Hej, hej, hej! Jak mówiłam w wakacje rozdziały będą pojawiać się co tydzień. Tak, więc... SĄ WAKACJE! Jej. Kto się cieszy? Pewnie wszyscy ^^
Mam do was małą prośbę! Jak komentujecie rozdziały to przynajmniej piszcie jakiś pseudonim lub charakterystyczny podpis, żebym przynajmniej wiedziała kto co komentuje!
Nie mam jakiś nowości lub informacji, więc zostawiam was z 12 rozdziałem. Zrobiłam go specjalnie dłuższego, żebyście mieli co poczytać. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Do zobaczenia za tydzień Kocham was ♥
3 Komentarze = następny rozdział
Czytasz = komentujesz
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się, gdy ktoś lekko potrząsał moim ramieniem.
Zajęczałam i przekręciłam się na drugi bok, ale ta osoba nadal nie przestawała.
-Co jest? -zapytałam nadal nie otwierając oczu.
-Mad. Jesteśmy już. -usłyszałam szept nad uchem. Zayn.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam niebezpiecznie blisko mojej
twarzy twarz Malika.
-Wreszcie się obudziłaś! -musnął lekko ustami mój policzek.
–Pomogę ci. -ujął moją dłoń w swoją i pomógł mi wygrzebać się z auta. Stojąc
na nogach towarzyszyło mi dziwne uczucie. Nogi mi zdrętwiały.
-Spałam? Ile jechałyśmy? Gdzie jesteśmy?-zapytałam patrząc
na Zayna, a on zachichotał.
-Co się tak bawi?-zapytałam z powagą w głosie.
-Zadajesz tyle pytań na raz. –odpowiedział nadal trzymając
moją dłoń w swojej.
-Odpowiadając na twoje pytania. Tak, spałaś. Jechaliśmy z
sześć godzin i jesteśmy na obrzeżach Londynu.
-Która jest teraz godzina? –zapytałam przecierając oczy
rękawem bluzy.
-Osiemnasta. –w odpowiedzi ziewnęłam, a mulat znowu zaczął
się śmiać.
-Widzę, że jesteś śpiąca. -powiedział, a ja pokiwałam głową.
-Wiesz auto to nie jest dobre miejsce na spanie. -zaśmiałam
się wypowiadając te słowa.
-Plecy mnie bolą. –Zayn przybliżył się do mnie i lekko
przytulił, obejmując ramionami w tali, a ja położyłam swoje ręce na jego szyi i
napawałam się zapachem jego charakterystycznych perfum.
-Gdzie jest Harry? –dopiero teraz przypomniało mi się, że
Harry’ego nie ma obok nas.
-Już jest w środku i rozmawia z chłopakami. -odpowiedział.
-Z chłopakami? –zapytałam z ciekawością.
-No tak. Nie mówiłem ci. Nasi przyjaciele z Londynu to
Niall, Louis i Liam. Na pewno ich polubisz. –powiedział z uśmiechem na ustach.
-Kolejni chłopcy. O matko. -zakryłam oczy rękawami bluzy.
-Czyli teraz będę mieszkała pod dachem z piątką chłopaków?
–zapytałam.
-Niestety tak. Chodź. Muszę cię im przedstawić. Jak
powiedział tak zrobił. Teraz staliśmy pod drzwiami od wielkiej willi, gdzie
podobno będę mieszkała.
-Zayn, a jak oni mnie nie polubią? -zapytałam patrząc na
jego osobę.
-Nie mogliby by. Jeśli nie to dostaną ode mnie porządny
opierdol. -odpowiedział.
-Zayn! –chciałam go skarcić za zużywanie nie odpowiedniego
słownictwa, ale drzwi się otworzyły, a w nich stał dobrze zbudowany brunet z
krótkimi włosami i lekkim zarostem. Miał zdecydowanie mniej tatuaży niż Harry i
Zayn. Po jego wyrazie twarzy mogłam wywnioskować, że jest dobrym przyjacielem.
Ciszę przerwał jego głos.
-Ty pewnie jest Madison? -pokiwałam głową w odpowiedzi.
-Jestem Liam. -wystawił rękę, a ja ją lekko uścisnęłam.
-Zayn i Harry nam tyle o tobie opowiadali. -uśmiechnął się
szeroko.
-Doprawdy? –zapytałam i popatrzyłam na Malika.
-Dlaczego ja o tym nie wiem. –powiedziałam, a mulat spuścił
głowę i nic nie mówił. Nie wierzę! Zayn Malik się zawstydził!
-Wejdźcie do środka. Nie będziemy tak stać. –odparł Liam,
uchylił szerzej drzwi i przepuścił nas w nich.
Ujrzałam to:
Nie wiedziałam co powiedzieć. To było WOW! Jeśli mam tu
mieszkać to właśnie spełniło się jedno z moich marzeń. Chciałam zamieszkać w
takim domu.
