Jestem! Wiem, że znowu dawno nie dodawałam rozdziału, ale JESTEM!!!! Wiecie ja nie zawsze mam czas dodawać rozdziały, a zwłaszcza je pisać!!!Mój dzień od poniedziałku do piątku wygląda tak:
-wstać
-przetrwać od 8 do 16 w szkole
-dać z siebie wszystko na treningu
-wrócić o 19 do domu
-odrobić lekcje
-pójść spać
TO POWTARZA SIĘ CODZIENNIE OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU.
Jak widzicie sami ja nie mam czasu usiąść przed komputerem i coś napisać :/
Uszanujcie to!
Mam dla was trochę dłuższy rozdział w ramach przeprosin, więc życzę miłego czytania i do następnego ;)
Jak macie jakieś pytania do mnie lub prośby to piszcie je w komentarzach, a ja zawsze odpowiem :)
DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ ♥
2 komentarze = następny rozdział
*****
-Musimy coś ustalić. Odparł dość poważnie Harry.
Spojrzałam na niego z Zaynem i od razu tego pożałowałam.
Musi chodzić o coś bardzo ważnego, bo Harry miał strasznie poważną twarz.
-Co się stało? Spytałam nadal siedząc na kolanach u Zayna i
tuląc się do niego.
-Madison nie ma żadnej opieki. Teraz każdy może wejść do
niej do domu i ją uprowadzić. Styles wstał z krzesła i zaczął chodzić po
salonie w tą i z powrotem. –Musimy być bardziej ostrożni. Madison. Mam do
ciebie prośbę.
-Tak? Kiwnęłam głową.
-W obecnej sytuacji teraz mieszkasz z nami. Zawsze jak
chcesz gdzieś wyjść na dwór to masz nam o tym mówić. Jeśli idziesz do sklepu do
musisz nam o tym powiedzieć. Justin wykorzysta każdą sytuację by cię złapać. Na
razie masz zakaz wychodzenia z domu. Chyba, że teraz pójdziesz z Zaynem po
twoje najpotrzebniejsze rzeczy. Odparł Hazz.
-Czyli mam taką jakby eskortę? Zaczęłam się śmiać.
-Mad to jest naprawdę to jest poważna sprawa. My wiemy do czego
Justin jest zdolny, by osiągnąć to co chce. Odparł z kamiennym wyrazem twarzy
Zayn.
-Przepraszam. Zmieszałam się.
-Nie przepraszaj, tylko idźcie już.
-Dobra. Idziemy. Wstał z sofy Zayn, a ja zanim.
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do mojego. Po drodze
dopiero zrozumiałam, że straciłam rodziców. Samotna łza spłynęła mi po
policzku. Zayn chyba to zauważył i mnie przytulił.
-Proszę. Nie płacz. Postaramy się zrobić wszystko co w
naszej mocy, żeby ciebie uratować. Mówił nadal trzymając mnie w uścisku
-Mogłam się tu nie przeprowadzać. Teraz na nowo się
rozpłakałam. –To wszystko przeze mnie. Gdybym się tu nie pojawiła, wy nie
mielibyście problemów.
-Nigdy tak nie mów. To nie twoja wina. To jedynie moja wina,
że ja cię w to wszystko wplątałem. Nie powinnaś mnie znać. Jego brązowe
tęczówki się zaszkliły. Mulat odwrócił głowę i rękawem bluzy otarł łzy.
Podeszłam bliżej niego i ujęłam jego twarz w swoje dłonie. Nienawidziłam jak
ktoś płakał. Zwłaszcza taki dobry człowiek jak Zayn.
-Nigdy tego pierwszego dnia, kiedy cię spotkałam nie
zamieniłabym na żaden inny. Może na końcu było strasznie, ale da się wytrzymać.
Zaśmiałam się. – Proszę nie płacz, teraz czuję się winna. Nadal mówiłam będąc
blisko twarzy Zayna.
-Nie jesteś mi obojętna. Powiedział Malik pokonując kilka
centymetrów, które nas dzieliły.
-Wy też nie jesteście mi obojętni. Odparłam.
Chłopak na początku popatrzył na moją twarz, a potem na
usta. Nie minęła minuta, a złożył na moich wargach czuły, a zarazem szybki
pocałunek. Nie drążyłam go odwzajemnić.
-Chodź. Popatrzył na mnie, a następnie splótł nasze palce
razem i pociągnął w stronę moje domu. Weszliśmy do niego. Każdy krok odbijał
się echem.
-Bierz potrzebne rzeczy i spadamy. Powiedział Zayn opierając
się o ścianę i grzebiąc w telefonie.
