Ten rozdział dedykuję : Rainy Eye, Łucji Filipek, Weronice Błaszkiewicz i Harriet Styles !!!
Dziękuję dziewczyny za komentarze to po prostu wspaniałe uczucie, gdy widzę że to komentujecie. Dziękuję ;*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Zayn*
Szedłem spóźniony do szkoły, przepraszam raczej biegłem. Wstałem spóźniony i tak to jest prawie codziennie. Wszedłem do szkoły. Zobaczyłem że jeszcze zostało 5 minut do dzwonka i zauważyłem Harry'ego który rozmawiał z Caroline, największym plastikiem w szkole. Nie lubiłem Caroline. Ubierała się jak dziwka i pomiatała każdym. Tylko jej koleżaneczki i Harry byli poza jej zakresem znęcania się. Nawet mi parę razy mówiła żebym przestał przyjaźnić się z Harrym, bo źle na tym wyjdzie. PYTAM SIĘ NA CZYM ŹLE WYJDZIE? Jej słowa przechodziły mi koło nosa,będzie myślała że może mi rozkazywać. To jest w błędzie. Nie dziwię się Harry to straszliwy kobieciarz, a każda dziewczyna w tej szkole na niego leci, więc to już wszystko wyjaśnia. Może mieć każdą. Szczerze mi to obojętnie z kim się omawia i co robi, tylko nie podoba mi się to jak wykorzystuje inne dziewczyny.Zejdźmy z tego tematu. Podszedłem to Harry'ego żeby się z nim przywitać:
-hej stary. Powiedziałem.
-hej.Znowu nie mogłeś wstać? Zapytał.
-jak ty mnie dobrze znasz! Odparłem wesoło.
Caroline przysłuchiwała się naszej rozmowie z zazdrością. Dobrze jej tak! Na twarzy zagościł mi zwycięski uśmiech.
-Caroline to my już z Zaynem idziemy na lekcję. Oznajmił Harry.
-okey idź. Do zobaczenia później. Pomachała Harry'emu i odeszła, wtedy skorzystałem z okazji że jej nie ma i spytałe.
-ty ją naprawdę lubisz? Burknąłem.
-nie lubię jej, tylko ona się mnie uczepiła.
-to nie możesz powiedzieć żeby się odczepiła. Czy to takie trudne?
-Trochę. Nie umiem jej tego powiedzieć
-Harry zejdź na ziemię. Ona niszczy naszą przyjaźń, a ja nie chcę cię stracić przez ten plastik. Za długo się przyjaźnimy.
-rozumiem Zayn. Dzisiaj jej to powiem, tylko teraz muszę iść do szafki.
-okey. Za kilka minut pod klasą?
-jak zawsze. Uśmiechnął się.
Harry odszedł, a ja zostałem z mętlikiem w głowie. Pomyślałem o Madison.Czy jej nic nie jest? Czy doszła do domu? Nie rozmyślałem nad tym długo bo Harry się pojawił, a był już dzwonek i pędziliśmy do sali od matmy.
Jak weszliśmy to nauczycielka znowu mówiła o naszym spóźnieniu chociaż nam go nie wstawiała. Nauczycielkę od matmy lubiłem najbardziej z tych wszystkich bo jako jedyna nie wstawiała spóźnień oraz nie robiła jakiś mega trudnych sprawdzianów oraz kartkówek, więc moje oceny były w miarę od tych pozostałych. Rozejrzałem się po klasie żeby znaleźć nową dziewczynę. To co zobaczyłem mnie totalnie rozbiło. W ostatnim rzędzie po środku jak gdyby nigdy nic siedziała Madison. Posłałem jej pytające spojrzenie. Zdziwiła się.
Szepnąłem do Harry'ego że idę usiąść. Szedłem w kierunku ławki Madison, która promieniała na twarzy. Usiadłem i zacząłem rozmowę:
-hej co ty tu robisz. Spytałem.
-chodzę do szkoły od dzisiaj. Powiedziała nie patrząc się na mnie.
-czyli jesteś tą nową?
-można tak powiedzieć.
