Rodzice postanowili przeprowadzić się do Holmes Chapel z powodu pracy, bo dostali lepsze stanowisko pracy i lepszą wypłatę. Opuściłam starych znajomych, dom, ale ja nie miałam nic do gadania. Małe miasteczko żadnych centrum handlowych ani innych rozrywek nie to co w Londynie. Tutaj tylko jest park razem z rampami na deskorolki czyli nic ciekawego. Jutro miałam zacząć nową szkołę. Strasznie się boję. Myślę że nie znajdę nowych przyjaciół oraz nie będę tam się czułą dobrze.
Moje rozmyślania przerwała mi moja mama.
-Mad (zdrobnienie od imienia Madison) może przejdziesz się po okolicy, może poznasz kogoś nowego bo ja z tatą mamy jeszcze kilka pudeł do rozpakowania.
-mogę się przejść, a nie potrzebujecie pomocy ?
-nie damy sobie radę. Idź już. Ponagliła mnie mama.
-ok
Założyłam na nogi białe Converse i wyszłam z domu, kierując się w stronę parku, bo to było jedyne miejsce do którego znałam drogę. Szłam powoli, nigdzie nie widziałam żadnej żywej duszy oprócz kilku ludzi spieszących się do rodzin, sklepów lub pracy. Nie znałam tu prawie nikogo. Dopiero jutro szkoła więc się okaże czy kogoś poznam. Szłam ze spuszczoną głową w dół i myślałam jak to będzie zacząć nowe życie tu, w tym miejscu. Zauważyłam że grunt łamie mi się pod nogami i upadam, ale czyjeś dłonie uratowały przed upadkiem. Spojrzałam na mojego wybawiciela i od razu pożałowałam swojej decyzji. Czekoladowe tęczówki wpatrywały się na mnie a jego uśmiech był śliczny.
*Zayn*
Wracałem własnie od Harry'ego bo mieliśmy się spotkać na walce,ale okazało się że jest odwołana, więc poszliśmy do niego pogadać. Od kilku dni gadają w szkole że dojdzie do naszej klasy nowa dziewczyna. Hmm nie potrzebujemy nowych uczniów. Pewnie znowu to będzie jakaś ciamajda albo po prostu plastik. Wolałbym gdyby nikt nie dochodził. Moje rozmyślania przerwała dziewczyna która na mnie wpadła. Już myślałem że na nią nakrzyczę i powiem "uważaj jak chodzisz" ale jej przenikliwe, brązowe tęczówki nie pozwoliły mi na to, tylko swoimi rękoma objąłem ją w pasie, by nie pozwolić żeby upadła. Nasze oczy spotkały się po drodze i tkwiliśmy w tej pozycji kilka sekund dopóki dziewczyna nie spuściła ze mnie wzroku i nie wstała. Otrzepała swoje spodnie i powiedziała :
-dzięki. Chciała już odejść, ale złapałem ją za nadgarstek.
-nie przedstawisz się?
-nie sądzę żeby to miało jakiś sens.
-oj proszę. Powiedziałem
-Madison dla przyjaciół Mad. Teraz ty ? Uśmiechnęła się promiennie. Chyba zakochałem się w jej uśmiechu.
-Zayn. Wiesz chyba jesteś nowa bo nigdy cię nie widziałem.
-znasz wszystkich ludzi w mieście ? Zdziwiła się.
-oj skarbie żebyś wiedziała że wszystkich..
-aha.
-Oprowadzić cię ?Zapytałem. Może ją poznam, dowiem się czegoś o niej, skąd przyjechała.
Tylko muszę uważać bo jeśli ktoś zobaczy z gangu Justina to będzie po niej jak i z resztą po mnie i po Harrym.
*Madison*
-Dobrze. Zgodziłam się bo Zayn to fajny chłopak pewnie jest w moim wielu, tylko zbyt pewny siebie, a przy zbyt pewnych siebie chłopakach robię się nieśmiała. Uważam że Zayn nadaje się na przyjaciela. Trzeba to sprawdzić.
Chłopak mnie oprowadził chyba po całym miasteczku, ale jeszcze chciał mi coś pokazać.
Weszliśmy w ciemną uliczkę i szliśmy dopóki za rogiem nie wyłonił się stary budynek.
-Po co tu przyszliśmy Zayn ? Spytałam przestraszona bo przyznam że trochę się bałam.
-mówiłem że chcę ci coś pokazać.
Jego ton mówił że jest trochę wkurzony za to pytanie.
