Przepraszam !!! Za nie dodawanie rozdziału tak szybko jak byście chcieli, ale w tygodniu w ogóle nie miałam czasu dodać postów :( ale OTO JESTEM Z ROZDZIAŁEM 7 !!!
Dedykacja dla Łucji Filipek, Patrycji Kowalczyk, Czekoladowej Muffinki i Weronki Błaszkiewicz. DZIĘKUJĘ DZIEWCZYNY ♥
GŁOSUJCIE W ANKIECIE PO PRAWEJ STRONIE !
2 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tam czekała na mnie kolejna niespodzianka tego dnia...
W progu ujrzałam mojego tatę ze złością wymalowaną na twarzy, żeby mnie nie zobaczył schowałam się za ladą w kuchni i przykucnęłam. Nasłuchiwałam.
-co tu się do jasnej cholery dzieje? Spytał poważnie mój tata.
-nic się nie dzieje proszę pana.
-jak to nic. Zwłaszcza, gdy dwa domy słyszę krzyki. To faktycznie nic. Jeszcze obejrzyj swoją twarz to faktycznie będzie nic.
- ale to był tylko wypadek. Spadłem ze schodów.
-tak, a twój kolega też ?
-to nie pana sprawa.
-słuchaj chłoptasiu teraz ci daruję, ale moja córka jeszcze nie wróciła do domu, więc jak jej coś się stało przez ciebie to nie ręczę za siebie.
-jak ma na imię? pomogę panu szukać! Odezwał się Zayn. Zayn ty głupku. Będę miała dużo problemów przez ciebie wiesz ?!?!
-Madison.
-aha. Tak ma na imię moja przyjaciółka. Co ??? Jeszcze to powiedziałeś! Będziesz leżeć !!!!
-bardzo się cieszę. To jak się zdecydujesz pomóc szukać mi córki to dwa domy dalej po prawo.
-dobrze. Do widzenia.
Zamknął drzwi, a ja rzuciłam się na niego z pretensjami, a Hazz dziwnie na nas patrzył.
-ZAYN TY CHOLERNY IDIOTO!!
-o co chodzi, bo nie wiem? Odezwał się Zayn.
-o to z kim właśnie rozmawiałeś. Odpowiedziałam już spokojnie.
-rozmawiałem z jednym z moich sąsiadów, któremu zaginęła córka.
-To był mój tata !!!!!!
-CO ?
-No tak i właśnie mój własny przyjaciel mnie wkopał. Dzięki Malik.
-ale ja serio nie widziałem.
-to to wiem, ale mogłeś nie mówić że pójdziesz jej szukać.
-oooo przepraszam. Nie wiedziałem.
-no już okey. Nic się nie stało.
-to dobrze.
Poszliśmy do salonu, gdzie siedział Harry i oglądał TV.
-wszystko słyszałem
-aa. Chciał coś powiedzieć mulat, ale Harry mu w tym przeszkodził.
-moim zdaniem Madison powinna wracać do domu i ty Zayn w ten sposób unikniesz
awantury przez ojca Mad.
-może masz rację.
-nie może, ale na pewno.
-tak. Hazza ma rację. Powinnam wracać, a ty w ten sposób unikniesz problemów.
-ale twój tata na ciebie nakrzyczy.
-oj i co z tego. Przeżyję.
-na pewno.
Zayn i Harry wstali z sofy i odprowadzili mnie do drzwi.
-przyjdziecie jutro do szkoły? Spytałam.
-raczej nie, ale możesz nas odwiedzić po niej. Odparł Zayn.
-no. Tak zrobię.
-to super. Powiedział Harry
-do zobaczenia jutro, a bym zapomniała poradzicie sobie beze mnie?
-no pewnie, aż takimi sierotami to nie jesteśmy. Powiedział zabawnie Zayn, a ja z Harry'm zaczęliśmy się śmiać.
-dobra ja idę. Dobranoc chłopcy. Pocałowałam chłopców w policzki i udałam się do domu.
Zimno już było więc naciągnęłam na siebie sweter.
Weszłam do domu i zobaczyłam tatę w przejściu.
-cześć tato.
-hej. Możesz mi powiedzieć co tak długo?
-no bo wiesz yyy... no bo musiałam jej wytłumaczyć cały rozdział.
-aha, a poznam tą "koleżankę" kiedyś ?
-kiedyś na pewno.
Zaczęliśmy się śmiać, ale nie na długo.
-dobra koniec wygłupów, bo mama już śpi.
-okey. Dobranoc tatuś. Przytuliłam się do niego i za moment znajdowałam się na łóżku.
Poszłam do łazienki się wykąpać i po chwili byłam już w łóżku rozmyślając nad dzisiejszym dniem i myśląc że wszystko się dobrze skończyło...
piątek, 24 października 2014
piątek, 17 października 2014
Rozdział 6
Dedykacja dla Łucji Filipek i Patrycji Kowalczyk.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Postanowiłam nie pukać i weszłam do domu i to co ujrzałam zbiło mnie z nóg...
Był tam Harry razem z Zaynem i kilkoma innymi gościami dziwnie wyglądającymi.
Kłócili się strasznie, ale najgorsze było to że Harry i Zayn byli trzymani za ramiona przez tych umięśnionych a czasami ci wielcy bili ich po ciele, a Hazz i mulat wyli z bólu a czasami krzyczeli.
Postanowiłam się nie wydać i ukryłam się za rogiem pokoju i nasłuchiwałam :
-słuchaj Styles jeśli w ciągu 2 dni nie przyprowadzisz mi tej dziewczyny to będzie z tobą bardzo źle.
-a jeśli jej nie przyprowadzę. Odezwał się Harry.
-to mówię że cię znajdę i zrobię z tobą to i tamto.
-a jeśli on nie chce ? Odezwał się Zayn.
-Malik już to przerabialiśmy.Kopnął go w brzuch, a Zayn zawył z bólu i upadł. Musiałam zakryć usta dłonią żeby nie wydać z siebie dźwięku rozpaczy.
-zostaw go. Powiedział Hazz.
-słuchaj Harry nie będę tego jeszcze raz powtarzał. Dziewczyna u mnie za 2, góra 3 dni, a jak nie to z tobą skończę raz na zawsze. Chciał już wychodzić, ale coś go zatrzymało.
-a bym zapomniał. Malik nie myśl że ciebie to nie dotyczy w końcu dostaniecie obydwaj nauczkę za to że zabiliście moją siostrę.
-to nie moja wina że popełniła samobójstwo.Wtargnął Harry.
-to nie twoja wina. TO WASZA WINA !!!Krzyknął bodajże Justin.
-powinieneś ją dopilnować, żeby takich głupot nie robiła, a ty wolałeś pić, ćpać i w ogóle mieć ją w dupie. Powinieneś się wstydzić. Jako jedyne oparcie miała nas. To my jako jedyni jej pomagaliśmy w trudnych sprawach, to my ją pocieszaliśmy jak była smutna, a nie ty jako jej brat, jej rodzina. Nie moja wina że jak była na imprezie się upiła i przespała z jakimś innym gnojkiem. To nie byłem ja. Ja jej do tego nie zmusiłem, a że JA NIE UMIEM TEGO WYBACZYĆ takiej dziewczynie po której bym się tego nie spodziewał to sorry. NIE MOJA WINA. Wybuchnął Zayn.
-jak śmiesz tak mówić. Krzyknął Justin i przywalił mu pięścią w twarz. Zayn aż od nadmiaru siły uderzenia zatoczył się do tyłu.Nadal byłam cicho chociaż w kącikach oczu miałam łzy. Płakałam. Jak można coś takiego zrobić drugiemu człowiekowi.
-zostaw go albo..
-albo co ? Styles?
-albo za chwilę będzie tak z tobą.
-już to widzę. Zaczął się śmiać a po chwili cała reszta.
W chwilę nieuwagi Harry wymknął się umięśnionemu gościowi, podszedł do Justina i wymierzył mu ostry cios w twarz i tak uderzał go i kopał ostatkami sił bo za chwilę podeszła do niego reszta i zaczęła loczka okładać pięściami, aż po kilku minutach przestali i Zayn chciał do niego podejść i zaczął się wyrywać, ale niestety ci faceci byli za silni i go jeszcze mocniej trzymali za ramiona.
Osunęłam się wzdłuż ściany na dół i zaczęłam płakać. Jak oni mogli coś takiego im robić. Po dłuższej chwili puścili ich i jak Justin stanął przed drzwiami i trzymał klamkę powiedział:
-Styles, Malik ! Pamiętajcie 2,3 dni dziewczyna. Jeśli nie zrobicie tego co mówię policzycie się z konsekwencjami. Do zobaczenia.