W odpowiedzi pognałam na
górę do swojego pokoju. Wzięłam średniej wielkości torbę i postawiłam ją na
łóżku. Spakowałam do niej potrzebne ubrania, kosmetyki, portfel i kilka
gadżetów typu ładowarka do telefonu, klucze do tego domu itp. Jak wychodziłam z
pokoju to na szafce przy drzwiach stało zdjęcie. Przedstawiało mnie na rękach u
taty, który całuje mamę w usta, a mama nas przytula. Na tym zdjęciu miałam może
z 4 lata, niczym tak w prawdzie się nie różniłam. Może tylko nie miałam
problemów. Nie musiałam zamartwiać się sprawdzianami, tym czy zdążę do szkoły,
czy ktoś mnie zabije. Po prostu życie idealne, a czasy się zmieniają… . Wzięłam
do zdjęcie do ręki i przypatrywałam mu się chwilę. Następnie wrzuciłam je na
wierzch torby i zamknęłam ją. Udałam się na dół, gdzie Zayn nadal stał przy
drzwiach.
-Gotowa? Spytał.
-Tak, chyba tak.
Odparłam.
W drodze powrotnej od mojego domu musiałam coś z Malikiem
sobie wyjaśnić.
-Zayn?
-Tak?
-Chciałabym ci coś powiedzieć. Zaczęłam niepewnie.
-Co się stało? Był wyraźnie zmartwiony.
-Nic, tylko jak by ci to powiedzieć…. No bo ja…. Chciałabym,
żeby ten pocałunek nie zmienił naszych relacji. Westchnęłam.
-Przecież się nie zmienią. Wzruszył ramionami mulat.
-Nie o to chodzi… chodzi o to, że…... żebyś nie dawał sobie
jakiś nadziei na coś lepszego niż przyjaźń.
-Hmm ok, ale nie jesteś mi obojętna.
-Już to mówiłeś. Uśmiechnęłam się do niego. – Tylko nie
jestem gotowa na związek w obecnych warunkach. Poza tym jak to ująć… jeszcze
dobrze cię nie znam.
-Dobra rozumiem. Odparł wkurzony. Zdenerwowałam go? Czym?
Zamiast dalej się z nim wykłócać po
prostu go przytuliłam. Objęłam go ramionami w pasie i przyciągnęłam do siebie.
Na początku był zdziwiony takim obrotem sprawy, ale szybko odwzajemnił uścisk.
-Powinnaś mnie częściej przytulać!
-Tak. Na pewno. Odparłam sarkastycznie. – Bo teraz jedyny
mój problem to przytulanie szanownego pana Malika.
-To nie było miłe. Powiedział zakładając ręce na piersi i
robiąc smutną minkę jak kot ze Shreka.
-Ohh. Nie fochaj się no. Dźgnęłam go palcem w bok i
pociągnęłam za rękę.
Doszliśmy do domu Malika i Harry’ego i weszliśmy. Odstawiłam
swoją torbę w przedpokoju i udałam się do salonu. Hazza siedział w salonie sprawdzając coś w swoim iPhonie.
-Już myślałem, że nie przyjdziecie. Styles wstał z sofy i
nas przytulił. Przytuliłam ich oboje. Szczerze mówiąc, tylko oni mi zostali.
-To co teraz robimy? Spytałam. -Teraz jest godzina 19, więc
czas na kolację. Krzyknął Harry spoglądając na zegarek, a za nim pognał Zayn do
kuchni. Nim się zorientowałam w salonie było pusto i tylko ja stałam na środku.
Poszłam w ślady za chłopakami i udałam się do kuchni. To co
tam zobaczyłam mnie zdziwiło. Harry robił kanapki, a Zayn parzył herbatę. Gdy
tak na nich patrzyłam opierając się o framugę drzwi pomyślałam, że jak teraz
bym pierwszy raz na nich patrzyła to wszystko wydawałoby się normalne. Dwaj
nastolatkowie typowi „Bad Boye” robiący kolację. Mogłoby to wydawać się
śmieszne, ale tak nie jest. Niestety prawda jest zupełnie inna. Po kilku
minutach rozmyślania zobaczyłam, że chłopcy kończą robić posiłek i stawiają go
na stole.
Po skończonej kolacji i rozmowach, które przeprowadziliśmy
postanowiliśmy już pójść do łóżek.
-Mad?
-Tak? Spytałam
-Chodź. Pokażę ci twój pokój. Odparł Harry.
-Ok. Pociągnął mnie za rękę na piętro.
Weszliśmy pod schodach i skierowaliśmy się do bodajże do 3
drzwi na lewo. Hazz złapał za klamkę i weszliśmy do środka:
-Może, nie jest duży, za to jest mały, ale przytulny.
Obejrzałam cały pokój i muszę przyznać, że wspaniale był
urządzony!
-Sami go urządziliście?
-Tak, a podoba się? Spytał Harry, opierając się o framugę
drzwi i uśmiechając się szeroko.
-Tak. Ten pokój jest cudowny.
-Cieszę, że ci się podoba. Odpowiedział zadowolony.
Podeszłam do niego i mocno przytuliłam. On natomiast objął mnie w tali i
przyciągnął bliżej, tak że stykaliśmy się ciałami. –Dziękuję za to co dla mnie
robicie. To jest niesamowite.
