piątek, 26 czerwca 2015

Rozdział 12

Hej, hej, hej! Jak mówiłam w wakacje rozdziały będą pojawiać się co tydzień. Tak, więc... SĄ WAKACJE! Jej. Kto się cieszy? Pewnie wszyscy ^^
Mam do was małą prośbę! Jak komentujecie rozdziały to przynajmniej piszcie jakiś pseudonim lub charakterystyczny podpis, żebym przynajmniej wiedziała kto co komentuje!
Nie mam jakiś nowości lub informacji, więc zostawiam was z 12 rozdziałem. Zrobiłam go specjalnie dłuższego, żebyście mieli co poczytać. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Do zobaczenia za tydzień Kocham was ♥
3 Komentarze = następny rozdział 
Czytasz = komentujesz
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się, gdy ktoś lekko potrząsał moim ramieniem. Zajęczałam i przekręciłam się na drugi bok, ale ta osoba nadal nie przestawała.
-Co jest? -zapytałam nadal nie otwierając oczu.
-Mad. Jesteśmy już. -usłyszałam szept nad uchem. Zayn.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam niebezpiecznie blisko mojej twarzy twarz Malika.
-Wreszcie się obudziłaś! -musnął lekko ustami mój policzek. –Pomogę ci. -ujął moją dłoń w swoją i pomógł mi wygrzebać się z auta. Stojąc na nogach towarzyszyło mi dziwne uczucie. Nogi mi zdrętwiały.
-Spałam? Ile jechałyśmy? Gdzie jesteśmy?-zapytałam patrząc na Zayna, a on zachichotał.
-Co się tak bawi?-zapytałam z powagą w głosie.
-Zadajesz tyle pytań na raz. –odpowiedział nadal trzymając moją dłoń w swojej.
-Odpowiadając na twoje pytania. Tak, spałaś. Jechaliśmy z sześć godzin i jesteśmy na obrzeżach Londynu.
-Która jest teraz godzina? –zapytałam przecierając oczy rękawem bluzy.
-Osiemnasta. –w odpowiedzi ziewnęłam, a mulat znowu zaczął się śmiać.
-Widzę, że jesteś śpiąca. -powiedział, a ja pokiwałam głową.
-Wiesz auto to nie jest dobre miejsce na spanie. -zaśmiałam się wypowiadając te słowa.
-Plecy mnie bolą. –Zayn przybliżył się do mnie i lekko przytulił, obejmując ramionami w tali, a ja położyłam swoje ręce na jego szyi i napawałam się zapachem jego charakterystycznych perfum.
-Gdzie jest Harry? –dopiero teraz przypomniało mi się, że Harry’ego nie ma obok nas.
-Już jest w środku i rozmawia z chłopakami. -odpowiedział.
-Z chłopakami? –zapytałam z ciekawością.
-No tak. Nie mówiłem ci. Nasi przyjaciele z Londynu to Niall, Louis i Liam. Na pewno ich polubisz. –powiedział z uśmiechem na ustach.
-Kolejni chłopcy. O matko. -zakryłam oczy rękawami bluzy.
-Czyli teraz będę mieszkała pod dachem z piątką chłopaków? –zapytałam.
-Niestety tak. Chodź. Muszę cię im przedstawić. Jak powiedział tak zrobił. Teraz staliśmy pod drzwiami od wielkiej willi, gdzie podobno będę mieszkała.
-Zayn, a jak oni mnie nie polubią? -zapytałam patrząc na jego osobę.
-Nie mogliby by. Jeśli nie to dostaną ode mnie porządny opierdol. -odpowiedział.
-Zayn! –chciałam go skarcić za zużywanie nie odpowiedniego słownictwa, ale drzwi się otworzyły, a w nich stał dobrze zbudowany brunet z krótkimi włosami i lekkim zarostem. Miał zdecydowanie mniej tatuaży niż Harry i Zayn. Po jego wyrazie twarzy mogłam wywnioskować, że jest dobrym przyjacielem. Ciszę przerwał jego głos.
-Ty pewnie jest Madison? -pokiwałam głową w odpowiedzi.
-Jestem Liam. -wystawił rękę, a ja ją lekko uścisnęłam.
-Zayn i Harry nam tyle o tobie opowiadali. -uśmiechnął się szeroko.
-Doprawdy? –zapytałam i popatrzyłam na Malika.
-Dlaczego ja o tym nie wiem. –powiedziałam, a mulat spuścił głowę i nic nie mówił. Nie wierzę! Zayn Malik się zawstydził!
-Wejdźcie do środka. Nie będziemy tak stać. –odparł Liam, uchylił szerzej drzwi i przepuścił nas w nich.
Ujrzałam to: 