Weszliśmy do tego starego budynku i zaczął mówić :
-to jest budynek od nielegalnych walk jeśli chciałabyś zobaczyć jak walczę ja lub ktoś inny to schodzisz na dół,dwa piętra niżej tam stoją dwaj goście : Chack i Luke. Mówisz im że przysłał cię Zayn Malik albo pójdziesz do mnie piętro niżej tam jest pokój 113,wchodzisz, mówisz że nie chcą cię wpuścić i ja to załatwiam. Wiem że teraz się boisz ale to jest jedyna rozrywka dla nastolatków. Przychodzenie tutaj,oglądanie lub walka. Jestem w twoim wieku i tu mieszkam i wiem lepiej.
Zrobisz jak uważasz.
Zaczęłam się go powoli bać. Skąd może widzieć ile mam lat?!? W ogóle nie wiedziałam że to miasto ma "mroczną stronę "!
-Zayn możemy już stąd iść?
-jasne tylko nie musisz się mnie bać. Widzę po twoim spojrzeniu!
-co myślisz że będę skakać ze szczęścia że mnie tu przyprowadziłeś ? To miejsce jest straszne.
-Okey. Już idziemy.
Wyszliśmy z tego okropnego miejsca i kierowaliśmy się w stronę z której przyszliśmy. Teraz rozmawialiśmy już o normalnych rzeczach.
Gdy mieliśmy już się rozstać i pójść w inne strony Zayn jakoś źle zareagował bo zaciągnął mnie w krzaki i zatkał moje usta swoją dłonią. Strzepnęłam ją :
-możesz powiedzieć co ty robisz ?
-ratuję ci życie!
-co ? krzyknęłam !
-ćśśś .Mówiłem ci że biorę udział w nielegalnych walkach i ten cały gang Justina jest moim wrogiem i Harry'ego. Chce nas dopaść bo kiedyś spotykałem się z jego siostrą a ona w pewnej akcji zginęła i on chcę mnie za to zabić i możliwe że ty też będziesz w to wciągnięta, a teraz chowamy się przed jego kolegami z gangu . Z tej wypowiedzi Zayna chodziło mi po głowie imię Harry . Ciekawe kto to jest.
-ok teraz możemy wyjść. Już poszli. Powiedział.
Wyszliśmy z naszej "kryjówki" i skierowaliśmy się do wyjścia z parku.
Jak już chciałam iść do domu, znowu Zayn mnie zatrzymał.
-słuchaj Mad wracaj szybko do domu i nie idź teraz nigdzie indziej. Nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra. Możesz być obserwowana bo mogli to zauważyć że byliśmy razem w parku i mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.
Przytulił mnie na pożegnanie. Odwzajemniłam uścisk i nie chciałam go puszczać ale czułam się w jego ramionach bezpiecznie.
Do zobaczenia Zayn. Pomachałam mu jak już odchodził. Odmachał mi, odwrócił się i odszedł szybko. Ja też szybko pobiegłam do domu.
Doszłam do domu w 5 minut, strasznie się zmęczyłam tym biegiem.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przedpokoju, zdjęłam buty i poszłam do salonu, do mamy.
-Cześć skarbie. Już zaczynałam się o ciebie martwić. Co robiłaś tak długo ? Poznałaś kogoś ?
-Cześć mamo. Ja poznałam Z.. ja poznałam okolicę. Przypomniało mi się co mówił mi Zayn "nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra"
-Na pewno ?
-tak. Jest tu taki park
Spojrzałam na zegarek w salonie okazało się że już 19. Byłam na dworze 5 godzin ?!?
Zjadłam kolację i poszłam do mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i rozmyślałam o dzisiejszym spotkaniu z Zaynem, o walkach, gangu Justina i o "tajemniczym" Harrym.
Nie zastanawiając się poszłam pod prysznic i się wykąpałam.Prysznic i garderobę miałam w pokoju więc dziękowałam rodzicom że przydzielili mi ten pokój.Relaksująca kąpiel mnie ukoiła do snu i odpłynęłam po dzisiejszym męczącym dniu.
******
Przepraszam że prolog taki krótki, ale obiecuję że rozdział 1 będzie dłuższy :)
Mam nadzieję że przypadł wam do gustu.
Miłego czytania i emocji ;)
PISZCIE W KOMENTARZU OPINIE :D

Zajebisty czekam na dalszy ciąg :) :***
OdpowiedzUsuń