wtorek, 14 października 2014

Rozdział 5

Dedykacja dla Weroniki Błaszkiewicz, Łucji Filipek i Rainy Eye !!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Postałam pytające spojrzenie Zaynowi.
-co? Spytałam ponownie.
-powiedziałem już. Zrobiłem to dla Mad.
-aha. Można wiedzieć dlaczego? Spytał Harry.
-dlatego że chce ją chronić! Przecież wiesz że gang może jej coś zrobić i poszedłem tak wszystko załatwić, żeby nie miała potem problemów, ale mi się nie udało. Właśnie dlatego tak wyglądam. Byłem głupi myśląc że mi się uda, przecież teraz jeszcze bardziej jesteśmy w to wpakowani.Mad ?
-tak ? spytałam
-jeśli coś się dzieje, czujesz się obserwowana albo ktoś cię nachodzi to nam o tym powiedz. Ok?
-okey, tylko jest jedna sprawa !
-jaka? spytał Zayn.
-no dzisiaj jak wyszłam z domu to jakiś mężczyzna do mnie podszedł i wypytywał się o was i chciał mnie gdzieś zabrać.
-co ? Tym razem spytał Harry
-no zanim przyszedłeś to tak było.
-przyszedłeś? Spytał Zayn.
- no tak, bo wyszedłem z domu i usłyszałem krzyki więc postanowiłem to sprawdzić i zobaczyłem Mad i kolesia od Justina, który siła próbował ją gdzieś zaciągnąć, ale gdzie to nie wiem.
-no to już mamy przesrane. Powiedział Zayn.
-czemu? Odpowiedziałam
-bo już o tobie wiedzą i możesz mieć kłopoty.
-co mam zrobić żeby ich nie mieć?
-najlepiej trzymaj się z którym z nas i uważaj !
-dobra. Odpowiedziałam pewna siebie.
***
Rozmawialiśmy tak do 15 aż Harry uznał że musimy wracać, bo moi rodzice będą się martwić i coś podejrzewać. Miałam już żegnać się z Zaynem, ale on mi to uniemożliwił mówiąc:
- Harry mam nadzieję że będziesz opiekować się Madison?
-ależ oczywiście nawet jej z oka nie spuszczę. Puścił Zaynowi oczko.
-okey. To trzymajcie się tam. Powiedział mulat.
-Papa Zayn. Przytuliłam go, a on objął mnie swoimi silnymi ramionami. Po chwili dołączył do nas Harry i wyszedł z tego "Big Hug" !
-Będziesz jutro w szkole? Zapytałam na odchodne.
-Nie. Dopiero w następnym tygodniu.Przepraszam was.
-Nic się nie stało stary.Trzymaj się i zdrowiej. Jutro też cię odwiedzimy, ale po szkole.
-Nom. Odpowiedziałam.
Wyszliśmy z jego mieszkania i skierowaliśmy się w kierunku mojego. Zanim się obejrzałam staliśmy pod drzwiami.
-może wejdziesz?
-nie dzięki.
-szkoda, ale okey.
-to do jutra. Pocałowałam Hazze w policzek
-do zobaczenia. Powiedział i jak miał już znikać za rogiem to pomachał mi.
Zadowolona weszłam do domu. Chciałam wejść na schody, a potem do mojego pokoju, ale czyjś głos mi w tym przeszkodził:
-Mad chodź do nas. Zawołał jak się okazało mój tata, co mnie trochę zdziwiło, a nawet bardzo.
-Już idę. Kierowałam się w kierunku salonu.
Jak weszłam to ujrzałam tatę razem z mamą siedzących w salonie.
-tak? Spytałam i do nich podeszłam.
-jak tam w szkole Mad? Spytał mnie tata.
- jest okey.
-tylko tyle?
-no poznałam kilku ludzi i nauczyciele są spoko.
-aha. Potwierdziła mama.
-w ogóle po co mnie zawołaliście?
- chcieliśmy cię ostrzec przed niebezpieczeństwem ! Powiedziała moja mama
-jakim?
-podobno w tym mieście jest kilku gości którzy mają poważne problemy z prawem i mam nadzieję że będziesz na nich uważać ! Powtórzył tata.
-a przynajmniej wiecie jak wyglądają ?
-tego postaramy się dowiedzieć, ale na razie uważaj na siebie jak gdzieś wychodzisz!
-dobrze, ale skoro mam uważać na nich to chociaż powinnam wiedzieć jak wyglądają. Przecież równie dobrze  może to być każdy ! Krzyknęłam.
-Madison spokojnie! Powiedziała spokojnym tonem mama. Przecież wiem że chodzi tu o Zayna i Harry'ego !
-okey. Mogę już iść do siebie? Powiedziałam
-tak, tylko pamiętaj i tym co ci powiedzieliśmy !
-dobrze. odpowiedziałam i poszłam do siebie. Postanowiłam zadzwonić do Harry'ego.
Po kilku sygnałach odebrał.
H: halo ?
M: cześć Hazz.
H: hej Mad. Dlaczego dzwonisz?
M: ponieważ mam problem i chciałabym porozmawiać.
H: teraz?
M: tak teraz. Mogę do ciebie przyjść?
H: teraz nie mogę przyjmować gości.
M: czemu?
H: jestem zajęty
M: wiesz zawiodłam się na tobie. Przecież jesteśmy przyjaciółmi. Przynajmniej tak myślałam do tej pory.
H: to nie jest odpowiednia pora na rozmowę. Muszę kończyć. Zadzwonię później. Rozłaczył się. Co za dupek.Rzuciłam telefon na łóżku i zawzięcie myślałam co Harry może robić że jest  teraz taki zajęty! Może mu coś stało albo jest w pułapce?!?!
Postanowiłam to sprawdzić. Zeszłam na dół i zakładałam buty, gdy z kuchni dobiegł mnie głos taty:
-gdzie idziesz?
-do przyjaciółki, Poprosiła mnie żebym jej pomogła z zadań z matmy, bo ona sobie nie radzi.
Dobrze że byłam dobra z matematyki i przynosiłam same 5. Tata musi mi uwierzyć
-dobrze idź, ale zadzwoń kiedy wracasz.
-okey.
Wyszłam z domu i skierowałam się w lewą stronę i poszłam dwa domy dalej i już stałam pod drzwiami od domu loczka.
Z domu dochodziły krzyki i wrzaski. Postanowiłam nie pukać i weszłam do domu i to co ujrzałam zbiło mnie z nóg...



3 komentarze:

  1. I co dalej. Napisz. AAA no nie ja chce wiedzieć co to było. . .

    OdpowiedzUsuń
  2. dodawaj jak najszybciej kolejny rozdział! po prostu muszę się dowiedzieć o co chodzi!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję i jak zawsze cudowny <3

    OdpowiedzUsuń