piątek, 24 października 2014

Rozdział 7

Przepraszam !!! Za nie dodawanie rozdziału tak szybko jak byście chcieli, ale w tygodniu w ogóle nie miałam czasu dodać postów :( ale OTO JESTEM Z ROZDZIAŁEM 7 !!!
Dedykacja dla Łucji Filipek, Patrycji Kowalczyk, Czekoladowej Muffinki i Weronki Błaszkiewicz. DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNY ♥
GŁOSUJCIE W ANKIECIE PO PRAWEJ STRONIE ! 
2 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tam czekała na mnie kolejna niespodzianka tego dnia...
W progu ujrzałam mojego tatę  ze złością wymalowaną na twarzy, żeby mnie nie zobaczył schowałam się za ladą w kuchni i przykucnęłam. Nasłuchiwałam.
-co tu się do jasnej cholery dzieje? Spytał poważnie mój tata.
-nic się nie dzieje proszę pana.
-jak to nic. Zwłaszcza, gdy dwa domy  słyszę krzyki. To faktycznie nic. Jeszcze obejrzyj swoją twarz to faktycznie będzie nic.
- ale to był tylko wypadek. Spadłem ze schodów.
-tak, a twój kolega też ?
-to nie pana sprawa.
-słuchaj chłoptasiu teraz ci daruję, ale moja córka jeszcze nie wróciła do domu, więc jak jej coś się stało przez ciebie to nie ręczę za siebie.
-jak ma na imię? pomogę panu szukać! Odezwał się Zayn. Zayn ty głupku. Będę miała dużo problemów przez ciebie wiesz ?!?!
-Madison.
-aha. Tak ma na imię moja przyjaciółka. Co ??? Jeszcze to powiedziałeś! Będziesz leżeć !!!!
-bardzo się cieszę. To jak się zdecydujesz pomóc szukać mi córki to dwa domy dalej po prawo.
-dobrze. Do widzenia.
Zamknął drzwi, a ja rzuciłam się na niego z pretensjami, a Hazz dziwnie na nas patrzył.
-ZAYN TY CHOLERNY IDIOTO!!
-o co chodzi, bo nie wiem? Odezwał się Zayn.
-o to z kim właśnie rozmawiałeś. Odpowiedziałam już spokojnie.
-rozmawiałem z jednym z moich sąsiadów, któremu zaginęła córka.
-To był mój tata !!!!!!
-CO ?
-No tak i właśnie mój własny przyjaciel mnie wkopał. Dzięki Malik.
-ale ja serio nie widziałem.
-to to wiem, ale mogłeś nie mówić że pójdziesz jej szukać.
-oooo przepraszam. Nie wiedziałem.
-no już okey. Nic się nie stało.
-to dobrze.
Poszliśmy do salonu, gdzie siedział Harry i oglądał TV.
-wszystko słyszałem
-aa. Chciał coś powiedzieć mulat, ale Harry mu w tym przeszkodził.
-moim zdaniem Madison powinna wracać do domu i ty Zayn w ten sposób unikniesz
awantury przez ojca Mad.
-może masz rację.
-nie może, ale na pewno.
-tak. Hazza ma rację. Powinnam wracać, a ty w ten sposób unikniesz problemów.
-ale twój tata na ciebie nakrzyczy.
-oj i co z tego. Przeżyję.
-na pewno.
Zayn i Harry wstali z sofy i odprowadzili mnie do drzwi.
-przyjdziecie jutro do szkoły? Spytałam.
-raczej nie, ale możesz nas odwiedzić po niej. Odparł Zayn.
-no. Tak zrobię.
-to super. Powiedział Harry
-do zobaczenia jutro, a bym zapomniała poradzicie sobie beze mnie?
-no pewnie, aż takimi sierotami to nie jesteśmy. Powiedział zabawnie Zayn, a ja z Harry'm zaczęliśmy się śmiać.
-dobra ja idę. Dobranoc chłopcy. Pocałowałam chłopców w policzki i udałam się do domu.
Zimno już było więc naciągnęłam na siebie sweter.
Weszłam do domu i zobaczyłam tatę w przejściu.
-cześć tato.
-hej. Możesz mi powiedzieć co tak długo?
-no bo wiesz yyy... no bo musiałam jej wytłumaczyć cały rozdział.
-aha, a poznam tą "koleżankę" kiedyś ?
-kiedyś na pewno.
Zaczęliśmy się śmiać, ale nie na długo.
-dobra koniec wygłupów, bo mama już śpi.
-okey. Dobranoc tatuś. Przytuliłam się do niego i za moment znajdowałam się na łóżku.
Poszłam do łazienki się wykąpać i po chwili byłam już w łóżku rozmyślając nad dzisiejszym dniem i myśląc że wszystko się dobrze skończyło...


2 komentarze: