam w niej rutynowe czynności. Jak mówiłam tak zrobiłam. Po pół godzinie wyszłam już w piżamie, czyli za dużej koszulce z logo AC/DC i krótkich czarnych spodenkach. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć. Niestety bezskutecznie. Nie mogłam zasnąć!!! To łóżko jest niewygodne. Postanowiłam pójść do Malika. Wyszłam po cichu z pokoju, zamykając za sobą drzwi i skierowałam się pod pokój Zayna. Zapukałam lekko. Niestety nikt nie odpowiedział. Postanowiłam tam wejść. Weszłam do środka i zastała mnie ciemność.
-Zayn? Spytałam.
Zobaczyłam postać leżącą na łóżku. Podeszłam bliżej i ujrzałam Zayna, chyba śpiącego. Postanowiłam to sprawdzić. Przysunęłam się tak, że mogłam poczuć jego oddech. Jednak to prawda. Mulat spał. Nakryłam go kołdrą i pocałowałam w policzek i wyszłam. Teraz został mi tylko Harry. Skierowałam się pod jego drzwi i zapukałam.
-Proszę. Usłyszałam. Uff. Odetchnęłam.
Weszłam do pokoju Harry’ego i zastałam do rozwalonego na kołdrze w samych bokserkach. Powiem, że było na co popatrzeć. Patrzyłam jak zahipnotyzowana na jego tors, który był pokryty licznymi tatuażami.
-Co się stało Mad? Spytał Hazz siadając na łóżku.
-Ja przyszłam powiedzieć, że to łóżko jest niestety strasznie niewygodne. Westchnęłam.
-Hmm. Harry wstał. –Jak chcesz to ja odstąpię ci swoje łóżko na dzisiaj, a jutro pomyślimy co z tym zrobić. Odparł stając bliżej mnie. Jego pół nagie ciało mnie rozpraszało!!!
-Ok. Harry?
-Tak? Zapytał, gdy już chwytał za klamkę, żeby wyjść.
-Mógłbyś zostać? Bo teraz na pewno szybko nie usnę. Uśmiechnęłam się lekko.
-Dobrze. Powiedział.
Wskoczył do łóżka i położył się wygodnie. Ja natomiast położyłam głowę na jego torsie i wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
-Dobranoc. Odparłam.
-Branoc. Odpowiedział Harry całując mnie w policzek. –Słodkich snów jeszcze raz. Zaśmiałam się.
Gdy już miałam zasnąć usłyszałam głos Stylesa.
-Kocham cię. Przycisnął mnie mocniej do swojego ciała. Po kilku minutach słyszałam jak miarowo oddycha. Zasnął! Nie zastanawiając się długo też poszłam w jego ślady…