Trzasnął drzwiami i wyszedł z domu razem ze swoimi kolegami. Od razu wstałam i pomogłam Harry'emu się podnieść:
-Mad co ty tu robisz ? Powiedział swoim zachrypniętym głosem bardzo cicho.
-wydawałeś się taki dziwny przez telefon i postanowiłam to sprawdzić i oto jestem. Co on z wami zrobił powiedziałam. Tak nie powinno to wyglądać.
Złapałam Harry'ego pod ramie i zaprowadziłam do salonu gdzie powiedziałam żeby się położył. Miał całą posiniaczoną twarz oraz ciało, a z nie których miejsc ciekła mu krew. Był słaby i wycieńczony.
Zaraz to samo zrobiłam z Zaynem chodź to on wyglądał lepiej niż Harry.
-Mad słyszałaś wszystko ? Spytał Zayn
-weszłam na moment "przyprowadzeni jakiejś dziewczyny" zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
-aha. Odparł słabo Harry.
-ty masz się nie odzywać. Pogroziłam Harry'emu.
Chciał coś powiedzieć, ale ja byłam szybsza i zatknęłam mu usta dłonią.
-zrozumiano? Powiedziałam do Hazzy.
Pokiwał twierdząco głową.
-to dobrze. Harry gdzie masz apteczkę? Teraz możesz się odezwać!
-na pierwszym piętrze, drugi drzwi po prawej. Tam jest łazienka i taka duża półka i tam leży. Odparł cicho.
Poszłam w wyznaczone miejsce, wzięłam apteczkę i zeszłam na dół.
-okey. Już jestem. Harry chodź do kuchni opatrzę ci te rany,a potem pójdzie ze mną Zayn i uśmiechnęłam się pocieszająco w stronę mulata.
Weszliśmy do kuchni, Hazz usiadł na stole, a ja w tym czasie wyciągnęłam z apteczki gazik i wodę utlenioną. Namoczyłam gazik i powiedziałam :
-może trochę szczypać.
-ok
Przytknęłam gazik do skóry Harry'ego.
-ssss. Zasyczał dość głośno.
-mówiłam zę może szczypać. Odparłam
-ale to boli. Powiedział Harry i popatrzył na mnie jak kot ze Shreka.
-muszę to zrobić.
Opatrzyłam Harry'emu rany oraz przetarłam mu spirytusem zadrapania i było okey. Nie wyglądało to tak źle.
-dziękuję Mad. Powinnaś zostać lekarzem. Uśmiechnął się do mnie słodko z tymi swoimi dołeczkami w policzkach.
-nie ma za co.Uśmiechnęłam się do niego chodź pewnie nie tak perfekcyjni jak on do mnie.
- Powinienem dostać nagrodę.
-za co ?
-za to że byłem taki grzeczny i że byłem dzielny.
-ohh okey. Co to ma być za nagroda?
-całus w policzek.
Wykonałam tą czynność bez sprzeciwu, za moment moje usta spoczął na policzku Hazzy i dałam mu soczystego całuska.
-dziękuję pani doktor. Kiwnął Harry i wyszedł z kuchni.
Następnie ja też wyszłam z pomieszczenia i podeszłam do Zayna.
-teraz twoja kolej.
-ok.
-a ty Hazz masz leżeć w łóżku.
-tak jest. Zasalutował. Zaczęłam się śmiać i po chwili dołączyła do mnie reszta.
Zayn szedł za mną do kuchni, nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
-pójdę otworzyć. Powiedział Hazz
Tam na mnie czekała kolejna niespodzianka tego dnia...
*********
Jest Rozdział 6 !
Jak się podoba ?
PROSZĘ GŁOSOWAĆ W ANKIECIE PO PRAWEJ STRONIE BO NIE WIEM JAK ZAKOŃCZYĆ OPOWIADANIE !!!!!!
2 komentarze = następny rozdział
Czytasz = Komentujesz
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Postanowiłam nie pukać i weszłam do domu i to co ujrzałam zbiło mnie z nóg...
Był tam Harry razem z Zaynem i kilkoma innymi gościami dziwnie wyglądającymi.
Kłócili się strasznie, ale najgorsze było to że Harry i Zayn byli trzymani za ramiona przez tych umięśnionych a czasami ci wielcy bili ich po ciele, a Hazz i mulat wyli z bólu a czasami krzyczeli.
Postanowiłam się nie wydać i ukryłam się za rogiem pokoju i nasłuchiwałam :
-słuchaj Styles jeśli w ciągu 2 dni nie przyprowadzisz mi tej dziewczyny to będzie z tobą bardzo źle.
-a jeśli jej nie przyprowadzę. Odezwał się Harry.
-to mówię że cię znajdę i zrobię z tobą to i tamto.
-a jeśli on nie chce ? Odezwał się Zayn.
-Malik już to przerabialiśmy.Kopnął go w brzuch, a Zayn zawył z bólu i upadł. Musiałam zakryć usta dłonią żeby nie wydać z siebie dźwięku rozpaczy.
-zostaw go. Powiedział Hazz.
-słuchaj Harry nie będę tego jeszcze raz powtarzał. Dziewczyna u mnie za 2, góra 3 dni, a jak nie to z tobą skończę raz na zawsze. Chciał już wychodzić, ale coś go zatrzymało.
-a bym zapomniał. Malik nie myśl że ciebie to nie dotyczy w końcu dostaniecie obydwaj nauczkę za to że zabiliście moją siostrę.
-to nie moja wina że popełniła samobójstwo.Wtargnął Harry.
-to nie twoja wina. TO WASZA WINA !!!Krzyknął bodajże Justin.
-powinieneś ją dopilnować, żeby takich głupot nie robiła, a ty wolałeś pić, ćpać i w ogóle mieć ją w dupie. Powinieneś się wstydzić. Jako jedyne oparcie miała nas. To my jako jedyni jej pomagaliśmy w trudnych sprawach, to my ją pocieszaliśmy jak była smutna, a nie ty jako jej brat, jej rodzina. Nie moja wina że jak była na imprezie się upiła i przespała z jakimś innym gnojkiem. To nie byłem ja. Ja jej do tego nie zmusiłem, a że JA NIE UMIEM TEGO WYBACZYĆ takiej dziewczynie po której bym się tego nie spodziewał to sorry. NIE MOJA WINA. Wybuchnął Zayn.
-jak śmiesz tak mówić. Krzyknął Justin i przywalił mu pięścią w twarz. Zayn aż od nadmiaru siły uderzenia zatoczył się do tyłu.Nadal byłam cicho chociaż w kącikach oczu miałam łzy. Płakałam. Jak można coś takiego zrobić drugiemu człowiekowi.
-zostaw go albo..
-albo co ? Styles?
-albo za chwilę będzie tak z tobą.
-już to widzę. Zaczął się śmiać a po chwili cała reszta.
W chwilę nieuwagi Harry wymknął się umięśnionemu gościowi, podszedł do Justina i wymierzył mu ostry cios w twarz i tak uderzał go i kopał ostatkami sił bo za chwilę podeszła do niego reszta i zaczęła loczka okładać pięściami, aż po kilku minutach przestali i Zayn chciał do niego podejść i zaczął się wyrywać, ale niestety ci faceci byli za silni i go jeszcze mocniej trzymali za ramiona.
Osunęłam się wzdłuż ściany na dół i zaczęłam płakać. Jak oni mogli coś takiego im robić. Po dłuższej chwili puścili ich i jak Justin stanął przed drzwiami i trzymał klamkę powiedział:
-Styles, Malik ! Pamiętajcie 2,3 dni dziewczyna. Jeśli nie zrobicie tego co mówię policzycie się z konsekwencjami. Do zobaczenia.
Trzasnął drzwiami i wyszedł z domu razem ze swoimi kolegami. Od razu wstałam i pomogłam Harry'emu się podnieść:
-Mad co ty tu robisz ? Powiedział swoim zachrypniętym głosem bardzo cicho.
-wydawałeś się taki dziwny przez telefon i postanowiłam to sprawdzić i oto jestem. Co on z wami zrobił powiedziałam. Tak nie powinno to wyglądać.
Złapałam Harry'ego pod ramie i zaprowadziłam do salonu gdzie powiedziałam żeby się położył. Miał całą posiniaczoną twarz oraz ciało, a z nie których miejsc ciekła mu krew. Był słaby i wycieńczony.
Zaraz to samo zrobiłam z Zaynem chodź to on wyglądał lepiej niż Harry.
-Mad słyszałaś wszystko ? Spytał Zayn
-weszłam na moment "przyprowadzeni jakiejś dziewczyny" zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
-aha. Odparł słabo Harry.
-ty masz się nie odzywać. Pogroziłam Harry'emu.
Chciał coś powiedzieć, ale ja byłam szybsza i zatknęłam mu usta dłonią.
-zrozumiano? Powiedziałam do Hazzy.
Pokiwał twierdząco głową.
-to dobrze. Harry gdzie masz apteczkę? Teraz możesz się odezwać!
-na pierwszym piętrze, drugi drzwi po prawej. Tam jest łazienka i taka duża półka i tam leży. Odparł cicho.
Poszłam w wyznaczone miejsce, wzięłam apteczkę i zeszłam na dół.
-okey. Już jestem. Harry chodź do kuchni opatrzę ci te rany,a potem pójdzie ze mną Zayn i uśmiechnęłam się pocieszająco w stronę mulata.
Weszliśmy do kuchni, Hazz usiadł na stole, a ja w tym czasie wyciągnęłam z apteczki gazik i wodę utlenioną. Namoczyłam gazik i powiedziałam :
-może trochę szczypać.
-ok
Przytknęłam gazik do skóry Harry'ego.
-ssss. Zasyczał dość głośno.
-mówiłam zę może szczypać. Odparłam
-ale to boli. Powiedział Harry i popatrzył na mnie jak kot ze Shreka.
-muszę to zrobić.
Opatrzyłam Harry'emu rany oraz przetarłam mu spirytusem zadrapania i było okey. Nie wyglądało to tak źle.
-dziękuję Mad. Powinnaś zostać lekarzem. Uśmiechnął się do mnie słodko z tymi swoimi dołeczkami w policzkach.
-nie ma za co.Uśmiechnęłam się do niego chodź pewnie nie tak perfekcyjni jak on do mnie.
- Powinienem dostać nagrodę.
-za co ?
-za to że byłem taki grzeczny i że byłem dzielny.
-ohh okey. Co to ma być za nagroda?
-całus w policzek.
Wykonałam tą czynność bez sprzeciwu, za moment moje usta spoczął na policzku Hazzy i dałam mu soczystego całuska.
-dziękuję pani doktor. Kiwnął Harry i wyszedł z kuchni.
Następnie ja też wyszłam z pomieszczenia i podeszłam do Zayna.
-teraz twoja kolej.
-ok.
-a ty Hazz masz leżeć w łóżku.
-tak jest. Zasalutował. Zaczęłam się śmiać i po chwili dołączyła do mnie reszta.
Zayn szedł za mną do kuchni, nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
-pójdę otworzyć. Powiedział Hazz
Tam na mnie czekała kolejna niespodzianka tego dnia...
*********
Jest Rozdział 6 !
Jak się podoba ?
PROSZĘ GŁOSOWAĆ W ANKIECIE PO PRAWEJ STRONIE BO NIE WIEM JAK ZAKOŃCZYĆ OPOWIADANIE !!!!!!
2 komentarze = następny rozdział
Czytasz = Komentujesz
wtorek, 14 października 2014
Rozdział 5
Dedykacja dla Weroniki Błaszkiewicz, Łucji Filipek i Rainy Eye !!!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Postałam pytające spojrzenie Zaynowi.
-co? Spytałam ponownie.
-powiedziałem już. Zrobiłem to dla Mad.
-aha. Można wiedzieć dlaczego? Spytał Harry.
-dlatego że chce ją chronić! Przecież wiesz że gang może jej coś zrobić i poszedłem tak wszystko załatwić, żeby nie miała potem problemów, ale mi się nie udało. Właśnie dlatego tak wyglądam. Byłem głupi myśląc że mi się uda, przecież teraz jeszcze bardziej jesteśmy w to wpakowani.Mad ?
-tak ? spytałam
-jeśli coś się dzieje, czujesz się obserwowana albo ktoś cię nachodzi to nam o tym powiedz. Ok?
-okey, tylko jest jedna sprawa !
-jaka? spytał Zayn.
-no dzisiaj jak wyszłam z domu to jakiś mężczyzna do mnie podszedł i wypytywał się o was i chciał mnie gdzieś zabrać.
-co ? Tym razem spytał Harry
-no zanim przyszedłeś to tak było.
-przyszedłeś? Spytał Zayn.
- no tak, bo wyszedłem z domu i usłyszałem krzyki więc postanowiłem to sprawdzić i zobaczyłem Mad i kolesia od Justina, który siła próbował ją gdzieś zaciągnąć, ale gdzie to nie wiem.
-no to już mamy przesrane. Powiedział Zayn.
-czemu? Odpowiedziałam
-bo już o tobie wiedzą i możesz mieć kłopoty.
-co mam zrobić żeby ich nie mieć?
-najlepiej trzymaj się z którym z nas i uważaj !
-dobra. Odpowiedziałam pewna siebie.
***
Rozmawialiśmy tak do 15 aż Harry uznał że musimy wracać, bo moi rodzice będą się martwić i coś podejrzewać. Miałam już żegnać się z Zaynem, ale on mi to uniemożliwił mówiąc:
- Harry mam nadzieję że będziesz opiekować się Madison?
-ależ oczywiście nawet jej z oka nie spuszczę. Puścił Zaynowi oczko.
-okey. To trzymajcie się tam. Powiedział mulat.
-Papa Zayn. Przytuliłam go, a on objął mnie swoimi silnymi ramionami. Po chwili dołączył do nas Harry i wyszedł z tego "Big Hug" !
-Będziesz jutro w szkole? Zapytałam na odchodne.
-Nie. Dopiero w następnym tygodniu.Przepraszam was.
-Nic się nie stało stary.Trzymaj się i zdrowiej. Jutro też cię odwiedzimy, ale po szkole.
-Nom. Odpowiedziałam.
Wyszliśmy z jego mieszkania i skierowaliśmy się w kierunku mojego. Zanim się obejrzałam staliśmy pod drzwiami.
-może wejdziesz?
-nie dzięki.
-szkoda, ale okey.
-to do jutra. Pocałowałam Hazze w policzek
-do zobaczenia. Powiedział i jak miał już znikać za rogiem to pomachał mi.
Zadowolona weszłam do domu. Chciałam wejść na schody, a potem do mojego pokoju, ale czyjś głos mi w tym przeszkodził:
-Mad chodź do nas. Zawołał jak się okazało mój tata, co mnie trochę zdziwiło, a nawet bardzo.
-Już idę. Kierowałam się w kierunku salonu.
Jak weszłam to ujrzałam tatę razem z mamą siedzących w salonie.
-tak? Spytałam i do nich podeszłam.
-jak tam w szkole Mad? Spytał mnie tata.
- jest okey.
-tylko tyle?
-no poznałam kilku ludzi i nauczyciele są spoko.
-aha. Potwierdziła mama.
-w ogóle po co mnie zawołaliście?
- chcieliśmy cię ostrzec przed niebezpieczeństwem ! Powiedziała moja mama
-jakim?
-podobno w tym mieście jest kilku gości którzy mają poważne problemy z prawem i mam nadzieję że będziesz na nich uważać ! Powtórzył tata.
-a przynajmniej wiecie jak wyglądają ?
-tego postaramy się dowiedzieć, ale na razie uważaj na siebie jak gdzieś wychodzisz!
-dobrze, ale skoro mam uważać na nich to chociaż powinnam wiedzieć jak wyglądają. Przecież równie dobrze może to być każdy ! Krzyknęłam.
-Madison spokojnie! Powiedziała spokojnym tonem mama. Przecież wiem że chodzi tu o Zayna i Harry'ego !
-okey. Mogę już iść do siebie? Powiedziałam
-tak, tylko pamiętaj i tym co ci powiedzieliśmy !
-dobrze. odpowiedziałam i poszłam do siebie. Postanowiłam zadzwonić do Harry'ego.
Po kilku sygnałach odebrał.
H: halo ?
M: cześć Hazz.
H: hej Mad. Dlaczego dzwonisz?
M: ponieważ mam problem i chciałabym porozmawiać.
H: teraz?
M: tak teraz. Mogę do ciebie przyjść?
H: teraz nie mogę przyjmować gości.
M: czemu?
H: jestem zajęty
M: wiesz zawiodłam się na tobie. Przecież jesteśmy przyjaciółmi. Przynajmniej tak myślałam do tej pory.
H: to nie jest odpowiednia pora na rozmowę. Muszę kończyć. Zadzwonię później. Rozłaczył się. Co za dupek.Rzuciłam telefon na łóżku i zawzięcie myślałam co Harry może robić że jest teraz taki zajęty! Może mu coś stało albo jest w pułapce?!?!
Postanowiłam to sprawdzić. Zeszłam na dół i zakładałam buty, gdy z kuchni dobiegł mnie głos taty:
-gdzie idziesz?
-do przyjaciółki, Poprosiła mnie żebym jej pomogła z zadań z matmy, bo ona sobie nie radzi.