-Podoba ci się? –zapytał Malik obejmując mnie od tyłu i
opierając głowę o moje ramię.
-Tak. Jest przepiękny. –uśmiechnęłam się szeroko.
-Cieszę się, że ci się podoba. -powiedział, a ja w jego
głosie słyszałam radość i szczerość?!
-Chodźcie. Przedstawię Madison reszcie. -usłyszałam głos
przed sobą i zobaczyłam postać Liama przed nami.
Nie powiem Liam zrobił na mnie dobre wrażenie i myślę, że
zostaniemy przyjaciółmi, ale zawsze mam czarne scenariusze w głowie.
Brunet zaprowadził nas do ogromnego salonu, gdzie siedziała
dwójka chłopaków. Siedzieli do nas tyłem, więc nie widziałam ich twarzy. Jeden
z nich był farbowanym blondynem, miał bladą cerę i nie miał w ogóle żadnych
tatuaży co było dziwne. Każdy z nich miał tusz na skórze, a on jako jedyny ich
nie posiadał. Drugi chłopak też był brunetem jak Liam, ale on miał dłuższe
włosy i roztrzepane były we wszystkich kierunkach. Miał mnóstwo rysunków na
rękach. Chyba w podobnej ilości do Harry’ego.
-Chłopaki! Zayn i Madison już przyszli. -dwójka chłopaków jak
na komendę odwróciła się i zeskanowała nas wzrokiem od góry do dołu. Wstali z
kanapy i skierowali się w naszą stronę. Brunet podszedł do Zayna i go przytulił, a
do mnie podszedł blondyn.
-Cześć. Jestem Niall. –przedstawił się.
-Madison. –obdarowałam go szczerym uśmiechem, a on go
odwzajemnił ukazując swoje idealne białe zęby. Niall otworzył swoje ramiona i
zachęcił mnie ruchem ręki, żebym do niego podeszła. Tak też zrobiłam. Po chwili
stałam wtulona w klatkę piersiową Niall’a i wdychałam jego perfumy. Niestety ta
chwila nie trwała długo.
-Mnie to już nie przytulisz? –spytał mnie brunet.
Westchnęłam i podeszłam do niego.
-Jestem Louis, a dla przyjaciół Lou. -uścisnął mi rękę.
-Madison. –uśmiechnęłam się szczerze, a on to odwzajemnił.
Po minucie już tkwiłam w uścisku z brunetem.
-Może wystarczy tego przytulania? –syknął Zayn.
-Zazdrosny? –zapytał Louis Zayna nadal mnie przytulając.
-Pieprz się Tomlinson. –odpowiedział odciągając mnie od
bruneta i przyciągając do siebie tak, że obejmowałam go z boku.
-Nie tak gwałtownie. -odparł Louis siadając znowu na sofie w
salonie. Zajął się oglądaniem jakiegoś meczu piłki nożnej.
-Chodźcie. Pokażę wam wasz pokój. -odezwał się Liam.
-Nasz? –zapytałam zaskoczona. Jak to nasz?! Ja mam być z Zaynem w pokoju? Nie! Ja nie chcę!
-Ahh. No tak. Przepraszam. Mamy tylko w domu 5 sypialni,
więc pomyślałem, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby umieścić was w jednym
pokoju.
-Masz rację. Nic nie stoi na przeszkodzie. –Malik uśmiechnął
się do mnie chytrze. Już wolę nie wiedzieć jakie pomysły narodziły mu się w
głowie. Popatrzyłam na mulata wzrokiem mordercy. Oczywiście nie mogłam odmówić
Liam’owi. Widziałam jak się starał, żeby wszystko było idealnie.
-Niech ci będzie Malik. –westchnęłam przeczesując ręką swoje
włosy.
Liam zaprowadził nas na górę. Nasz pokój znajdował się na
pierwszym piętrze. Były to trzecie drzwi po lewo.
-Zanim wejdziemy do tego pokoju od razu wam powiem gdzie kto
ma pokój. -wyjaśnij nam Liam.
-Pierwsze drzwi po lewo to pokój Niall’a, drugie drzwi po
lewo to taka biblioteka. Jest to mały pokój, gdzie trzymamy tam wszystkie
książki i jest tam dość cicho, żeby sobie poczytać.
Trzecie drzwi po lewo to jak wiecie wasz
pokój. Pierwsze drzwi po prawo to pokój Louisa. Nie zdziwcie się jak co którejś nocy będziecie słyszeć hałasy, trzask drzwiami lub śmiechy, bo Niall i Louis
kochają się wygłupiać i żartować po nocach. Najczęściej najbardziej słychać
trzask drzwiami jak jeden przechodzi do
drugiego pokoju oraz śmiech Niall’a. –Liam się zaśmiał, a my zaraz po
nim.
-Drugie drzwi po prawej to mój pokój, trzecie po prawej to
łazienka. Uwierzcie nie macie daleko. Jakby coś jeszcze jedna łazienka jest na
dole niedaleko kuchni. Czwarte drzwi po prawej to pokój Harry’ego. Na drugim
piętrze znajduje się małe kino, stół do bilardu i kilka rozrywkowych rzeczy i
chyba tyle. –wzruszył ramionami Liam.
-Zostawię was samych. –stwierdził i zszedł na dół.
-Malik jak ty mi chcesz życie uprzykrzyć. –powiedziałam
przecierając twarz rękoma ze zmęczenia.
-Przecież ja nic nie robię. –wzruszył rękoma i przybliżył
się do mnie.
-Zayn! Nie zaczynaj! –pogroziłam mu palcem.
-Wejdźmy wreszcie i zobaczmy ten pokój. –odpowiedziałam i
otworzyłam drzwi.
To co zobaczyłam było fascynujące:
Moim oczom ukazał się
ogromny nowoczesny pokój. Po prawej stronie stała sofa, naprzeciw niej stolik.
Okna były zasłonięte zasłonami i dodawały uroku temu pokojowi. Po lewej stronie
od ściany stała szafa na ubrania a po lewej po skosie stało ogromnie łóżko
Podświetlające było przez specjalne
lampki, a obok łóżka na ścianie wisiały gitary, radia i nagrody muzyczne. Ten
pokój stał się moim ulubionym. Nie myśląc długo rzuciłam się na łóżko stawiając
walizki w rogu pokoju.
Malik też poszedł w moje ślady. Nie minęła minuta, a już
leżeliśmy na łóżku okładając się poduszkami. Bitwa na poduszki. To co kochałam.
Po pięciominutowej bitwie, która mnie wykończyła musiałam porozmawiać z Zaynem.
-Zayn? –zapytałam, gdy leżałam na jego klatce piersiowej,
która unosiła się w szybkim tempie po naszej poduszkowej bitwie.
-Tak księżniczko? –na jego słowa lekko się zarumieniłam.
Dobra Madison teraz albo nigdy.
-Możemy pogadać tak szczerze? –musiałam z nim szczerze
pogadać. Mam coraz więcej wątpliwości.
-Jasne. Możemy po kolacji? Jestem trochę głodny. –uśmiechnął
się lekko i nachylił się nade mną, żeby pocałować mnie w policzek. Tak zrobił.
Po sekundzie jego usta lekko musnęły mój policzek, a moje policzki przybrały
kolor dojrzałego pomidor i musiałam zasłonić je włosami.
-Nie zasłaniaj ich. Są śliczne. –powiedział mulat i odgarnął
moje włosy z twarzy.
Nieśmiało podniosłam na niego oczy.
-Tak lepiej. –uśmiechnął się szeroko.
-Chodź. Rozpakujemy swoje rzeczy. –powiedziałam ściągając go
siłą z łóżka.
-Mi się nie chce. Zrobię to jutro. –odparł.
-Nie. Teraz i konie dyskusji. –złapałam go za rękę i pociągnęłam
na środek pokoju.
Wzięłam nasze walizki i zaprowadziłam je na środek pokoju.
Usiadłam na podłodze i zaczęłam wyjmować z niej rzeczy, a Malik jak stał na
środku pokoju tak stoi i mi się przygląda.
-Mam ci dać instrukcję jak się rozpakować? –zaśmiałam się, a
on nagle się ożywił. Podniósł mnie i obkręcał mnie wokół własnej osi.
-Zayn! Puść mnie! –krzyczałam, ale to i tak nic nie dało.
Malik był za silny. Po kilku rundkach wokół znudziło mu się i chciał mnie
odstawić, ale pech chciał, żebyśmy wylądowali na ziemi. Malik niechcący potknął
się o walizkę, która stała na środku pokoju i runął na ziemię, a ja razem z
nim. Upadłam na jego klatkę piersiową amortyzując tym swój upadek.
-Zayn? –zapytałam, gdy nastała cisza.
-Madison? Idź po któregoś z chłopaków. –wyszeptał tak, żebym
tylko ja słyszała.
Podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam, że chłopak
leży na boku i trzyma się za kostkę.
-Boli cię coś? –zapytałam.
-Tak, a teraz idź. –warknął.
-Jak chcesz. –powiedziałam głośniej i wyszłam z pokoju
trzaskając drzwiami.
Denerwują mnie te jego błyskawiczne zmiany nastroju. Raz
potrafi być naprawdę kochającym chłopakiem, a za chwilę nieznośnym dupkiem. Co
ja takiego zrobiłam, żeby na mnie warczał? Właśnie. Nic nie zrobiłam.