-okey, czyli dzisiaj siedzę z tobą.
-mi pasuję. Odpowiedziała.
Cieszę się że mam kogoś takiego jak Madison. Będzie dobrą przyjaciółką, tylko nie wiem czy Harry tego nie spieprzy bo prędzej czy później będzie chciał się do niej dobrać, ale muszę ich sobie przedstawić w końcu będą na siebie skazani.
-Mad na przerwie ci kogoś przedstawię. Ok ?
-okey nie ma sprawy
-spotkajmy się pod sklepikiem za 10 min
-ok
Przerwa się zaczęła. Ja z Harry'm wyszliśmy z klasy i skierowaliśmy się pod sklepik
-kogo chcesz mi przedstawić?
-Madison. Moją nową przyjaciółkę, jak i twoją.
-aha okey. Mam nadzieję że będzie fajna!
-jest mówię ci, tylko nie możemy zamieszać jej w to bagno z Justinem!
-spoko ja się postaram tylko nie wiem jak ty ?!
-przecież wiesz że ja też
Nim się spostrzegłem doszła do nas Mad.
-już myślałem że nie przyjdziesz!
-jednak jest inaczej. Zagadałam się z koleżanką.
-ooo znalazłaś już kogoś?
-tak już tak. Nie licząc ciebie.
...
Po rozmowie i przysiędze którą złożyli Mad i Harry ruszyliśmy na lekcję.
Mam nadzieję że się polubią, chodź już widzę postępy.
Jeszcze tylko Harry musi zamienić parę słów z Caroline i będzie dobrze.
******
Jest 2 rozdział. Jak się podoba ?
Wiem że krótki, przepraszam, ale dopiero się rozkręcam :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Proszę o komentarz to mnie motywuję do dalszej pracy
czwartek, 25 września 2014
wtorek, 23 września 2014
Rozdział 1
Rozdział dedykuję Zuzi Nowak za skomentowanie jako pierwszej mojego bloga
Dziękuję za komentarz :* to dla mnie wiele znaczy :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nowa szkoła, nowa znajomość
Obudziło mnie krzątanie mojej mamy po pokoju.
-Mad wstawaj. Idziesz dzisiaj do szkoły!
-CO !?! Zerwałam się z łóżka zobaczyłam że jest godzina 7:15!Pierwszy dzień, a ja się spóźnię. Super.Wstałam poszłam do łazienki. Wykonałam w niej standardowe czynności i poszłam do garderoby wybrać ciuchy na dziś. Wybrałam to :
-Ja jestem Harry Styles, najprzystojniejszy chłopak z całej szkoły oraz największy podrywacz!
Dziękuję za komentarz :* to dla mnie wiele znaczy :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nowa szkoła, nowa znajomość
Obudziło mnie krzątanie mojej mamy po pokoju.
-Mad wstawaj. Idziesz dzisiaj do szkoły!
-CO !?! Zerwałam się z łóżka zobaczyłam że jest godzina 7:15!Pierwszy dzień, a ja się spóźnię. Super.Wstałam poszłam do łazienki. Wykonałam w niej standardowe czynności i poszłam do garderoby wybrać ciuchy na dziś. Wybrałam to :
Następnie zeszłam na dół do kuchni żeby coś zjeść. Wybrałam płatki z mlekiem.
Po zjedzeniu udałam się do przedpokoju. Założyłam buty i już miałam wychodzić, gdy mama mnie zatrzymała:
-na pewno masz wszystko ?
-tak mamo. Pocałowałam ją w policzek.
-pamiętaj żeby dobrze wypaść w pierwszym dniu.
-okey postaram się. Zaśmiałam się z mamą. Miałam dobre oceny i dobrze się uczyłam, ale nie byłam kujonem. Wyszłam z domu.
Szłam brzegiem ulicy z torbą na ramieniu i myślałam jak to będzie w nowej szkole, czy dobrze mi tam będzie i czy kogoś znajdę, ale najdziwniejsze jest to że Zayn mi nie powiedział gdzie chodzi do szkoły i jak ma na nazwisko, ale nie rozmyślałam nad tym długo, ponieważ już byłam przy szkole.
Weszłam do niej i skierowałam się do sekretariatu.
-Dzień dobry. Nazywam się Madison Beer. Jestem tu nowa.
-Dzień dobry Madison.Jestem Lucy Simpson i jestem sekretarką szkoły. Słyszałam o tobie. Masz tu plan lekcji i kluczyk do swojej szafki i powodzenia w nowej szkole. Uśmiechnęła się do mnie i podała mi potrzebne rzeczy.
-Dziękuję. Przyda się. Odwzajemniłam uśmiech i opuściłam sekretariat.
Skierowałam się do szafki i chciałam już włożyć niepotrzebne rzeczy, gdy jakiś chłopak mnie potrącił.
-uważaj jak chodzisz. Powiedziałam.
-O kogo my tu mamy. Nowa ? Powiedział z krzywym uśmiecham na ustach.
-yhmm. powiedziałam bez entuzjazmu.
Nie minie miesiąc a się we mnie zakochasz. Przyzwyczaj się do mnie.
-taaak na pewno. Chciałbyś.
-no tak zobaczymy. Do zobaczenia kochanie. Puścił do mnie oczko i odszedł
Ja z nim nie wytrzymam. Obiecuję. Co za chamskie zachowanie. Niech spieprza, ale muszę przyznać przystojny to on był.
Skierowałam się na lekcję. Pierwsza była matematyka.
Podeszłam pod klasę i usiadłam. Grzebałam w telefonie dopóki nie zadzwonił dzwonek i trzeba było wchodzić do klasy. Usiadłam na końcu w środkowym rzędzie i wypakowałam książki i pani przedstawiła mnie i zaczęła spokojnie lekcję dopóki do klasy wpadło dwóch chłopaków. Jeden to był ten cham Harry, a drugi to Zayn??
-Zayn, Harry co to ma być ? Kolejne spóźnienie! Spytała nauczycielka.
-no bo my ten no... Tłumaczył się Zayn.
-...byliśmy w toalecie. Dokończył za Zayna Harry.
Cała klasa zaczęła się śmiać,a Zayn zaczął wodzić wzrokiem po klasie aż napotkał mój wzrok i posłał mi pytające spojrzenie. Odpowiedziałam tym samym.
Harry zaczął rozmawiać z nauczycielką na temat spóźnień , a Zayn szepnął mu coś na ucho, a on pokiwał twierdząco głową i znowu włączył się w konwersację z nauczycielką, natomiast Zayn szedł w kierunku mojej ławki i usiadł, wypakował książki i zwrócił się do mnie :
-co ty tu robisz ?
-chodzę do szkoły od dzisiaj.
-czyli ty jesteś tą nową ?
-można tak powiedzieć. Posłałam mu lekki uśmiech a on go odwzajemnił.
-okey dzisiaj siedzę z tobą. Powiedział.
- mi pasuję
-nie wiedziałem że to ty będziesz tą "nową" !
-a ja nie wiedziałam że to ty będziesz chodził ze mną do klasy!
-hahahaha. Zaczęliśmy się śmiać,a cham Harry nam się przyglądał. Nie powiem wkurza mnie to.
-Madison, Zayn cicho tam bo lekcja się już zaczęła.Powiedział nauczycielka. Uśmiechnęła się do nas.
-już lubię tą nauczycielkę. Powiedziałam.
-Tak ona jest fajna.
Całą lekcję matmy przegadaliśmy,a wzrok Harry'ego ze mnie nie schodził.
-Mad na przerwie ci kogoś przedstawię. Ok ?
-okey nie ma sprawy.
Nadeszła przerwa,a wszyscy wychodzili z klasy a Zayn powiedział:
-spotkajmy się przy sklepiku szkolnym za 10 minut.
-ok
Wzięłam swoje rzeczy, wyszłam i podążałam w kierunku kolejnej sali na kolejną lekcję czyli biologię. Jak chciałam wejść na schody ktoś mnie zaczepił:
-hej. Jestem Emma, a ty Madison. Nowa ?
-Tak skąd znasz moje imię ?
-bo zadajesz się z dwoma najbardziej znanymi i najprzystojniejszymi kolesiami w szkole!
-Zayn i Harry ?
-tak. Uśmiechnęła się do mnie.
-i chciałabym zapytać czy nie oprowadzić cię po nowej szkole ?
-jasne czemu nie.
-to chodź. Pociągnęła mnie za rękę.
Emma pokazała mi chyba wszystkie zakątki szkoły, mówiła teraz o nauczycielach, gdy przypomniało mi się że mieliśmy się spotkać przy sklepiku szkolnym.
-Emma muszę iść pogadamy później. ok ?
-jasne. Co teraz masz?
-biologię. Powiedziałam
- Ja też. to spotkamy się pod klasą.
-okey. Na razie. Powiedziałam odchodząc.
Biegłam pod sklepik i zobaczyłam pod nim Zayna z Harrym! Jeszcze jego tu brakowało.
Podeszłam do niego
-już myślałem że nie przyjdziesz .
-jednak jest inaczej. Zagadałam się z koleżanką.
-oo znalazłaś już kogoś ?
-tak już tak. Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-okey. Chciałem ci przedstawić Harry'ego.To mój przyjaciel o którym gadaliśmy w parku Pokazał na tego chama. CO ?? Ja myślałam że to będzie porządny gość jak Zayn, a nie taki cham.
-My się już znamy. Powiedziałam
-skąd ? Spytał zdziwiony.
-poznaliśmy się godzinę temu.Powiedział Harry.
-aha. Odparł Zayn.
-Mam nadzieję że się polubicie, bo będziecie skazani na siebie. Odparł po krótkiej chwili.
-Dlaczego ? Spytałam.
--dlatego że ty kumplujesz się ze mną a ja z Harrym. Odparł z uśmiechem na ustach.
-Mi pasuję. Odparł Harry.
-ok niech ci będzie. Spróbuję się z nim za kumplować.
-Dzięki.Podszedł do mnie i przytulił, odwzajemniałam przytulasa i dołączył też do nas Harry.
Przytulaliśmy się we trójkę. Powiem że mi się podobało.
-ale nie myśl Harry że ciebie to nie obejmuję. Powiedział Zayn.
-wiem mnie też to obejmuję.
-przysięgnijcie !
-PRZYSIĘGAMY !
Na znak przysięgi przytuliłam Harry'ego, a on mnie. Nieźle przytulał ;)
-okey ruszamy na kolejną lekcję. Powiedział Harrry.
-to idziemy. Odparłam.
Tak minęły mi kolejne lekcje razem z chłopakami i Emmą.
W tej szkole nie jest tak źle. Mam już przyjaciół, nauczyciele są fajni, mam do szkoły 5 minut.
Jednak widzę pozytywy w tej przeprowadzce.
*****
Jest rozdział 1. Jak wam się podoba ?
Pisałam go 3 godziny.
Proszę o komentarze to mnie motywuję do dalszego działania
poniedziałek, 22 września 2014
Prolog
przeprowadzka, nowe miejsce, przypadkowe spotkanie
Rodzice postanowili przeprowadzić się do Holmes Chapel z powodu pracy, bo dostali lepsze stanowisko pracy i lepszą wypłatę. Opuściłam starych znajomych, dom, ale ja nie miałam nic do gadania. Małe miasteczko żadnych centrum handlowych ani innych rozrywek nie to co w Londynie. Tutaj tylko jest park razem z rampami na deskorolki czyli nic ciekawego. Jutro miałam zacząć nową szkołę. Strasznie się boję. Myślę że nie znajdę nowych przyjaciół oraz nie będę tam się czułą dobrze.
Moje rozmyślania przerwała mi moja mama.
-Mad (zdrobnienie od imienia Madison) może przejdziesz się po okolicy, może poznasz kogoś nowego bo ja z tatą mamy jeszcze kilka pudeł do rozpakowania.
-mogę się przejść, a nie potrzebujecie pomocy ?