Dobrze że byłam dobra z matematyki i przynosiłam same 5. Tata musi mi uwierzyć
-dobrze idź, ale zadzwoń kiedy wracasz.
-okey.
Wyszłam z domu i skierowałam się w lewą stronę i poszłam dwa domy dalej i już stałam pod drzwiami od domu loczka.
Z domu dochodziły krzyki i wrzaski. Postanowiłam nie pukać i weszłam do domu i to co ujrzałam zbiło mnie z nóg...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Postałam pytające spojrzenie Zaynowi.
-co? Spytałam ponownie.
-powiedziałem już. Zrobiłem to dla Mad.
-aha. Można wiedzieć dlaczego? Spytał Harry.
-dlatego że chce ją chronić! Przecież wiesz że gang może jej coś zrobić i poszedłem tak wszystko załatwić, żeby nie miała potem problemów, ale mi się nie udało. Właśnie dlatego tak wyglądam. Byłem głupi myśląc że mi się uda, przecież teraz jeszcze bardziej jesteśmy w to wpakowani.Mad ?
-tak ? spytałam
-jeśli coś się dzieje, czujesz się obserwowana albo ktoś cię nachodzi to nam o tym powiedz. Ok?
-okey, tylko jest jedna sprawa !
-jaka? spytał Zayn.
-no dzisiaj jak wyszłam z domu to jakiś mężczyzna do mnie podszedł i wypytywał się o was i chciał mnie gdzieś zabrać.
-co ? Tym razem spytał Harry
-no zanim przyszedłeś to tak było.
-przyszedłeś? Spytał Zayn.
- no tak, bo wyszedłem z domu i usłyszałem krzyki więc postanowiłem to sprawdzić i zobaczyłem Mad i kolesia od Justina, który siła próbował ją gdzieś zaciągnąć, ale gdzie to nie wiem.
-no to już mamy przesrane. Powiedział Zayn.
-czemu? Odpowiedziałam
-bo już o tobie wiedzą i możesz mieć kłopoty.
-co mam zrobić żeby ich nie mieć?
-najlepiej trzymaj się z którym z nas i uważaj !
-dobra. Odpowiedziałam pewna siebie.
***
Rozmawialiśmy tak do 15 aż Harry uznał że musimy wracać, bo moi rodzice będą się martwić i coś podejrzewać. Miałam już żegnać się z Zaynem, ale on mi to uniemożliwił mówiąc:
- Harry mam nadzieję że będziesz opiekować się Madison?
-ależ oczywiście nawet jej z oka nie spuszczę. Puścił Zaynowi oczko.
-okey. To trzymajcie się tam. Powiedział mulat.
-Papa Zayn. Przytuliłam go, a on objął mnie swoimi silnymi ramionami. Po chwili dołączył do nas Harry i wyszedł z tego "Big Hug" !
-Będziesz jutro w szkole? Zapytałam na odchodne.
-Nie. Dopiero w następnym tygodniu.Przepraszam was.
-Nic się nie stało stary.Trzymaj się i zdrowiej. Jutro też cię odwiedzimy, ale po szkole.
-Nom. Odpowiedziałam.
Wyszliśmy z jego mieszkania i skierowaliśmy się w kierunku mojego. Zanim się obejrzałam staliśmy pod drzwiami.
-może wejdziesz?
-nie dzięki.
-szkoda, ale okey.
-to do jutra. Pocałowałam Hazze w policzek
-do zobaczenia. Powiedział i jak miał już znikać za rogiem to pomachał mi.
Zadowolona weszłam do domu. Chciałam wejść na schody, a potem do mojego pokoju, ale czyjś głos mi w tym przeszkodził:
-Mad chodź do nas. Zawołał jak się okazało mój tata, co mnie trochę zdziwiło, a nawet bardzo.
-Już idę. Kierowałam się w kierunku salonu.
Jak weszłam to ujrzałam tatę razem z mamą siedzących w salonie.
-tak? Spytałam i do nich podeszłam.
-jak tam w szkole Mad? Spytał mnie tata.
- jest okey.
-tylko tyle?
-no poznałam kilku ludzi i nauczyciele są spoko.
-aha. Potwierdziła mama.
-w ogóle po co mnie zawołaliście?
- chcieliśmy cię ostrzec przed niebezpieczeństwem ! Powiedziała moja mama
-jakim?
-podobno w tym mieście jest kilku gości którzy mają poważne problemy z prawem i mam nadzieję że będziesz na nich uważać ! Powtórzył tata.
-a przynajmniej wiecie jak wyglądają ?
-tego postaramy się dowiedzieć, ale na razie uważaj na siebie jak gdzieś wychodzisz!
-dobrze, ale skoro mam uważać na nich to chociaż powinnam wiedzieć jak wyglądają. Przecież równie dobrze może to być każdy ! Krzyknęłam.
-Madison spokojnie! Powiedziała spokojnym tonem mama. Przecież wiem że chodzi tu o Zayna i Harry'ego !
-okey. Mogę już iść do siebie? Powiedziałam
-tak, tylko pamiętaj i tym co ci powiedzieliśmy !
-dobrze. odpowiedziałam i poszłam do siebie. Postanowiłam zadzwonić do Harry'ego.
Po kilku sygnałach odebrał.
H: halo ?
M: cześć Hazz.
H: hej Mad. Dlaczego dzwonisz?
M: ponieważ mam problem i chciałabym porozmawiać.
H: teraz?
M: tak teraz. Mogę do ciebie przyjść?
H: teraz nie mogę przyjmować gości.
M: czemu?
H: jestem zajęty
M: wiesz zawiodłam się na tobie. Przecież jesteśmy przyjaciółmi. Przynajmniej tak myślałam do tej pory.
H: to nie jest odpowiednia pora na rozmowę. Muszę kończyć. Zadzwonię później. Rozłaczył się. Co za dupek.Rzuciłam telefon na łóżku i zawzięcie myślałam co Harry może robić że jest teraz taki zajęty! Może mu coś stało albo jest w pułapce?!?!
Postanowiłam to sprawdzić. Zeszłam na dół i zakładałam buty, gdy z kuchni dobiegł mnie głos taty:
-gdzie idziesz?
-do przyjaciółki, Poprosiła mnie żebym jej pomogła z zadań z matmy, bo ona sobie nie radzi.
Dobrze że byłam dobra z matematyki i przynosiłam same 5. Tata musi mi uwierzyć
-dobrze idź, ale zadzwoń kiedy wracasz.
-okey.
Wyszłam z domu i skierowałam się w lewą stronę i poszłam dwa domy dalej i już stałam pod drzwiami od domu loczka.
Z domu dochodziły krzyki i wrzaski. Postanowiłam nie pukać i weszłam do domu i to co ujrzałam zbiło mnie z nóg...
środa, 8 października 2014
Rozdział 4
Ten rozdział dedykuję SPECJALNIE Weronice Błaszkiewicz za to że jako jako jedyna skomentowała rozdział 3. Dziękuję bardzo :*
2 KOM = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
czytasz = komentujesz
Zachęcam do komentowania. Dla was to nic, a dla mnie wiele znaczy. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wstałam z łóżka, żeby wyszykować się do szkoły. Założyłam to:
2 KOM = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
czytasz = komentujesz
Zachęcam do komentowania. Dla was to nic, a dla mnie wiele znaczy. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wstałam z łóżka, żeby wyszykować się do szkoły. Założyłam to:
Następnie nałożyłam na twarz lekki makijaż i wyszłam ze swojego pokoju.
Skierowałam się do kuchni. Oczywiście rodziców już nie było. Wzięłam z blatu jabłko i wodę i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i wrzuciłam klucze do plecaka. Poczułam że ktoś za mną stoi i odwróciłam na pięcie i zobaczyłam jakiegoś kolesia. Nie znałam go. Przestraszyłam się.
-pomóc w czymś ? Zapytałam
-tak. Znasz Harry'ego i Zayna?
-tak a co ?
-nic,nic.
Zaczął się do mnie zbliżać. Bałam się.
-a może tak byśmy się przeszli gdzieś?
-nie dzięki. Odpowiedziałam.
Chciał mnie dotknąć, ale czyjś głos mu przeszkodził.
-Zostaw ją.
Facet odwrócił się i ujrzałam "wściekłego" Harry'ego.
-Ooo Styles jak dobrze cię widzieć !
-Zostaw ją albo pogadamy inaczej. Powiedział z zaciśniętą szczęką.
-Okey. Nie denerwuj się tak.
-Idź sobie stąd. Podszedł do niego groźnym krokiem.
-Już idę tylko pamiętaj Justin nie odpuści !
Ten podejrzany facet już sobie poszedł a ja podeszłam do Hazzy i go przytuliłam. Objął mnie swoimi silnymi ramionami.