Zeszłam po schodach do ogromnego salonu. Nic się nie
zmieniło. Louis i Niall oglądali mecz piłki nożnej, a Liam siedział w kuchni na
krzesełku obrotowym. Harry’ego jak nie widziałam tak nie widzę.
Postanowiłam podejść do Liam’a i powiedzieć mu co zaszło. To
jemu najbardziej zaufałam jak na razie.
Zrobiłam kilka kroków i już stałam przed brunetem.
-Liam? –zaczęłam rozmowę.
-Tak Madison? –spytał, gdy schodził z krzesła.
-Jest jedna sprawa. –westchnęłam opierając łokcie na blacie.
-Jaka? –uniósł brwi do góry.
-Ja z Zaynem wygłupialiśmy się i niestety Zayn upadł a ja z
nim. Poprosił mnie, żebym poszła po kogoś z was, bo nie może teraz wstać. –ukoloryzowałam
trochę tą historię.
-Dobrze. Już idę. –powiedział i ruszył za mną do pokoju.
Mulat znajdował się tam gdzie go zostawiłam, tylko teraz
siedział, a nie leżał.
-Boże Malik. Czy ty zawsze musisz sobie coś zrobić? Nie
zawsze będę waszą niańką! –odpowiedział Liam i pomógł mi przenieść Malika na
łóżko.
-Poczekaj. Za chwilę przyniosę apteczkę. –odpowiedział Liam.
-Dobrze. –odpowiedział Zayn i położył głowę na poduszce i
zaczął patrzeć się w sufit.
Postanowiłam usiąść na rogu łóżka i czekać na Liam’a.
-Mad? –zapytał Zayn. Jednak ciszy nie będzie.
-Tak? –odwróciłam głowę w jego stronę.
-Przepraszam. Byłem dupkiem w stosunku do ciebie. –w końcu
zrozumiał.
-Nic się nie stało. –uśmiechnęłam się, żeby już nie musiał
się martwić.
-Właśnie się stało. To przez tą nogę. Nienawidzę takich
sytuacji. –w jego głosie słyszałam szczerość.
Położyłam swoją dłoń na jego dłoni i splotłam nasze palce
razem, a Zayn wzmocnił uścisk.
-Naprawdę nic takiego się nie stało. Tylko następnym razem
trzymaj emocje na wodzy, bo ja nie wiem czy ja coś zrobiłam czy może stało się
coś innego. –powiedziałam mu to co chciałam powiedzieć.
-Dobrze. Przepraszam skarbie. –mulat oparł się na łokciach i
ucałował lekko moje czoło.
W ty momencie wszedł do pokoju Liam i usiadł po drugiej
stronie łóżka.
-W apteczce nic potrzebnego nie znalazłem. Najwyżej jutro
zadzwonimy po lekarza. Boli cię? -zapytał.
-Tak. Wyobraź sobie chodzić nie mogę. –warknął na Liam’a.
-Przepraszam stary. Staram ci się pomóc. –wyjaśnił unosząc
ręce w geście poddania.
-Pokaż tą nogę. –zażądał Liam.
Zayn usiadł i podwinął rękaw od swoich czarnych rurek, a
naszym oczom okazała się spuchnięta kostka.
-Mogę ci powiedzieć tyle, że już dzisiaj z łóżka nie
wyjdziesz. –zaśmiał się Liam, a ja razem z nim.
-Chcecie coś jeść czy już nie? –zapytał nas Liam gdy
wychodził z pokoju.
-Raczej nie. –odpowiedział Malik za nas.
-Dobrze. Już lepiej nie wychodźcie z pokoju. Dobranoc. –powiedział
wychodząc z pokoju.
-Dobranoc Liam. –odparłam, gdy zamknął drzwi.
-Ty już się szykuj do spania, a ja pójdę się
umyć.-powiedziałam do Zayna.
Wyjęłam z walizki za dużą koszulkę i krótkie spodenki do
spania i wyszłam z pokoju kierując się do łazienki:
Po skończonej kąpieli udałam się do pokoju. Zastałam w nim
Zayna, który leżał pod kołdrą bez koszulki. Wpatrywał się we mnie. Odłożyłam
rzeczy na sofę i weszłam do łóżka. Malik od razu objął mnie rękami w pasie, a
głowę położył na moim ramieniu. Mogłam poczuć charakterystyczną woń jego
perfum.
-Chciałaś pogadać?! –odpowiedział po chwili.
-Może już kiedy indziej. Za dużo się dzisiaj wydarzyło, a
poza tym jestem zmęczona. -odparłam szczerze.
-Dobrze. Dobranoc Mad. Słodkich snów. –powiedział i jego
usta zetknęły się z moimi w szybkim pocałunku.
-Dobranoc Malik. –odparłam, a moje powieki się zamknęły.
Odczułam tylko jak mulat zaciska swój uścisk na mojej tali.
Tak minął mi pierwszy dzień w Londynie.