Nie wiedziałam co powiedzieć. To było WOW! Jeśli mam tu mieszkać to właśnie spełniło się jedno z moich marzeń. Chciałam zamieszkać w takim domu.
-Podoba ci się? –zapytał Malik obejmując mnie od tyłu i opierając głowę o moje ramię.
-Tak. Jest przepiękny. –uśmiechnęłam się szeroko.
-Cieszę się, że ci się podoba. -powiedział, a ja w jego głosie słyszałam radość i szczerość?!
-Chodźcie. Przedstawię Madison reszcie. -usłyszałam głos przed sobą i zobaczyłam postać Liama przed nami.
Nie powiem Liam zrobił na mnie dobre wrażenie i myślę, że zostaniemy przyjaciółmi, ale zawsze mam czarne scenariusze w głowie.
Brunet zaprowadził nas do ogromnego salonu, gdzie siedziała dwójka chłopaków. Siedzieli do nas tyłem, więc nie widziałam ich twarzy. Jeden z nich był farbowanym blondynem, miał bladą cerę i nie miał w ogóle żadnych tatuaży co było dziwne. Każdy z nich miał tusz na skórze, a on jako jedyny ich nie posiadał. Drugi chłopak też był brunetem jak Liam, ale on miał dłuższe włosy i roztrzepane były we wszystkich kierunkach. Miał mnóstwo rysunków na rękach. Chyba w podobnej ilości do Harry’ego.
-Chłopaki! Zayn i Madison już przyszli. -dwójka chłopaków jak na komendę odwróciła się i zeskanowała nas wzrokiem od góry do dołu. Wstali z kanapy i skierowali się w naszą stronę. Brunet podszedł do Zayna i go przytulił, a do mnie podszedł blondyn.
-Cześć. Jestem Niall. –przedstawił się.
-Madison. –obdarowałam go szczerym uśmiechem, a on go odwzajemnił ukazując swoje idealne białe zęby. Niall otworzył swoje ramiona i zachęcił mnie ruchem ręki, żebym do niego podeszła. Tak też zrobiłam. Po chwili stałam wtulona w klatkę piersiową Niall’a i wdychałam jego perfumy. Niestety ta chwila nie trwała długo.
-Mnie to już nie przytulisz? –spytał mnie brunet.
Westchnęłam i podeszłam do niego.
-Jestem Louis, a dla przyjaciół Lou. -uścisnął mi rękę.
-Madison. –uśmiechnęłam się szczerze, a on to odwzajemnił. Po minucie już tkwiłam w uścisku z brunetem.
-Może wystarczy tego przytulania? –syknął Zayn.
-Zazdrosny? –zapytał Louis Zayna nadal mnie przytulając.
-Pieprz się Tomlinson. –odpowiedział odciągając mnie od bruneta i przyciągając do siebie tak, że obejmowałam go z boku.
-Nie tak gwałtownie. -odparł Louis siadając znowu na sofie w salonie. Zajął się oglądaniem jakiegoś meczu piłki nożnej.
-Chodźcie. Pokażę wam wasz pokój. -odezwał się Liam.
-Nasz? –zapytałam zaskoczona. Jak to nasz?! Ja mam być z Zaynem w pokoju? Nie! Ja nie chcę!
-Ahh. No tak. Przepraszam. Mamy tylko w domu 5 sypialni, więc pomyślałem, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby umieścić was w jednym pokoju.
-Masz rację. Nic nie stoi na przeszkodzie. –Malik uśmiechnął się do mnie chytrze. Już wolę nie wiedzieć jakie pomysły narodziły mu się w głowie. Popatrzyłam na mulata wzrokiem mordercy. Oczywiście nie mogłam odmówić Liam’owi. Widziałam jak się starał, żeby wszystko było idealnie.
-Niech ci będzie Malik. –westchnęłam przeczesując ręką swoje włosy.
Liam zaprowadził nas na górę. Nasz pokój znajdował się na pierwszym piętrze. Były to trzecie drzwi po lewo.
-Zanim wejdziemy do tego pokoju od razu wam powiem gdzie kto ma pokój. -wyjaśnij nam Liam.
-Pierwsze drzwi po lewo to pokój Niall’a, drugie drzwi po lewo to taka biblioteka. Jest to mały pokój, gdzie trzymamy tam wszystkie książki i jest tam dość cicho, żeby sobie poczytać. 