-Dziękuję. Nie wiem co bym zrobiła.
-Nie ma sprawy. Po prostu wyszedłem z domu i usłyszałem dziwne głosy i postanowiłem sprawdzić.
-to dobrze. Chodźmy już do szkoły bo się spóźnimy.
-ok
Po wejściu do szkoły ja z Harry'm rozglądaliśmy się za Zaynem, ale chyba nie przyszedł dzisiaj do szkoły!
Poszłam pod klasę bo Harry gdzieś zniknął i usiadłam pod klasą, nagle podeszła do mnie Emma.
-jak tam w szkole ?
-a jest spoko. Podoba mi się tu.
-mówię ci jest naprawdę fajnie, a dlaczego siedzisz tu tak sama?
-bo Hazza mi gdzieś wyparował.
-aha. Widać właśnie. Co jesteś taka przygnębiona, widzę że coś się dręczy?!
-no bo wczoraj pisałam z Zaynem i powiedział że przyjdzie na lekcję a ja go nigdzie nie widzę.Nawet Harry go szukał. Ja nie mam pojęcia co się stało.
-może nie przyjdzie do szkoły bo coś się stało. Przepraszam. Nie umiem ci pomóc. Powiedziała przygnębiona.
-nie masz za co przepraszać to nie twoja wina. Nagle przypomniały mi się słowa Harry'ego.
"Poszedł tam wszystko załatwić". Wstałam jak poparzona i zaczęłam szukać Hazzy.
Przecież mogło mu się coś stać. Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam!
-gdzie idziesz? Krzyknęła za mną Emma.
-muszę kogoś znaleźć. Zaraz przyjdę.
Pobiegłam GO znaleźć. Jak się okazało znalazłam. Stał pod wyjściem ze szkoły i rozmawiał ze swoimi kumplami.
-Harry możemy na słówko?
-jasne poczekajcie chłopaki. Powiedział do tych swoich chłopaków.
Zaciągnęłam Harry'ego w jakiś spokojny kąt i zaczęliśmy dialog:
-Harry ja chyba wiem co się stało z Zanem!
-co ?? wytrzeszczył swoje zielone paczałka prosto w moją osobę.
-pamiętasz jak mówiłeś że Zayn poszedł do Justina żeby wszystko załatwić? No i jak myślisz?!?! Powiedziałam wkurzona.
-ooooł. Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłem!
-też chciałabym to wiedzieć. Harry a jeśli mu się coś stało? Ja sobie tego nie wybaczę. Musimy coś z tym zrobić. Nie zostawię tak tego!!!
Przytuliłam się do niego kolejny raz.Objął mnie.
-mam plan. Powiedział.
-niby jaki? pójdziemy tam wpieprzymy się do nich na imprezę przy okazji ciebie zabiją a mnie zgwałcą albo będziemy udawać ninja i ich pozabijamy? Nie dzięki, nie skorzystam!
-hahahaha nie głuptasie. Myślałem żeby zerwać się ze szkoły i pójść do Zayna i sprawdzić czy żyję!
-nie strasz mnie. Powiedziałam i walnęłam go w ramię
-okey tylko mnie nie zabij bo nie dojdziemy. To jak? Idziesz do Zayna czy zostajesz w budzie?
-Idę przecież to mój przyjaciel
-ok
Zabraliśmy z Harry'm rzeczy i poszliśmy do Zayna.
Harry prowadził bo ja nie wiem gdzie mieszka. Po 15 minutach doszliśmy do bloków i weszliśmy do jednego z nich na 4 ostatnie piętro i zapukaliśmy do drzwi po prawej stronie.
Po kilku sekundach usłyszałam kroki do drzwi a potem otwieranie zamka i w końcu drzwi się otworzył a w nich stał nie kto inny jak Zayn. Był cały posiniaczony i słaby. Widać że ledwo trzyma się na nogach. Nie myśląc o konsekwencjach przekroczyłam próg jego mieszkania i podeszłam do niego i go po prostu przytuliłam.Objął mnie chodź nie tak mocno jak aj jego.
-co wy tu robicie? Nie powinniście być w szkole?
-moglibyśmy cię zapytać o to samo? Powiedziałam.
-z taką twarzą? Nie dzięki. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.-wchodźcie przecież nie będziemy stać na korytarzu.
-okey. Weszliśmy do jego mieszkania.
Rozglądałam się po jego mieszkaniu. Nic ciekawego.
Weszliśmy za pewno do salonu i usiedliśmy na sofie razem z Harry'm a Zayn na fotelu.
-i co robimy? Zapytał
-najpierw nam powiesz co tam robiłeś? Zapytał Harry.
-no..ten..no. Zayn nie umiał powiedzieć co tam robił !
-Zan my się o ciebie martwimy!!! Naprawdę nie umiesz powiedzieć? Przecież wiesz że jesteśmy przyjaciółmi. Powiedział Harry.
-no bo ja zrobiłem to dla Madison
-co???Spytałam zszokowana
Po wejściu do szkoły ja z Harry'm rozglądaliśmy się za Zaynem, ale chyba nie przyszedł dzisiaj do szkoły!
Poszłam pod klasę bo Harry gdzieś zniknął i usiadłam pod klasą, nagle podeszła do mnie Emma.
-jak tam w szkole ?
-a jest spoko. Podoba mi się tu.
-mówię ci jest naprawdę fajnie, a dlaczego siedzisz tu tak sama?
-bo Hazza mi gdzieś wyparował.
-aha. Widać właśnie. Co jesteś taka przygnębiona, widzę że coś się dręczy?!
-no bo wczoraj pisałam z Zaynem i powiedział że przyjdzie na lekcję a ja go nigdzie nie widzę.Nawet Harry go szukał. Ja nie mam pojęcia co się stało.
-może nie przyjdzie do szkoły bo coś się stało. Przepraszam. Nie umiem ci pomóc. Powiedziała przygnębiona.
-nie masz za co przepraszać to nie twoja wina. Nagle przypomniały mi się słowa Harry'ego.
"Poszedł tam wszystko załatwić". Wstałam jak poparzona i zaczęłam szukać Hazzy.
Przecież mogło mu się coś stać. Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam!
-gdzie idziesz? Krzyknęła za mną Emma.
-muszę kogoś znaleźć. Zaraz przyjdę.
Pobiegłam GO znaleźć. Jak się okazało znalazłam. Stał pod wyjściem ze szkoły i rozmawiał ze swoimi kumplami.
-Harry możemy na słówko?
-jasne poczekajcie chłopaki. Powiedział do tych swoich chłopaków.
Zaciągnęłam Harry'ego w jakiś spokojny kąt i zaczęliśmy dialog:
-Harry ja chyba wiem co się stało z Zanem!
-co ?? wytrzeszczył swoje zielone paczałka prosto w moją osobę.
-pamiętasz jak mówiłeś że Zayn poszedł do Justina żeby wszystko załatwić? No i jak myślisz?!?! Powiedziałam wkurzona.
-ooooł. Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłem!
-też chciałabym to wiedzieć. Harry a jeśli mu się coś stało? Ja sobie tego nie wybaczę. Musimy coś z tym zrobić. Nie zostawię tak tego!!!
Przytuliłam się do niego kolejny raz.Objął mnie.
-mam plan. Powiedział.
-niby jaki? pójdziemy tam wpieprzymy się do nich na imprezę przy okazji ciebie zabiją a mnie zgwałcą albo będziemy udawać ninja i ich pozabijamy? Nie dzięki, nie skorzystam!
-hahahaha nie głuptasie. Myślałem żeby zerwać się ze szkoły i pójść do Zayna i sprawdzić czy żyję!
-nie strasz mnie. Powiedziałam i walnęłam go w ramię
-okey tylko mnie nie zabij bo nie dojdziemy. To jak? Idziesz do Zayna czy zostajesz w budzie?
-Idę przecież to mój przyjaciel
-ok
Zabraliśmy z Harry'm rzeczy i poszliśmy do Zayna.
Harry prowadził bo ja nie wiem gdzie mieszka. Po 15 minutach doszliśmy do bloków i weszliśmy do jednego z nich na 4 ostatnie piętro i zapukaliśmy do drzwi po prawej stronie.
Po kilku sekundach usłyszałam kroki do drzwi a potem otwieranie zamka i w końcu drzwi się otworzył a w nich stał nie kto inny jak Zayn. Był cały posiniaczony i słaby. Widać że ledwo trzyma się na nogach. Nie myśląc o konsekwencjach przekroczyłam próg jego mieszkania i podeszłam do niego i go po prostu przytuliłam.Objął mnie chodź nie tak mocno jak aj jego.
-co wy tu robicie? Nie powinniście być w szkole?
-moglibyśmy cię zapytać o to samo? Powiedziałam.
-z taką twarzą? Nie dzięki. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.-wchodźcie przecież nie będziemy stać na korytarzu.
-okey. Weszliśmy do jego mieszkania.
Rozglądałam się po jego mieszkaniu. Nic ciekawego.
Weszliśmy za pewno do salonu i usiedliśmy na sofie razem z Harry'm a Zayn na fotelu.
-i co robimy? Zapytał
-najpierw nam powiesz co tam robiłeś? Zapytał Harry.
-no..ten..no. Zayn nie umiał powiedzieć co tam robił !
-Zan my się o ciebie martwimy!!! Naprawdę nie umiesz powiedzieć? Przecież wiesz że jesteśmy przyjaciółmi. Powiedział Harry.
-no bo ja zrobiłem to dla Madison
-co???Spytałam zszokowana
czwartek, 2 października 2014
Rozdział 3
Ten rozdział dedykuję wszystkim dziewczyną które to komentują :*
DZIĘKUJĘ ♥
2 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Madison*
Miałam już wychodzić ze szkoły, ale jak zwykle ktoś musiał mi przeszkodzić. Tym ktosiem był Harry.
-hej. Mogę cię odprowadzić ?
-jak już musisz to tak, a gdzie Zayn ? Nie wracacie razem ?
-Zayn musiał coś załatwić po szkole, a ja z chęcią cię odprowadzę i to nie będzie problem.
-okey.
Szliśmy ramię w ramię w ciszy. Żadne z nas nie odzywało się. Postanowiłam przerwać tą ciszę.
-co Zayn miał załatwić po szkole ?
-słyszałaś o gangu Justina prawda?
-no tak. Odpowiedziałam.
-to Zayn wpadł na taki jeden głupi pomysł, żeby pójść tam i wszystko załatwić.
-to żart prawda?
-nie. Odparł.
- czyli poszedł tam sam ?
-no tak
-to świetnie. Pomyślałeś może żeby mu pomóc?
-powiedział że sam to załatwi.
-aha okey.
Po tej rozmowie już się nie odzywaliśmy do siebie. Jak Harry może być tak głupi i puścić Zayna samego. Nie ogarniam jego toku myślenia.
Podeszliśmy pod mój dom.
-ty tu mieszkasz ?
- tak to mój nowy dom.
-ja mieszkam 2 domy dalej.
Harry pokazał mi gdzie mieszka i okazało się że na tej samej ulicy, po tej samej stronie.
-no to na mnie już czas. Powiedziałam
-to do zobaczenia. Powiedział i podszedł do mnie i dał soczystego całusa w policzek.
-do zobaczenia Harry.
Chciałam już otwierać drzwi tylko przypomniała mi się jedna sprawa!
-Harry ! Zawołałam
-tak? Podszedł do mnie
-dasz mi numer do Zayna żebym mogła do niego zadzwonić?
-jasne. Podał mi ciąg cyfr.
-dziękuję.
-a nie chcesz do mnie numeru ? Spytał słodko się uśmiechając.
-jak tak ci na tym zależy to możesz podać.
Podał mi kolejny ciąg cyfr, a ja zapisałam go w telefonie.
-dziękuję jeszcze raz. Do zobaczenia Hazz.
-na razie piękna. Pocałował mnie jeszcze raz tylko w policzek.
Weszłam do domu i zobaczyłam że nikogo nie było, więc poszłam do swojego pokoju i tam spędziłam resztę dnia.
Gdy już dochodziła 22 postanowiłam się wykąpać i pójść do łóżka.
Po wykonanych czynnościach zeszłam na dół do kuchni żeby się napić.
Akurat w kuchni siedziała mama.
-cześć Madiosn. Jak tam w pierwszy dzień szkoły?
-dobrze poznałam kilka osób.
-czyli mówisz że okey ?
-tak jest super.
Wzięłam 0,5l butelkę wody i poszłam do pokoju. Postanowiłam napisać do Zayna.
~Od Madison do Zayn~
DZIĘKUJĘ ♥
2 KOMENTARZE = NASTĘPNY ROZDZIAŁ
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Madison*
Miałam już wychodzić ze szkoły, ale jak zwykle ktoś musiał mi przeszkodzić. Tym ktosiem był Harry.
-hej. Mogę cię odprowadzić ?
-jak już musisz to tak, a gdzie Zayn ? Nie wracacie razem ?
-Zayn musiał coś załatwić po szkole, a ja z chęcią cię odprowadzę i to nie będzie problem.
-okey.
Szliśmy ramię w ramię w ciszy. Żadne z nas nie odzywało się. Postanowiłam przerwać tą ciszę.
-co Zayn miał załatwić po szkole ?
-słyszałaś o gangu Justina prawda?
-no tak. Odpowiedziałam.
-to Zayn wpadł na taki jeden głupi pomysł, żeby pójść tam i wszystko załatwić.
-to żart prawda?
-nie. Odparł.
- czyli poszedł tam sam ?
-no tak
-to świetnie. Pomyślałeś może żeby mu pomóc?
-powiedział że sam to załatwi.
-aha okey.
Po tej rozmowie już się nie odzywaliśmy do siebie. Jak Harry może być tak głupi i puścić Zayna samego. Nie ogarniam jego toku myślenia.
Podeszliśmy pod mój dom.
-ty tu mieszkasz ?
- tak to mój nowy dom.
-ja mieszkam 2 domy dalej.
Harry pokazał mi gdzie mieszka i okazało się że na tej samej ulicy, po tej samej stronie.
-no to na mnie już czas. Powiedziałam
-to do zobaczenia. Powiedział i podszedł do mnie i dał soczystego całusa w policzek.
-do zobaczenia Harry.
Chciałam już otwierać drzwi tylko przypomniała mi się jedna sprawa!
-Harry ! Zawołałam
-tak? Podszedł do mnie
-dasz mi numer do Zayna żebym mogła do niego zadzwonić?
-jasne. Podał mi ciąg cyfr.
-dziękuję.
-a nie chcesz do mnie numeru ? Spytał słodko się uśmiechając.
-jak tak ci na tym zależy to możesz podać.
Podał mi kolejny ciąg cyfr, a ja zapisałam go w telefonie.
-dziękuję jeszcze raz. Do zobaczenia Hazz.
-na razie piękna. Pocałował mnie jeszcze raz tylko w policzek.
Weszłam do domu i zobaczyłam że nikogo nie było, więc poszłam do swojego pokoju i tam spędziłam resztę dnia.
Gdy już dochodziła 22 postanowiłam się wykąpać i pójść do łóżka.
Po wykonanych czynnościach zeszłam na dół do kuchni żeby się napić.
Akurat w kuchni siedziała mama.
-cześć Madiosn. Jak tam w pierwszy dzień szkoły?
-dobrze poznałam kilka osób.
-czyli mówisz że okey ?
-tak jest super.
Wzięłam 0,5l butelkę wody i poszłam do pokoju. Postanowiłam napisać do Zayna.
~Od Madison do Zayn~
Hej Zayn tu Madison.
Jak będziesz miał czas to odpisz.
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź
~Od Zayn do Madison~
Hej. Co tam u ciebie?
Tak w ogóle skąd masz mój numer?
Cieszę się że mi odpisał.
~Od Madison do Zayn~
Harry mi podał. Nie pytaj dlaczego ;)
U mnie w porządku, a u ciebie?
Wysłałam kolejną wiadomość.
U mnie w porządku, a u ciebie?
Wysłałam kolejną wiadomość.
~Od Zayn do Madison~
Okey. Nie będę pytał dlaczego :)
Ja muszę kończyć.
Dobranoc Mad :*
Obedrałam to po chwili
~Od Madison do Zayn~
Dobranoc Zayn :D
Tak właśnie zakończyło się nasze SMSowanie.
******
Udało mi się dodać rozdział :)
Jak myślicie co się stanie z Zaynem, Madison i Harry'm ?
czwartek, 25 września 2014
Rozdział 2
Ten rozdział dedykuję : Rainy Eye, Łucji Filipek, Weronice Błaszkiewicz i Harriet Styles !!!