-nie damy sobie radę. Idź już. Ponagliła mnie mama.
-ok
Założyłam na nogi białe Converse i wyszłam z domu, kierując się w stronę parku, bo to było jedyne miejsce do którego znałam drogę. Szłam powoli, nigdzie nie widziałam żadnej żywej duszy oprócz kilku ludzi spieszących się do rodzin, sklepów lub pracy. Nie znałam tu prawie nikogo. Dopiero jutro szkoła więc się okaże czy kogoś poznam. Szłam ze spuszczoną głową w dół i myślałam jak to będzie zacząć nowe życie tu, w tym miejscu. Zauważyłam że grunt łamie mi się pod nogami i upadam, ale czyjeś dłonie uratowały przed upadkiem. Spojrzałam na mojego wybawiciela i od razu pożałowałam swojej decyzji. Czekoladowe tęczówki wpatrywały się na mnie a jego uśmiech był śliczny.
*Zayn*
Wracałem własnie od Harry'ego bo mieliśmy się spotkać na walce,ale okazało się że jest odwołana, więc poszliśmy do niego pogadać. Od kilku dni gadają w szkole że dojdzie do naszej klasy nowa dziewczyna. Hmm nie potrzebujemy nowych uczniów. Pewnie znowu to będzie jakaś ciamajda albo po prostu plastik. Wolałbym gdyby nikt nie dochodził. Moje rozmyślania przerwała dziewczyna która na mnie wpadła. Już myślałem że na nią nakrzyczę i powiem "uważaj jak chodzisz" ale jej przenikliwe, brązowe tęczówki nie pozwoliły mi na to, tylko swoimi rękoma objąłem ją w pasie, by nie pozwolić żeby upadła. Nasze oczy spotkały się po drodze i tkwiliśmy w tej pozycji kilka sekund dopóki dziewczyna nie spuściła ze mnie wzroku i nie wstała. Otrzepała swoje spodnie i powiedziała :
-dzięki. Chciała już odejść, ale złapałem ją za nadgarstek.
-nie przedstawisz się?
-nie sądzę żeby to miało jakiś sens.
-oj proszę. Powiedziałem
-Madison dla przyjaciół Mad. Teraz ty ? Uśmiechnęła się promiennie. Chyba zakochałem się w jej uśmiechu.
-Zayn. Wiesz chyba jesteś nowa bo nigdy cię nie widziałem.
-znasz wszystkich ludzi w mieście ? Zdziwiła się.
-oj skarbie żebyś wiedziała że wszystkich..
-aha.
-Oprowadzić cię ?Zapytałem. Może ją poznam, dowiem się czegoś o niej, skąd przyjechała.
Tylko muszę uważać bo jeśli ktoś zobaczy z gangu Justina to będzie po niej jak i z resztą po mnie i po Harrym.
*Madison*
-Dobrze. Zgodziłam się bo Zayn to fajny chłopak pewnie jest w moim wielu, tylko zbyt pewny siebie, a przy zbyt pewnych siebie chłopakach robię się nieśmiała. Uważam że Zayn nadaje się na przyjaciela. Trzeba to sprawdzić.
Chłopak mnie oprowadził chyba po całym miasteczku, ale jeszcze chciał mi coś pokazać.
Weszliśmy w ciemną uliczkę i szliśmy dopóki za rogiem nie wyłonił się stary budynek.
-Po co tu przyszliśmy Zayn ? Spytałam przestraszona bo przyznam że trochę się bałam.
-mówiłem że chcę ci coś pokazać.
Jego ton mówił że jest trochę wkurzony za to pytanie.
Weszliśmy do tego starego budynku i zaczął mówić :
-to jest budynek od nielegalnych walk jeśli chciałabyś zobaczyć jak walczę ja lub ktoś inny to schodzisz na dół,dwa piętra niżej tam stoją dwaj goście : Chack i Luke. Mówisz im że przysłał cię Zayn Malik albo pójdziesz do mnie piętro niżej tam jest pokój 113,wchodzisz, mówisz że nie chcą cię wpuścić i ja to załatwiam. Wiem że teraz się boisz ale to jest jedyna rozrywka dla nastolatków. Przychodzenie tutaj,oglądanie lub walka. Jestem w twoim wieku i tu mieszkam i wiem lepiej.
