sobota, 6 czerwca 2015

Rozdział 10

Hej! Tak wiem spieprzyłam sprawę. Hejty za 3..2..1. Przepraszam, ale wiecie jak ja mam. Tłumaczyłam wam już to wiele razy. Mam nadzieję, że mi wybaczycie ten setny raz ;) Mam dla was 2 dobre wiadomości!
1.       Już połowę 11 rozdziału mam napisaną, także za równo 2 tygodnie powinien się pojawić!
2.       W wakacje nie wyjeżdżam na całe 2 miesiące, więc będę pisała rozdziały co pół tygodnia!
Kto się cieszy zostawia komentarz!
Tak w ogóle jak tam wasze oceny? Co u was? Tak ja wiem, że myślę tylko o sobie :*
Zostawiam was z rozdziałem 10 <3 Do następnego
 ~~~~~~~~~~
Obudziły mnie jakieś hałasy z dołu. Spojrzałam na zegarek, który stał na szafce nocnej. Wskazywał godzinę 7 rano. Zerknęłam na drugą stronę łóżka. Zdziwiłam się, bo była pusta, a z tego co słyszałam to to, że Harry jest strasznym śpiochem. Wstałam z łóżka i poszłam na dół sprawdzić co się dzieje. Z każdym schodkiem w dół wrzaski były bardziej słyszalne. Schowałam się za rogiem i postanowiłam przysłuchiwać się rozmowie lub wymienia tych wrzasków, bo rozmową było to trudno nazwać.
-Złamaliście obietnicę! Mieliście mi dostarczyć mi tą dziewczynę, a zamiast to zrobić to ją kryjecie. Możecie mi powiedzieć co jest z wami nie tak? Wyjrzałam za rogu i od razu tego pożałowałam.  Justin i kilku jego ludzi mierzyli do Stylesa i Malika z pistoletów. Nie mieli drogi ucieczki. Klęczeli na kolanach i ręce mieli splecione za głową. Zwłaszcza, że Justin nie chciał ich oszczędzić i widziałam jak z wargi Harry’ego sączy się krew, a Zayn miał wielkiego siniaka pod okiem i z jego skroni sączyła się krew. Byli osłabieni to było widać.
-Czy nie masz choć krzty dobroci i nie możesz zostawić jej w spokoju?! Co ona ci takiego zrobiła? Krzyknął Harry i wstał na nogi, a gość za nim naładował pistolet i był gotowy do strzału.
-Kurwa, nie rozumiesz, że mieliśmy umowę. Jaką umowę? Pomyślałam. - Ja cię nie zabiję w zamian ty będziesz mi przynosił ładne łupy. Raz już mi podpadłeś Styles! Chyba nie chcesz powtórki z rozrywki.
-Nie. Odparł oburzony.
-Co się stanie jak sobie raz odpuścisz. Ona nie ma nic wspólnego z nami. Powiedział Zayn i podniósł się z podłogi.
-Wy mi skrzywdziliście siostrę. Ja skrzywdzę waszą panienkę.
-Nic na to nie poradzę, że wplątała się w takiego towarzystwo i do tego wykorzystała nas. Dziwka zawsze będzie dziwką. Odparł Styles
-Tak? Już widzę jak błaga, żebym nie dopierał się do jej majtek. Uśmiechnął się chytrze Justin. Na samą myśl, że mógłby mnie zgwałcić przechodzą mnie niemiłe skurcze w brzuchu.
-Ty chyba nie mówisz poważnie. Krzyknął Styles. Widzę jak zaciska mocno szczękę i pięści tak, że bledną mu kłykcie. Widzę to w jego oczach jaki jest zły.
Zrobił kilka kroków tak, że był metr od Justina. Wykonał szybki i mocny ruch pięścią tak, że Justin upadł na podłogę, a z jego ust zaczęła sączyć się krew.
-Ty skurwielu. Krzyknął Justin, szybko podniósł się z ziemi i oddał mu szybki kopniak w brzuch. Harry jęknął ,ale mu oddał tak, że upadli na ziemię. Malik szybko zareagował i też się dołączył. Odwróciłam głowę i płakałam. Nie mogę na to patrzeć jak chłopcy oddają za mnie życie. Ludzie Justina szybko zareagowali i rozdzielili ich wszystkich.
-Doigraliście się. Miarka się przebrała! Justin wyciągnął pistolet. Naładował nabojami i wycelował w chłopaków. –Jakieś ostatnie życzenie lub słowa?
-Ona jest silna. Nie dasz jej rady. Odpowiedział Malik.
-Tak myślisz? Od razu jak was zastrzelę to pójdę na górę i ją znajdę.
Harry słysząc te słowa chciał się wyrwać, ale człowiek Justina miał zbyt silny uścisk, żeby mógł uciec.
-Tak więc dożyliście końca swojego żywota. Odparł i wycelował w Stylesa.
Chciałam się ruszyć, ale moje stopy nie chciały oderwać się od podłoża. Próbowałam krzyknąć, żeby wzięli mnie zamiast ich, ale moje struny głosowe przestały działać. Jedyne co mogłam robić to stać, patrzeć i płakać nad tym, że poświęcają życie za mnie, a nawet mnie nie znali miesiąc.
Po kilku chwilach usłyszałam dwa strzały. Musiałam się odwrócić. Dwa ciała leżały na podłodze. Mimowolnie więcej łez zaczęło wypływać z moich oczu. Ciało Harry’ego leżało w moją stronę. Było widać, że jeszcze żyje. Ledwo oddychał, ale żył. Szukał czegoś oczami. Gdy jego wzrok napotkał mój. Lekko się uśmiechnął i wyszeptał.
-Kocham cię… Zayn też. Nie zapomnij o nas. Szepnął i jego powieki opadły, a oddech zniknął.
-Ja też was kocham. Całym sercem. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Obraz zaczął mi się rozmazywać. Robiło się ciemno.
.
.
.
Zerwałam  się z łóżka do pozycji siedzącej. Było ciemno. Zegar wskazywał godzinę 3 nad ranem. Zobaczyłam, że Harry siedzi obok mnie i trzyma mnie za ramiona.
-Madison? Co się stało? Jesteś cała spocona i strasznie wierciłaś się na łóżku. Dlaczego krzyczałaś przez sen? Spytał ze zmartwioną miną.
Nie mówiąc nic wtuliłam się w jego nagi tors. Objął mnie ramionami w tali i przyciągnął na swoje kolana. Rozpłakałam się.  Moczyłam łzami jego tors, a Hazz w ogóle się tym nie przejmując gładził opiekuńczo moje plecy. Miałam już powiedzieć, ale Zayn wszedł do pokoju.
-Słyszałem krzyki. Powiedział. – Madison co się stało? Podszedł do łóżka i usiadł na nim obok Harry’ego.
Łzy nadal spływały po moich policzkach. Zayn mnie przytulił, a ja moczyłam łzami jego nagie ramie.
-Pójdę zrobić gorącą czekoladę. Odezwał się Hazz i wstał z łóżka i skierował się do drzwi. Wychodząc z pokoju posłał mi lekki uśmiech, a ja odwzajemniłam ten gest tylko, że o wiele gorzej. Teraz wyglądam jak siedem nieszczęść.
Teraz już nie płakałam tylko miałam pewnie czerwone od płaczu oczy i policzki. Ręką przetarłam nos i spojrzałam na Zayna. Patrzył na mnie z taką troską wymalowaną na twarzy.
-Mad to był tylko koszmar. Odparł mulat dotykając dłonią mojego policzka. Wtuliłam policzek w jego rękę jeszcze bardziej.
Usiadłam mu na kolanach i przytuliłam. Był trochę zdziwiony moim zachowaniem, ale po chwili szybko jego ręce znalazły się na mojej talii i przyciągnęły do siebie.
-Wiem Zayn. Wiem, ale on był tak realistyczny. Mam nadzieję, że to co się tam stało nie stanie się w rzeczywistości. Odparłam szeptem.
-Chodź. Zejdziemy na dół. Pewnie Harry zrobił już gorącą czekoladę.
-Ok. Powiedziałam. Nie miałam ochoty teraz rozmawiać.
-Co jak co, ale Styles jest zajebistym kucharzem i robi przepyszne czekolady. Uśmiechnął się Malik.
-Skoro tak to nie mam nic do stracenia. Pierwszy raz usłyszałam, że Harry gotuje. To jest niesamowite. Zastanawiam się teraz czy jego ego Bad Boy’a nie ucierpiało na tym.
Gdy weszłam do kuchni światło było zapalone i loczek stawiał kubki z parującą czekoladą na stole. Uśmiechnął się szeroko, gdy nas zobaczył.

-Już miałem po was iść. Powiedział
Każdy wziął kubek i udaliśmy się do salonu, gdzie o dziwo sofa byłą rozłożona, a na niej leżały koce.
-Pomyślałem, że możemy położyć się wszyscy w salonie. Odparł znowu loczek.
-Dobry pomysł. Odparłam. Nie chciałam, żeby Harry był smutny. Postarał się, a ja to doceniam. Uśmiechnęłam się zachęcająco.
Usiadłam po środku. Po mojej lewej Zayn, a po prawej Harry.
-Zapomniałem! Za chwilę przyjdę. Powiedział Harry.