Dziękuję dziewczyny za komentarze to po prostu wspaniałe uczucie, gdy widzę że to komentujecie. Dziękuję ;*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Zayn*
Szedłem spóźniony do szkoły, przepraszam raczej biegłem. Wstałem spóźniony i tak to jest prawie codziennie. Wszedłem do szkoły. Zobaczyłem że jeszcze zostało 5 minut do dzwonka i zauważyłem Harry'ego który rozmawiał z Caroline, największym plastikiem w szkole. Nie lubiłem Caroline. Ubierała się jak dziwka i pomiatała każdym. Tylko jej koleżaneczki i Harry byli poza jej zakresem znęcania się. Nawet mi parę razy mówiła żebym przestał przyjaźnić się z Harrym, bo źle na tym wyjdzie. PYTAM SIĘ NA CZYM ŹLE WYJDZIE? Jej słowa przechodziły mi koło nosa,będzie myślała że może mi rozkazywać. To jest w błędzie. Nie dziwię się Harry to straszliwy kobieciarz, a każda dziewczyna w tej szkole na niego leci, więc to już wszystko wyjaśnia. Może mieć każdą. Szczerze mi to obojętnie z kim się omawia i co robi, tylko nie podoba mi się to jak wykorzystuje inne dziewczyny.Zejdźmy z tego tematu. Podszedłem to Harry'ego żeby się z nim przywitać:
-hej stary. Powiedziałem.
-hej.Znowu nie mogłeś wstać? Zapytał.
-jak ty mnie dobrze znasz! Odparłem wesoło.
Caroline przysłuchiwała się naszej rozmowie z zazdrością. Dobrze jej tak! Na twarzy zagościł mi zwycięski uśmiech.
-Caroline to my już z Zaynem idziemy na lekcję. Oznajmił Harry.
-okey idź. Do zobaczenia później. Pomachała Harry'emu i odeszła, wtedy skorzystałem z okazji że jej nie ma i spytałe.
-ty ją naprawdę lubisz? Burknąłem.
-nie lubię jej, tylko ona się mnie uczepiła.
-to nie możesz powiedzieć żeby się odczepiła. Czy to takie trudne?
-Trochę. Nie umiem jej tego powiedzieć
-Harry zejdź na ziemię. Ona niszczy naszą przyjaźń, a ja nie chcę cię stracić przez ten plastik. Za długo się przyjaźnimy.
-rozumiem Zayn. Dzisiaj jej to powiem, tylko teraz muszę iść do szafki.
-okey. Za kilka minut pod klasą?
-jak zawsze. Uśmiechnął się.
Harry odszedł, a ja zostałem z mętlikiem w głowie. Pomyślałem o Madison.Czy jej nic nie jest? Czy doszła do domu? Nie rozmyślałem nad tym długo bo Harry się pojawił, a był już dzwonek i pędziliśmy do sali od matmy.
Jak weszliśmy to nauczycielka znowu mówiła o naszym spóźnieniu chociaż nam go nie wstawiała. Nauczycielkę od matmy lubiłem najbardziej z tych wszystkich bo jako jedyna nie wstawiała spóźnień oraz nie robiła jakiś mega trudnych sprawdzianów oraz kartkówek, więc moje oceny były w miarę od tych pozostałych. Rozejrzałem się po klasie żeby znaleźć nową dziewczynę. To co zobaczyłem mnie totalnie rozbiło. W ostatnim rzędzie po środku jak gdyby nigdy nic siedziała Madison. Posłałem jej pytające spojrzenie. Zdziwiła się.
Szepnąłem do Harry'ego że idę usiąść. Szedłem w kierunku ławki Madison, która promieniała na twarzy. Usiadłem i zacząłem rozmowę:
-hej co ty tu robisz. Spytałem.
-chodzę do szkoły od dzisiaj. Powiedziała nie patrząc się na mnie.
-czyli jesteś tą nową?
-można tak powiedzieć.
-okey, czyli dzisiaj siedzę z tobą.
-mi pasuję. Odpowiedziała.
Cieszę się że mam kogoś takiego jak Madison. Będzie dobrą przyjaciółką, tylko nie wiem czy Harry tego nie spieprzy bo prędzej czy później będzie chciał się do niej dobrać, ale muszę ich sobie przedstawić w końcu będą na siebie skazani.
-Mad na przerwie ci kogoś przedstawię. Ok ?
-okey nie ma sprawy
-spotkajmy się pod sklepikiem za 10 min
-ok
Przerwa się zaczęła. Ja z Harry'm wyszliśmy z klasy i skierowaliśmy się pod sklepik
-kogo chcesz mi przedstawić?
-Madison. Moją nową przyjaciółkę, jak i twoją.
-aha okey. Mam nadzieję że będzie fajna!
-jest mówię ci, tylko nie możemy zamieszać jej w to bagno z Justinem!
-spoko ja się postaram tylko nie wiem jak ty ?!
-przecież wiesz że ja też
Nim się spostrzegłem doszła do nas Mad.
-już myślałem że nie przyjdziesz!
-jednak jest inaczej. Zagadałam się z koleżanką.
-ooo znalazłaś już kogoś?
-tak już tak. Nie licząc ciebie.
...
Po rozmowie i przysiędze którą złożyli Mad i Harry ruszyliśmy na lekcję.
Mam nadzieję że się polubią, chodź już widzę postępy.
Jeszcze tylko Harry musi zamienić parę słów z Caroline i będzie dobrze.
******
Jest 2 rozdział. Jak się podoba ?
Wiem że krótki, przepraszam, ale dopiero się rozkręcam :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Proszę o komentarz to mnie motywuję do dalszej pracy
Dziękuję dziewczyny za komentarze to po prostu wspaniałe uczucie, gdy widzę że to komentujecie. Dziękuję ;*
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Zayn*
Szedłem spóźniony do szkoły, przepraszam raczej biegłem. Wstałem spóźniony i tak to jest prawie codziennie. Wszedłem do szkoły. Zobaczyłem że jeszcze zostało 5 minut do dzwonka i zauważyłem Harry'ego który rozmawiał z Caroline, największym plastikiem w szkole. Nie lubiłem Caroline. Ubierała się jak dziwka i pomiatała każdym. Tylko jej koleżaneczki i Harry byli poza jej zakresem znęcania się. Nawet mi parę razy mówiła żebym przestał przyjaźnić się z Harrym, bo źle na tym wyjdzie. PYTAM SIĘ NA CZYM ŹLE WYJDZIE? Jej słowa przechodziły mi koło nosa,będzie myślała że może mi rozkazywać. To jest w błędzie. Nie dziwię się Harry to straszliwy kobieciarz, a każda dziewczyna w tej szkole na niego leci, więc to już wszystko wyjaśnia. Może mieć każdą. Szczerze mi to obojętnie z kim się omawia i co robi, tylko nie podoba mi się to jak wykorzystuje inne dziewczyny.Zejdźmy z tego tematu. Podszedłem to Harry'ego żeby się z nim przywitać:
-hej stary. Powiedziałem.
-hej.Znowu nie mogłeś wstać? Zapytał.
-jak ty mnie dobrze znasz! Odparłem wesoło.
Caroline przysłuchiwała się naszej rozmowie z zazdrością. Dobrze jej tak! Na twarzy zagościł mi zwycięski uśmiech.
-Caroline to my już z Zaynem idziemy na lekcję. Oznajmił Harry.
-okey idź. Do zobaczenia później. Pomachała Harry'emu i odeszła, wtedy skorzystałem z okazji że jej nie ma i spytałe.
-ty ją naprawdę lubisz? Burknąłem.
-nie lubię jej, tylko ona się mnie uczepiła.
-to nie możesz powiedzieć żeby się odczepiła. Czy to takie trudne?
-Trochę. Nie umiem jej tego powiedzieć
-Harry zejdź na ziemię. Ona niszczy naszą przyjaźń, a ja nie chcę cię stracić przez ten plastik. Za długo się przyjaźnimy.
-rozumiem Zayn. Dzisiaj jej to powiem, tylko teraz muszę iść do szafki.
-okey. Za kilka minut pod klasą?
-jak zawsze. Uśmiechnął się.
Harry odszedł, a ja zostałem z mętlikiem w głowie. Pomyślałem o Madison.Czy jej nic nie jest? Czy doszła do domu? Nie rozmyślałem nad tym długo bo Harry się pojawił, a był już dzwonek i pędziliśmy do sali od matmy.
Jak weszliśmy to nauczycielka znowu mówiła o naszym spóźnieniu chociaż nam go nie wstawiała. Nauczycielkę od matmy lubiłem najbardziej z tych wszystkich bo jako jedyna nie wstawiała spóźnień oraz nie robiła jakiś mega trudnych sprawdzianów oraz kartkówek, więc moje oceny były w miarę od tych pozostałych. Rozejrzałem się po klasie żeby znaleźć nową dziewczynę. To co zobaczyłem mnie totalnie rozbiło. W ostatnim rzędzie po środku jak gdyby nigdy nic siedziała Madison. Posłałem jej pytające spojrzenie. Zdziwiła się.
Szepnąłem do Harry'ego że idę usiąść. Szedłem w kierunku ławki Madison, która promieniała na twarzy. Usiadłem i zacząłem rozmowę:
-hej co ty tu robisz. Spytałem.
-chodzę do szkoły od dzisiaj. Powiedziała nie patrząc się na mnie.