Zrobisz jak uważasz.
Zaczęłam się go powoli bać. Skąd może widzieć ile mam lat?!? W ogóle nie wiedziałam że to miasto ma "mroczną stronę "!
-Zayn możemy już stąd iść?
-jasne tylko nie musisz się mnie bać. Widzę po twoim spojrzeniu!
-co myślisz że będę skakać ze szczęścia że mnie tu przyprowadziłeś ? To miejsce jest straszne.
-Okey. Już idziemy.
Wyszliśmy z tego okropnego miejsca i kierowaliśmy się w stronę z której przyszliśmy. Teraz rozmawialiśmy już o normalnych rzeczach.
Gdy mieliśmy już się rozstać i pójść w inne strony Zayn jakoś źle zareagował bo zaciągnął mnie w krzaki i zatkał moje usta swoją dłonią. Strzepnęłam ją :
-możesz powiedzieć co ty robisz ?
-ratuję ci życie!
-co ? krzyknęłam !
-ćśśś .Mówiłem ci że biorę udział w nielegalnych walkach i ten cały gang Justina jest moim wrogiem i Harry'ego. Chce nas dopaść bo kiedyś spotykałem się z jego siostrą a ona w pewnej akcji zginęła i on chcę mnie za to zabić i możliwe że ty też będziesz w to wciągnięta, a teraz chowamy się przed jego kolegami z gangu . Z tej wypowiedzi Zayna chodziło mi po głowie imię Harry . Ciekawe kto to jest.
-ok teraz możemy wyjść. Już poszli. Powiedział.
Wyszliśmy z naszej "kryjówki" i skierowaliśmy się do wyjścia z parku.
Jak już chciałam iść do domu, znowu Zayn mnie zatrzymał.
-słuchaj Mad wracaj szybko do domu i nie idź teraz nigdzie indziej. Nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra. Możesz być obserwowana bo mogli to zauważyć że byliśmy razem w parku i mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.
Przytulił mnie na pożegnanie. Odwzajemniłam uścisk i nie chciałam go puszczać ale czułam się w jego ramionach bezpiecznie.
Do zobaczenia Zayn. Pomachałam mu jak już odchodził. Odmachał mi, odwrócił się i odszedł szybko. Ja też szybko pobiegłam do domu.
Doszłam do domu w 5 minut, strasznie się zmęczyłam tym biegiem.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przedpokoju, zdjęłam buty i poszłam do salonu, do mamy.
-Cześć skarbie. Już zaczynałam się o ciebie martwić. Co robiłaś tak długo ? Poznałaś kogoś ?
-Cześć mamo. Ja poznałam Z.. ja poznałam okolicę. Przypomniało mi się co mówił mi Zayn "nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra"
-Na pewno ?
-tak. Jest tu taki park
Spojrzałam na zegarek w salonie okazało się że już 19. Byłam na dworze 5 godzin ?!?
Zjadłam kolację i poszłam do mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i rozmyślałam o dzisiejszym spotkaniu z Zaynem, o walkach, gangu Justina i o "tajemniczym" Harrym.
Rodzice postanowili przeprowadzić się do Holmes Chapel z powodu pracy, bo dostali lepsze stanowisko pracy i lepszą wypłatę. Opuściłam starych znajomych, dom, ale ja nie miałam nic do gadania. Małe miasteczko żadnych centrum handlowych ani innych rozrywek nie to co w Londynie. Tutaj tylko jest park razem z rampami na deskorolki czyli nic ciekawego. Jutro miałam zacząć nową szkołę. Strasznie się boję. Myślę że nie znajdę nowych przyjaciół oraz nie będę tam się czułą dobrze.
Moje rozmyślania przerwała mi moja mama.