  Trzecie drzwi po lewo to jak wiecie wasz pokój. Pierwsze drzwi po prawo to pokój Louisa. Nie zdziwcie się jak co którejś nocy będziecie słyszeć hałasy, trzask drzwiami lub śmiechy, bo Niall i Louis kochają się wygłupiać i żartować po nocach. Najczęściej najbardziej słychać trzask drzwiami jak jeden przechodzi do  drugiego pokoju oraz śmiech Niall’a. –Liam się zaśmiał, a my zaraz po nim. 
-Drugie drzwi po prawej to mój pokój, trzecie po prawej to łazienka. Uwierzcie nie macie daleko. Jakby coś jeszcze jedna łazienka jest na dole niedaleko kuchni. Czwarte drzwi po prawej to pokój Harry’ego. Na drugim piętrze znajduje się małe kino, stół do bilardu i kilka rozrywkowych rzeczy i chyba tyle. –wzruszył ramionami Liam.
-Zostawię was samych. –stwierdził i zszedł na dół.
-Malik jak ty mi chcesz życie uprzykrzyć. –powiedziałam przecierając twarz rękoma ze zmęczenia.
-Przecież ja nic nie robię. –wzruszył rękoma i przybliżył się do mnie.
-Zayn! Nie zaczynaj! –pogroziłam mu palcem.
-Wejdźmy wreszcie i zobaczmy ten pokój. –odpowiedziałam i otworzyłam drzwi.
To co zobaczyłam było fascynujące:
Moim oczom ukazał się ogromny nowoczesny pokój. Po prawej stronie stała sofa, naprzeciw niej stolik. Okna były zasłonięte zasłonami i dodawały uroku temu pokojowi. Po lewej stronie od ściany stała szafa na ubrania a po lewej po skosie stało ogromnie łóżko Podświetlające było przez  specjalne lampki, a obok łóżka na ścianie wisiały gitary, radia i nagrody muzyczne. Ten pokój stał się moim ulubionym. Nie myśląc długo rzuciłam się na łóżko stawiając walizki w rogu pokoju.

Malik też poszedł w moje ślady. Nie minęła minuta, a już leżeliśmy na łóżku okładając się poduszkami. Bitwa na poduszki. To co kochałam. Po pięciominutowej bitwie, która mnie wykończyła musiałam porozmawiać z Zaynem.
-Zayn? –zapytałam, gdy leżałam na jego klatce piersiowej, która unosiła się w szybkim tempie po naszej poduszkowej bitwie.
-Tak księżniczko? –na jego słowa lekko się zarumieniłam. Dobra Madison teraz albo nigdy.
-Możemy pogadać tak szczerze? –musiałam z nim szczerze pogadać. Mam coraz więcej wątpliwości.
-Jasne. Możemy po kolacji? Jestem trochę głodny. –uśmiechnął się lekko i nachylił się nade mną, żeby pocałować mnie w policzek. Tak zrobił. Po sekundzie jego usta lekko musnęły mój policzek, a moje policzki przybrały kolor dojrzałego pomidor i musiałam zasłonić je włosami.
-Nie zasłaniaj ich. Są śliczne. –powiedział mulat i odgarnął moje włosy z twarzy.
Nieśmiało podniosłam na niego oczy.
-Tak lepiej. –uśmiechnął się szeroko.
-Chodź. Rozpakujemy swoje rzeczy. –powiedziałam ściągając go siłą z łóżka.
-Mi się nie chce. Zrobię to jutro. –odparł.
-Nie. Teraz i konie dyskusji. –złapałam go za rękę i pociągnęłam na środek pokoju.
Wzięłam nasze walizki i zaprowadziłam je na środek pokoju. Usiadłam na podłodze i zaczęłam wyjmować z niej rzeczy, a Malik jak stał na środku pokoju tak stoi i mi się przygląda.
-Mam ci dać instrukcję jak się rozpakować? –zaśmiałam się, a on nagle się ożywił. Podniósł mnie i obkręcał mnie wokół własnej osi.
-Zayn! Puść mnie! –krzyczałam, ale to i tak nic nie dało. Malik był za silny. Po kilku rundkach wokół znudziło mu się i chciał mnie odstawić, ale pech chciał, żebyśmy wylądowali na ziemi. Malik niechcący potknął się o walizkę, która stała na środku pokoju i runął na ziemię, a ja razem z nim. Upadłam na jego klatkę piersiową amortyzując tym swój upadek.
-Zayn? –zapytałam, gdy nastała cisza.
-Madison? Idź po któregoś z chłopaków. –wyszeptał tak, żebym tylko ja słyszała.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam, że chłopak leży na boku i trzyma się za kostkę.
-Boli cię coś? –zapytałam.
-Tak, a teraz idź. –warknął.
-Jak chcesz. –powiedziałam głośniej i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami.
Denerwują mnie te jego błyskawiczne zmiany nastroju. Raz potrafi być naprawdę kochającym chłopakiem, a za chwilę nieznośnym dupkiem. Co ja takiego zrobiłam, żeby na mnie warczał? Właśnie. Nic nie zrobiłam.
Zeszłam po schodach do ogromnego salonu. Nic się nie zmieniło. Louis i Niall oglądali mecz piłki nożnej, a Liam siedział w kuchni na krzesełku obrotowym. Harry’ego jak nie widziałam tak nie widzę.
Postanowiłam podejść do Liam’a i powiedzieć mu co zaszło. To jemu najbardziej zaufałam jak na razie.
Zrobiłam kilka kroków i już stałam przed brunetem.
-Liam? –zaczęłam rozmowę.
-Tak Madison? –spytał, gdy schodził z krzesła.
-Jest jedna sprawa. –westchnęłam opierając łokcie na blacie.
-Jaka? –uniósł brwi do góry.
-Ja z Zaynem wygłupialiśmy się i niestety Zayn upadł a ja z nim. Poprosił mnie, żebym poszła po kogoś z was, bo nie może teraz wstać. –ukoloryzowałam trochę tą historię.
-Dobrze. Już idę. –powiedział i ruszył za mną do pokoju.
Mulat znajdował się tam gdzie go zostawiłam, tylko teraz siedział, a nie leżał.
-Boże Malik. Czy ty zawsze musisz sobie coś zrobić? Nie zawsze będę waszą niańką! –odpowiedział Liam i pomógł mi przenieść Malika na łóżko.
-Poczekaj. Za chwilę przyniosę apteczkę. –odpowiedział Liam.
-Dobrze. –odpowiedział Zayn i położył głowę na poduszce i zaczął patrzeć się w sufit.
Postanowiłam usiąść na rogu łóżka i czekać na Liam’a.
-Mad? –zapytał Zayn. Jednak ciszy nie będzie.
-Tak? –odwróciłam głowę w jego stronę.
-Przepraszam. Byłem dupkiem w stosunku do ciebie. –w końcu zrozumiał.
-Nic się nie stało. –uśmiechnęłam się, żeby już nie musiał się martwić.
-Właśnie się stało. To przez tą nogę. Nienawidzę takich sytuacji. –w jego głosie słyszałam szczerość.
Położyłam swoją dłoń na jego dłoni i splotłam nasze palce razem, a Zayn wzmocnił uścisk.
-Naprawdę nic takiego się nie stało. Tylko następnym razem trzymaj emocje na wodzy, bo ja nie wiem czy ja coś zrobiłam czy może stało się coś innego. –powiedziałam mu to co chciałam powiedzieć.
-Dobrze. Przepraszam skarbie. –mulat oparł się na łokciach i ucałował lekko moje czoło.
W ty momencie wszedł do pokoju Liam i usiadł po drugiej stronie łóżka.
-W apteczce nic potrzebnego nie znalazłem. Najwyżej jutro zadzwonimy po lekarza. Boli cię? -zapytał.
-Tak. Wyobraź sobie chodzić nie mogę. –warknął na Liam’a.
-Przepraszam stary. Staram ci się pomóc. –wyjaśnił unosząc ręce w geście poddania.
-Pokaż tą nogę. –zażądał Liam.
Zayn usiadł i podwinął rękaw od swoich czarnych rurek, a naszym oczom okazała się spuchnięta kostka.
-Mogę ci powiedzieć tyle, że już dzisiaj z łóżka nie wyjdziesz. –zaśmiał się Liam, a ja razem z nim.
-Chcecie coś jeść czy już nie? –zapytał nas Liam gdy wychodził z pokoju.
-Raczej nie. –odpowiedział Malik za nas.
-Dobrze. Już lepiej nie wychodźcie z pokoju. Dobranoc. –powiedział wychodząc z pokoju.
-Dobranoc Liam. –odparłam, gdy zamknął drzwi.
-Ty już się szykuj do spania, a ja pójdę się umyć.-powiedziałam do Zayna.
Wyjęłam z walizki za dużą koszulkę i krótkie spodenki do spania i wyszłam z pokoju kierując się do łazienki:

Po skończonej kąpieli udałam się do pokoju. Zastałam w nim Zayna, który leżał pod kołdrą bez koszulki. Wpatrywał się we mnie. Odłożyłam rzeczy na sofę i weszłam do łóżka. Malik od razu objął mnie rękami w pasie, a głowę położył na moim ramieniu. Mogłam poczuć charakterystyczną woń jego perfum.
-Chciałaś pogadać?! –odpowiedział po chwili.
-Może już kiedy indziej. Za dużo się dzisiaj wydarzyło, a poza tym jestem zmęczona. -odparłam szczerze.
-Dobrze. Dobranoc Mad. Słodkich snów. –powiedział i jego usta zetknęły się z moimi w szybkim pocałunku.
-Dobranoc Malik. –odparłam, a moje powieki się zamknęły.
Odczułam tylko jak mulat zaciska swój uścisk na mojej tali.

Tak minął mi pierwszy dzień w Londynie.




4 komentarze:

  1. Oooooooooo ten rozdział jedt taki fajny i słodki <3 czekam na kolejny

    #Vitt

    OdpowiedzUsuń
  2. Super super super! Czekam na kolejny!

    /Naty

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla czego nie piszesz już rozdziałów? Taki fajny blog i nagle kicha,pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  4. masz wielki talent do pisania historii
    czekam na kolejny dział
    a tak poza tym rozdział był piękny

    OdpowiedzUsuń