sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 8

POWRACAM!!!!! Wiem, że zawaliłam po całej linii, ale mam sprawdziany, kartkówki i treningi i po prostu nie mam czasu!!! Napisałam ten post, bo podsunęła mi się pewna myśl, ale wam jej nie zdradzę. Wiem jestem okrutna. Hahaha ;) Mam nadzieję że rozdział wam się spodoba
DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE POZOSTAWIONE NA TYM BLOGU!!!!!!!!!!
2 komentarze = następny rozdział
*****
Dzisiaj jak zwykle trzeba było wcześnie wstać do szkoły. Zwlekłam się z łóżka i ubrałam się w to :
Następnie zeszłam na dół zjeść śniadanie. Naszykowałam płatki z mlekiem i za chwilę konsumowałam posiłek. Po chwili wzięłam swój plecak Vans i wyszłam z domu.
Po drodze zastanawiałam się jak powrócę do codzienności. Ostatnie wydarzenia diametralnie zmieniły mnie i moje otoczenie. Przekroczyłam próg szkoły i ujrzałam Emme stojącą przy szafkach w szatni. Wyciągała właśnie książki. Podbiegłam do niej. 
-Hej. Co u ciebie? Ostatnio jesteś taka ...nieobecna?!
-Dużo się u mnie dzieje! Odparłam zrezygnowana.
-Właśnie widzę. Jesteś rozkojarzona, a tak w ogóle to gdzie Zayn i Harry. Twoi przyjaciele.
-Szczerze nie wiem.  Trudno było kłamać nowej przyjaciółce, ale okoliczności mnie zmusiły!
-Rozumiem. Chodź na lekcję, bo zaraz się spóźnimy, a nie chcę nie potrzebnej kłótni z tą babą Smith.
-Ok.
Cały dzień w szkole był nudny! Nie mówię, że Emma przynudzała, bo z nią rozmawiałam co przerwę i naprawdę na każdy temat da się z nią gadać, ale bez chłopaków było naprawdę beznadziejnie! Rozmawiając już o Harrym i Zaynie to dostałam już SMS od Harry’ego że będą czekać na mnie za rogiem szkoły
~Od Hary do Madison~
Czekamy na ciebie z Zaynem za rogiem szkoły.
Jakbyś mogła to wyjdź szybko, bo nie chcemy żeby ludzie Justina nas widzieli! :*

Taka była treść SMS-a. No tak, bo typowi Bad Boy’e  nie mogą pokazać się w szkole z poobijanymi twarzami i narobić sobie siary. Jakby to było takie oczywiste?!?!
Wyszłam szybko ze szkoły żegnając się z Emmą i pobiegłam za róg szkoły. Jak biegłam ktoś złapał mnie za talię i schował za róg. Zaczęłam wierzgać nogami, ale jak zobaczyłam kto to to do razy przestałam. Oczywiście zrobił to Harry, a obok niego stał Zayn uśmiechnięty od ucha do ucha.
-Szczerze! Tęskniłam za wami. Powiedziałam z uśmiechem na ustach i od razu ich przytuliłam. Oni odwzajemnili uścisk. Miałam przy sobie dwóch przyjaciół, którzy zrobiliby dla mnie wszystko? Czy to przypadkiem nie sen? Oderwaliśmy się od siebie, a ja chciałam jeszcze ich poprzytulać.
-Chodźmy stąd. Teraz wszędzie jest niebezpiecznie. Odparł Zayn, a ja cały czas z Harrym się obejmowałam. On mnie trzymał w talii, a ja jego.
-Co robiliście cały dzień? Nie nudziliście się?
-Po pierwsze nic ciekawego, po drugie tak. Odpowiedział Zayn.
-No, bo przecież jak nie ma Madison to nudny dzień. Zaśmiał się Harry, a po chwili dołączył do niego Zayn.
-Haha. Bardzo śmieszne Styles. Odparłam naburmuszona, a po chwili wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
. Doszliśmy do domu Harry’ego i od razu weszliśmy do środka. Rozłożyłam się na sofie z Zaynem, a Harry usiadł na fotelu.
-To co robimy? Za 2 dni mamy wydać Madison Justinowi?!?! Powiedział Harry.
Ja obecnie miałam wielką gulę w gardle i nie mogłam nic powiedzieć. Trudno mi było nawet przełknąć ślinę. Siedzielibyśmy tak dalej w ciszy, gdyby nie mój telefon i nie SMS który dostałam.
~Od Mama do Madison~
Wracaj szybko do domu. 
Mamy ważną sprawę do ciebie!

Jak przeczytałam tą wiadomość to od razu się przestraszyłam! Co się stało, czemu rodzice są tak wcześnie w domu i jaka to sprawa?!?! Chłopaki od razu zareagowali, gdy zobaczyli moją przestraszoną twarz.
-Madison? Co się stało? Zapytał Zayn.
-Mama napisała, żebym wracała, bo ma do mnie ważną sprawę. Odparłam ledwo słyszalnym głosem.
-Dobrze wracaj, tylko zadzwoń do nas jak będzie po wszystkim. Musimy dzisiaj opracować strategię.
-Dobra. Ja lecę! Pa chłopaki. Pomachałam im i wyszłam z domu Hazzy.
Od razu jak otworzyłam drzwi od swojego domu to skierowałam się do salonu, gdzie siedziała mama z tatą.
-Już jestem. Odezwałam się.
-To dobrze. Chciałam żebyś przyszła bo mamy ci z tatą ważną rzecz do powiedzenia.
-Ok.
-A mianowicie, ja z mamą mamy sprawy służbowe w pracy i musimy wyjechać na 2 tygodnie do Londynu. Mamy nadzieję że utrzymasz dom w takim stanie w jakim jest i będziesz na siebie uważać. Powiedział tata.
-I tylko dlatego chcieliście, żebym szybko wracała do domu?
-No tak, a byłaś z kimś umówiona?
-Nie. Odpowiedziałam, ale moja podświadomość mówiła „TAK, TAK i TAK”
-Mad przelałam ci pieniądze na konto, a jak by ci nie starczyło to zadzwoń. Nie zapraszaj tu nieproszonych gości i nie urządzaj imprez. Dbaj o siebie i pamiętaj : liczę na ciebie!
-Mamo wiem o tym! Nie mam 5 lat!!!!
-Dobrze, tylko się upewniam. Odpowiedziała mama.
-Teraz wyjeżdżacie?
-Tak. Akurat w tych godzinach drogi są najlepiej przejezdne.
Odprowadziłam rodziców do drzwi i zaczęły się pożegnania.
-Dbaj o siebie Madison! Powiedziała mama i mnie przytuliła. Ja ją też, ale za chwilę tata do nas dołączył.
-Kocham was!
-David! Teraz tobie zebrało się na wyznania? Zaśmiała się mama.
-Ja ciebie też tato! Odparłam i mocno się do niego przytuliłam. Nie chciałam żeby wyjeżdżali. Zwłaszcza teraz. Mogę ich więcej nie zobaczyć. Wiem, że Zayn i Harry zrobią co w swojej mocy żeby uniknąć Justina i problemów, ale mnie potem może już tu nie być! Może miałam 16 lat, ale z rodzicami zawsze się dogadywałam i można było im wszystko powiedzieć.
 Wyszliśmy z uścisku i rodzice poszli do samochodu. Ja poszłam za nimi, tylko najpierw rzuciłam plecak w kont i wzięłam tylko telefon. Mama z tatą wsiedli do samochodu i ruszyli, a jak wyjeżdżali z naszej posiadłości to mi pomachali. Odmachałam im myśląc że widzę ich ostatni raz w życiu. Jak odjechali to od razu się popłakałam i pobiegłam do domu chłopaków. Wpadłam jak burza, usiadłam na sofie i popłakałam się.
-Mad? Co się stało? Czemu płaczesz? Ktoś ci coś zrobił? Spytał się mnie Harry. Po chwili uklęknął przede mną i złapał za rękę.
-Moi rodzice wyjechali na 2 tygodnie i możliwe że już ich nigdy nie zobaczę. Kolejne łzy spływały mi po policzkach. Zayn usiadł obok mnie i przytulił, a ja wypłakiwałam się w jego sweter.
-Przepraszam, że moja obecność was męczy. Ja po prostu już nie mam siły. Teraz straciłam rodziców, za 2 dni stracę was, a za kilka dni pewnie stracę życie.
-Nie mów tak! My nawet na krok nie dopuścimy cię do Justina! Z nami nic ci się nie stanie. Obiecuję. Odparł Harry.
-Skąd ta pewność?
-Bo ma już doświadczenie w tych sprawach. Odparł Zayn. Tuląc mnie do siebie mocniej.
-Musimy coś ustalić! Odparł dość poważnie Harry.



3 komentarze:

  1. Jej. Nareszcie wróciłaś. Szkoda, że rozdział taki krótki

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział super ,nie mogę się już doczekać następnego <3 <3 kocham tw blog <3
    #Nati

    OdpowiedzUsuń
  3. No i rozdział jest boski,czekam na rozdział następny <3
    #Vitt - Vittoria

    OdpowiedzUsuń