-Mad (zdrobnienie od imienia Madison) może przejdziesz się po okolicy, może poznasz kogoś nowego bo ja z tatą mamy jeszcze kilka pudeł do rozpakowania.
-mogę się przejść, a nie potrzebujecie pomocy ?
-nie damy sobie radę. Idź już. Ponagliła mnie mama.
-ok
Założyłam na nogi białe Converse i wyszłam z domu, kierując się w stronę parku, bo to było jedyne miejsce do którego znałam drogę. Szłam powoli, nigdzie nie widziałam żadnej żywej duszy oprócz kilku ludzi spieszących się do rodzin, sklepów lub pracy. Nie znałam tu prawie nikogo. Dopiero jutro szkoła więc się okaże czy kogoś poznam. Szłam ze spuszczoną głową w dół i myślałam jak to będzie zacząć nowe życie tu, w tym miejscu. Zauważyłam że grunt łamie mi się pod nogami i upadam, ale czyjeś dłonie uratowały przed upadkiem. Spojrzałam na mojego wybawiciela i od razu pożałowałam swojej decyzji. Czekoladowe tęczówki wpatrywały się na mnie a jego uśmiech był śliczny.
*Zayn*
Wracałem własnie od Harry'ego bo mieliśmy się spotkać na walce,ale okazało się że jest odwołana, więc poszliśmy do niego pogadać. Od kilku dni gadają w szkole że dojdzie do naszej klasy nowa dziewczyna. Hmm nie potrzebujemy nowych uczniów. Pewnie znowu to będzie jakaś ciamajda albo po prostu plastik. Wolałbym gdyby nikt nie dochodził. Moje rozmyślania przerwała dziewczyna która na mnie wpadła. Już myślałem że na nią nakrzyczę i powiem "uważaj jak chodzisz" ale jej przenikliwe, brązowe tęczówki nie pozwoliły mi na to, tylko swoimi rękoma objąłem ją w pasie, by nie pozwolić żeby upadła. Nasze oczy spotkały się po drodze i tkwiliśmy w tej pozycji kilka sekund dopóki dziewczyna nie spuściła ze mnie wzroku i nie wstała. Otrzepała swoje spodnie i powiedziała :
-dzięki. Chciała już odejść, ale złapałem ją za nadgarstek.
-nie przedstawisz się?
-nie sądzę żeby to miało jakiś sens.
-oj proszę. Powiedziałem
-Madison dla przyjaciół Mad. Teraz ty ? Uśmiechnęła się promiennie. Chyba zakochałem się w jej uśmiechu.
-Zayn. Wiesz chyba jesteś nowa bo nigdy cię nie widziałem.
-znasz wszystkich ludzi w mieście ? Zdziwiła się.
-oj skarbie żebyś wiedziała że wszystkich..
-aha.
-Oprowadzić cię ?Zapytałem. Może ją poznam, dowiem się czegoś o niej, skąd przyjechała.
Tylko muszę uważać bo jeśli ktoś zobaczy z gangu Justina to będzie po niej jak i z resztą po mnie i po Harrym.
*Madison*
-Dobrze. Zgodziłam się bo Zayn to fajny chłopak pewnie jest w moim wielu, tylko zbyt pewny siebie, a przy zbyt pewnych siebie chłopakach robię się nieśmiała. Uważam że Zayn nadaje się na przyjaciela. Trzeba to sprawdzić.
Chłopak mnie oprowadził chyba po całym miasteczku, ale jeszcze chciał mi coś pokazać.
Weszliśmy w ciemną uliczkę i szliśmy dopóki za rogiem nie wyłonił się stary budynek.
-Po co tu przyszliśmy Zayn ? Spytałam przestraszona bo przyznam że trochę się bałam.
-mówiłem że chcę ci coś pokazać.
Jego ton mówił że jest trochę wkurzony za to pytanie.