Malik wykorzystując sytuację przysunął się bliżej mnie. Ręką objął mnie w talii tak, że mogłam położyć głowę na jego nagim torsie. Nadal nie wiem co oni mają z tym nie zakładaniem koszulek do spania. To mnie trochę rozprasza. Dobra nawet bardzo, bo jest na co popatrzeć!
Moje rozmyślania przerwał Harry niosąc parę kocy w rękach.
-Nie musiałeś. Powiedziałam, gdy Hazz wręczał wszystkim koc.
-Musiałem. Przykryłam się kocem dokańczając moją gorącą czekoladę.
-Bardzo dobra ta czekolada.
-Dzięki. Starałem się. Powiedział na mnie nie patrząc. Już wiedziałam, że coś jest nie tak. Rozejrzałam się po nas i już wiedziałam. Chodzi mu o to, że tulę się do Zayna. Jest zazdrosny! Odsunęłam się od Zayna, a ten popatrzył na mnie wzrokiem „Co robisz?” albo raczej „Kurwa, co ty odpierdalasz?” Myślę, że ta druga wersja jest bardziej poprawna. Powiedziałam bezgłośnie, że mu później powiem, a Malik tylko pokiwał głową. Kiwnęłam głową w stronę Stylesa i już wiedział o co chodzi. Lekko się uśmiechnął. Kiedy już każdy wypił swoją czekoladę postanowiliśmy pójść spać, chociaż było już po 4 nad ranem. Szybko wtuliłam się w poduszkę i przykryłam kołdrą. Po chwili chłopaki już spali. Nie dziwię im się! Budzą się w nocy przeze mnie, pocieszają, krzątają się po domu o 3 w nocy. Wszystko nie miałoby miejsca gdyby nie ten koszmar. Nie zastawiając się ja też ułożyłam się wygodnie i próbowałam zasnąć, ale sen nie przychodził. Świetnie! Teraz mam wyrzuty sumienia przez to, że w nocy nie daję chłopakom spać. Wierciłam się na tej jakże niewygodnej sofie.
-Madison? Nie możesz spać? Wyszeptał Zayn odwracając się do mnie przodem.
-Tak. Przepraszam. Powiedziałam równie szeptem, żeby nie obudzić Harry’ego.
-Co ci się śniło? Spytał z troską w głosie.
-Zayn. Myślę, że to nie czas na taką rozmowę. Ziewnęłam. – Jutro pogadamy. Podparłam się na łokciach i resztkami sił cmoknęłam go w lewy policzek.
-Dobranoc Zayn. Powiedziałam.
-Jakie dobranoc? Jest czwarta nad ranem, za chwilę będzie świtać, a ty mi mówisz dobranoc. Zaczęłam się śmiać na jego słowa, a po chwili również mulat wybuchnął śmiechem. Fakt. Nie spojrzałam na zegarek, który wskazywał równo 4:00.
- W takim razie dobry dzień Malik. Zachichotałam.
-Oj Mad. Lepiej nic nie mów.  Idź spać. Przewróciłam oczami na jego słowa.
Odwróciłam się plecami do Zayna i wtuliłam się w poduszkę, naciągając jeszcze tym kołdrę. Poczułam, że materac za mną się ugina, a za sekundę poczułam czyjeś ręce oplatające mnie w tali i czyjś oddech na mojej szyi.
-Zayn. Westchnęłam.
-Tak Madison? Wtulił głowę w moje włosy.
-Nie masz się do kogo przytulać? Spytałam.
-Jak widzisz nie. Od razu mówię, że cię teraz nie puszczę. Powiedział i tym samym wzmacniając uścisk na mojej talii. Westchnęłam, bo wiedziałam, że nie mam z nim szans.
-Do rana Malik. Powiedziałam zamykając o czy i odpływając w krainę Morfeusza. Pamiętam jeszcze jak Zayn przysunął mnie tak blisko siebie, że moje plecy stykały się z jego rozgrzanym torsem oraz słowa „Teraz tak szybko się nas nie pozbędziesz”, a potem zapadłam w sen.







3 komentarze:

  1. Nie no rozdział super! Ok mi tam pasuje ze co pół czy caky tydzień :D kurde jak tak czytalam ten początek a nie zauważyłam ze on taki długi to sobie myślę,, kurde? Jak ona nsoisala ze zostali juz posszeleni to juz c, yba będzie koniec rozdziałów': ale jak później zobaczylam ze jest dalej to sie ucieszyłam, oki czekam na kolejny <3
    /Vitt

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciesze się ze bedzie za niedługo 11 rozdzial <3 czekam na kolejny i na następne <3. Pozdrawiam!!!
    /Naty

    OdpowiedzUsuń
  3. hej hej hejo ! przeczytałem tylko ten rozdział i bęe czytał kolejne czekam na kolejne
    /Tom(Tomek) brat Nati

    OdpowiedzUsuń