-Nie musisz dziękować. To raczej ja z Zaynem powinienem ci
dziękować. Dzięki tobie nasze życie nabrało kolorów i mamy naprawdę wspaniałą
przyjaciółkę, która jest z nami na dobre i na złe. Harry spuścił głowę. – Niestety
jak ktoś się dowiadywał czym my się zajmujemy lub jaka jest nasz przeszłość to
od razu od nas uciekali i nie chcieli mieć z nami nic wspólnego. Tylko jakieś
napalone panienki nami się interesowały, żeby spędzić z nami jedną noc. Harry
spojrzał w moje oczy. Widziałam w nich smutek, żal i rozpacz.
-Harry! Ja nie mam zamiaru odejść od was. Nawet w obecnych
warunkach. Wolałabym już zginąć niż was zostawić. Nigdy nie żałuję, że was
poznałam. Pocałowałam go w policzek i leciutko przytuliłam.
-Bardzo się cieszę, że cię mam. Teraz posłuchaj. Jeśli byś
coś chciała w nocy to jak wchodzisz po schodach to pierwszy pokój po lewej to
pokój Zayna, a pierwszy od prawej to mój. Łazienkę masz naprzeciwko, więc jak
coś to wołaj. Powiedział i wyszedł. Po chwili znowu ktoś wszedł do pokoju.
Harry.
-Chciałem tylko powiedzieć dobranoc i słodkich snów. Odparł
i wyszedł. Tyle go widziano. Postanowiłam, że pójdę do łazienki i wykonam w
niej rutynowe czynności. Jak mówiłam tak zrobiłam. Po pół godzinie wyszłam już
w piżamie, czyli za dużej koszulce z logo AC/DC i krótkich czarnych spodenkach.
Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć. Niestety bezskutecznie. Nie mogłam
zasnąć!!! To łóżko jest niewygodne. Postanowiłam pójść do Malika. Wyszłam po
cichu z pokoju, zamykając za sobą drzwi i skierowałam się pod pokój Zayna.
Zapukałam lekko. Niestety nikt nie odpowiedział. Postanowiłam tam wejść. Weszłam
do środka i zastała mnie ciemność.
-Zayn? Spytałam.
Zobaczyłam postać leżącą na łóżku. Podeszłam bliżej i ujrzałam
Zayna, chyba śpiącego. Postanowiłam to sprawdzić. Przysunęłam się tak, że
mogłam poczuć jego oddech. Jednak to prawda. Mulat spał. Nakryłam go kołdrą i
pocałowałam w policzek i wyszłam. Teraz został mi tylko Harry. Skierowałam się
pod jego drzwi i zapukałam.
-Proszę. Usłyszałam. Uff. Odetchnęłam.
Weszłam do pokoju Harry’ego i zastałam do rozwalonego na kołdrze w samych
bokserkach. Powiem, że było na co popatrzeć. Patrzyłam jak zahipnotyzowana na
jego tors, który był pokryty licznymi tatuażami.
-Co się stało Mad? Spytał Hazz siadając na łóżku.
-Ja przyszłam powiedzieć, że to łóżko jest niestety
strasznie niewygodne. Westchnęłam.
-Hmm. Harry wstał. –Jak chcesz to ja odstąpię ci swoje łóżko
na dzisiaj, a jutro pomyślimy co z tym zrobić. Odparł stając bliżej mnie. Jego pół
nagie ciało mnie rozpraszało!!!
-Ok. Harry?
-Tak? Zapytał, gdy już chwytał za klamkę, żeby wyjść.
-Mógłbyś zostać? Bo teraz na pewno szybko nie usnę.
Uśmiechnęłam się lekko.
-Dobrze. Powiedział.
Wskoczył do łóżka i położył się wygodnie. Ja natomiast
położyłam głowę na jego torsie i wtuliłam się w jego ciepłe ciało.
-Dobranoc. Odparłam.
-Branoc. Odpowiedział Harry całując mnie w policzek. –Słodkich
snów jeszcze raz. Zaśmiałam się.
Gdy już miałam zasnąć usłyszałam głos Stylesa.
-Kocham cię. Przycisnął mnie mocniej do swojego ciała. Po
kilku minutach słyszałam jak miarowo oddycha. Zasnął! Nie zastanawiając się
długo też poszłam w jego ślady…


Boże super rozdział *-* kocham twego bloga dodawaj next szybko <3!!!!!
OdpowiedzUsuńJak najszybciej dawaj Next ! ja kocham tw bloga mogła bym bo czytać i czytać normalnie super ! <3 czekam na kolejny <3!
OdpowiedzUsuń#Naty ;)
Oooooooooo nie wiem czego ale miałam łzy w oczach (nie wiem czego ale miałam ;) ) ten rozdział jest super czekam na kolejny ! Nati opanuj emocje,ogarnij się człowieku xD
OdpowiedzUsuń#Vitt