Weszliśmy do tego starego budynku i zaczął mówić :
-to jest budynek od nielegalnych walk jeśli chciałabyś zobaczyć jak walczę ja lub ktoś inny to schodzisz na dół,dwa piętra niżej tam stoją dwaj goście : Chack i Luke. Mówisz im że przysłał cię Zayn Malik albo pójdziesz do mnie piętro niżej tam jest pokój 113,wchodzisz, mówisz że nie chcą cię wpuścić i ja to załatwiam. Wiem że teraz się boisz ale to jest jedyna rozrywka dla nastolatków. Przychodzenie tutaj,oglądanie lub walka. Jestem w twoim wieku i tu mieszkam i wiem lepiej.
Zrobisz jak uważasz.
Zaczęłam się go powoli bać. Skąd może widzieć ile mam lat?!? W ogóle nie wiedziałam że to miasto ma "mroczną stronę "!
-Zayn możemy już stąd iść?
-jasne tylko nie musisz się mnie bać. Widzę po twoim spojrzeniu!
-co myślisz że będę skakać ze szczęścia że mnie tu przyprowadziłeś ? To miejsce jest straszne.
-Okey. Już idziemy.
Wyszliśmy z tego okropnego miejsca i kierowaliśmy się w stronę z której przyszliśmy. Teraz rozmawialiśmy już o normalnych rzeczach.
Gdy mieliśmy już się rozstać i pójść w inne strony Zayn jakoś źle zareagował bo zaciągnął mnie w krzaki i zatkał moje usta swoją dłonią. Strzepnęłam ją :
-możesz powiedzieć co ty robisz ?
-ratuję ci życie!
-co ? krzyknęłam !
-ćśśś .Mówiłem ci że biorę udział w nielegalnych walkach i ten cały gang Justina jest moim wrogiem i Harry'ego. Chce nas dopaść bo kiedyś spotykałem się z jego siostrą a ona w pewnej akcji zginęła i on chcę mnie za to zabić i możliwe że ty też będziesz w to wciągnięta, a teraz chowamy się przed jego kolegami z gangu . Z tej wypowiedzi Zayna chodziło mi po głowie imię Harry . Ciekawe kto to jest.
-ok teraz możemy wyjść. Już poszli. Powiedział.
Wyszliśmy z naszej "kryjówki" i skierowaliśmy się do wyjścia z parku.
Jak już chciałam iść do domu, znowu Zayn mnie zatrzymał.
-słuchaj Mad wracaj szybko do domu i nie idź teraz nigdzie indziej. Nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra. Możesz być obserwowana bo mogli to zauważyć że byliśmy razem w parku i mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.
Przytulił mnie na pożegnanie. Odwzajemniłam uścisk i nie chciałam go puszczać ale czułam się w jego ramionach bezpiecznie.
Do zobaczenia Zayn. Pomachałam mu jak już odchodził. Odmachał mi, odwrócił się i odszedł szybko. Ja też szybko pobiegłam do domu.
Doszłam do domu w 5 minut, strasznie się zmęczyłam tym biegiem.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przedpokoju, zdjęłam buty i poszłam do salonu, do mamy.
-Cześć skarbie. Już zaczynałam się o ciebie martwić. Co robiłaś tak długo ? Poznałaś kogoś ?
-Cześć mamo. Ja poznałam Z.. ja poznałam okolicę. Przypomniało mi się co mówił mi Zayn "nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra"
-Na pewno ?
-tak. Jest tu taki park
Spojrzałam na zegarek w salonie okazało się że już 19. Byłam na dworze 5 godzin ?!?
Zjadłam kolację i poszłam do mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i rozmyślałam o dzisiejszym spotkaniu z Zaynem, o walkach, gangu Justina i o "tajemniczym" Harrym.
Nie zastanawiając się poszłam pod prysznic i się wykąpałam.Prysznic i garderobę miałam w pokoju więc dziękowałam rodzicom że przydzielili mi ten pokój.Relaksująca kąpiel mnie ukoiła do snu i odpłynęłam po dzisiejszym męczącym dniu.
******
Przepraszam że prolog taki krótki, ale obiecuję że rozdział 1 będzie dłuższy :)
Mam nadzieję że przypadł wam do gustu.
Miłego czytania i emocji ;)
PISZCIE W KOMENTARZU OPINIE :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