-czyli jesteś tą nową?
-można tak powiedzieć.
-okey, czyli dzisiaj siedzę z tobą.
-mi pasuję. Odpowiedziała.
Cieszę się że mam kogoś takiego jak Madison. Będzie dobrą przyjaciółką, tylko nie wiem czy Harry tego nie spieprzy bo prędzej czy później będzie chciał się do niej dobrać, ale muszę ich sobie przedstawić w końcu będą na siebie skazani.
-Mad na przerwie ci kogoś przedstawię. Ok ?
-okey nie ma sprawy
-spotkajmy się pod sklepikiem za 10 min
-ok
Przerwa się zaczęła. Ja z Harry'm wyszliśmy z klasy i skierowaliśmy się pod sklepik
-kogo chcesz mi przedstawić?
-Madison. Moją nową przyjaciółkę, jak i twoją.
-aha okey. Mam nadzieję że będzie fajna!
-jest mówię ci, tylko nie możemy zamieszać jej w to bagno z Justinem!
-spoko ja się postaram tylko nie wiem jak ty ?!
-przecież wiesz że ja też
Nim się spostrzegłem doszła do nas Mad.
-już myślałem że nie przyjdziesz!
-jednak jest inaczej. Zagadałam się z koleżanką.
-ooo znalazłaś już kogoś?
-tak już tak. Nie licząc ciebie.
...
Po rozmowie i przysiędze którą złożyli Mad i Harry ruszyliśmy na lekcję.
Mam nadzieję że się polubią, chodź już widzę postępy.
Jeszcze tylko Harry musi zamienić parę słów z Caroline i będzie dobrze.
******
Jest 2 rozdział. Jak się podoba ?
Wiem że krótki, przepraszam, ale dopiero się rozkręcam :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Proszę o komentarz to mnie motywuję do dalszej pracy
wtorek, 23 września 2014
Rozdział 1
Rozdział dedykuję Zuzi Nowak za skomentowanie jako pierwszej mojego bloga
Dziękuję za komentarz :* to dla mnie wiele znaczy :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nowa szkoła, nowa znajomość
Obudziło mnie krzątanie mojej mamy po pokoju.
-Mad wstawaj. Idziesz dzisiaj do szkoły!
-CO !?! Zerwałam się z łóżka zobaczyłam że jest godzina 7:15!Pierwszy dzień, a ja się spóźnię. Super.Wstałam poszłam do łazienki. Wykonałam w niej standardowe czynności i poszłam do garderoby wybrać ciuchy na dziś. Wybrałam to :
-Ja jestem Harry Styles, najprzystojniejszy chłopak z całej szkoły oraz największy podrywacz!
Dziękuję za komentarz :* to dla mnie wiele znaczy :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
nowa szkoła, nowa znajomość
Obudziło mnie krzątanie mojej mamy po pokoju.
-Mad wstawaj. Idziesz dzisiaj do szkoły!
-CO !?! Zerwałam się z łóżka zobaczyłam że jest godzina 7:15!Pierwszy dzień, a ja się spóźnię. Super.Wstałam poszłam do łazienki. Wykonałam w niej standardowe czynności i poszłam do garderoby wybrać ciuchy na dziś. Wybrałam to :
Następnie zeszłam na dół do kuchni żeby coś zjeść. Wybrałam płatki z mlekiem.
Po zjedzeniu udałam się do przedpokoju. Założyłam buty i już miałam wychodzić, gdy mama mnie zatrzymała:
-na pewno masz wszystko ?
-tak mamo. Pocałowałam ją w policzek.
-pamiętaj żeby dobrze wypaść w pierwszym dniu.
-okey postaram się. Zaśmiałam się z mamą. Miałam dobre oceny i dobrze się uczyłam, ale nie byłam kujonem. Wyszłam z domu.
Szłam brzegiem ulicy z torbą na ramieniu i myślałam jak to będzie w nowej szkole, czy dobrze mi tam będzie i czy kogoś znajdę, ale najdziwniejsze jest to że Zayn mi nie powiedział gdzie chodzi do szkoły i jak ma na nazwisko, ale nie rozmyślałam nad tym długo, ponieważ już byłam przy szkole.
Weszłam do niej i skierowałam się do sekretariatu.
-Dzień dobry. Nazywam się Madison Beer. Jestem tu nowa.
-Dzień dobry Madison.Jestem Lucy Simpson i jestem sekretarką szkoły. Słyszałam o tobie. Masz tu plan lekcji i kluczyk do swojej szafki i powodzenia w nowej szkole. Uśmiechnęła się do mnie i podała mi potrzebne rzeczy.
-Dziękuję. Przyda się. Odwzajemniłam uśmiech i opuściłam sekretariat.
Skierowałam się do szafki i chciałam już włożyć niepotrzebne rzeczy, gdy jakiś chłopak mnie potrącił.
-uważaj jak chodzisz. Powiedziałam.
-O kogo my tu mamy. Nowa ? Powiedział z krzywym uśmiecham na ustach.
-yhmm. powiedziałam bez entuzjazmu.
Nie minie miesiąc a się we mnie zakochasz. Przyzwyczaj się do mnie.
-taaak na pewno. Chciałbyś.
-no tak zobaczymy. Do zobaczenia kochanie. Puścił do mnie oczko i odszedł
Ja z nim nie wytrzymam. Obiecuję. Co za chamskie zachowanie. Niech spieprza, ale muszę przyznać przystojny to on był.
Skierowałam się na lekcję. Pierwsza była matematyka.
Podeszłam pod klasę i usiadłam. Grzebałam w telefonie dopóki nie zadzwonił dzwonek i trzeba było wchodzić do klasy. Usiadłam na końcu w środkowym rzędzie i wypakowałam książki i pani przedstawiła mnie i zaczęła spokojnie lekcję dopóki do klasy wpadło dwóch chłopaków. Jeden to był ten cham Harry, a drugi to Zayn??
-Zayn, Harry co to ma być ? Kolejne spóźnienie! Spytała nauczycielka.
-no bo my ten no... Tłumaczył się Zayn.
-...byliśmy w toalecie. Dokończył za Zayna Harry.
Cała klasa zaczęła się śmiać,a Zayn zaczął wodzić wzrokiem po klasie aż napotkał mój wzrok i posłał mi pytające spojrzenie. Odpowiedziałam tym samym.
Harry zaczął rozmawiać z nauczycielką na temat spóźnień , a Zayn szepnął mu coś na ucho, a on pokiwał twierdząco głową i znowu włączył się w konwersację z nauczycielką, natomiast Zayn szedł w kierunku mojej ławki i usiadł, wypakował książki i zwrócił się do mnie :
-co ty tu robisz ?
-chodzę do szkoły od dzisiaj.
-czyli ty jesteś tą nową ?
-można tak powiedzieć. Posłałam mu lekki uśmiech a on go odwzajemnił.
-okey dzisiaj siedzę z tobą. Powiedział.
- mi pasuję
-nie wiedziałem że to ty będziesz tą "nową" !
-a ja nie wiedziałam że to ty będziesz chodził ze mną do klasy!
-hahahaha. Zaczęliśmy się śmiać,a cham Harry nam się przyglądał. Nie powiem wkurza mnie to.
-Madison, Zayn cicho tam bo lekcja się już zaczęła.Powiedział nauczycielka. Uśmiechnęła się do nas.
-już lubię tą nauczycielkę. Powiedziałam.
-Tak ona jest fajna.
Całą lekcję matmy przegadaliśmy,a wzrok Harry'ego ze mnie nie schodził.
-Mad na przerwie ci kogoś przedstawię. Ok ?
-okey nie ma sprawy.
Nadeszła przerwa,a wszyscy wychodzili z klasy a Zayn powiedział:
-spotkajmy się przy sklepiku szkolnym za 10 minut.
-ok
Wzięłam swoje rzeczy, wyszłam i podążałam w kierunku kolejnej sali na kolejną lekcję czyli biologię. Jak chciałam wejść na schody ktoś mnie zaczepił:
-hej. Jestem Emma, a ty Madison. Nowa ?
-Tak skąd znasz moje imię ?
-bo zadajesz się z dwoma najbardziej znanymi i najprzystojniejszymi kolesiami w szkole!
-Zayn i Harry ?
-tak. Uśmiechnęła się do mnie.
-i chciałabym zapytać czy nie oprowadzić cię po nowej szkole ?
-jasne czemu nie.
-to chodź. Pociągnęła mnie za rękę.
Emma pokazała mi chyba wszystkie zakątki szkoły, mówiła teraz o nauczycielach, gdy przypomniało mi się że mieliśmy się spotkać przy sklepiku szkolnym.
-Emma muszę iść pogadamy później. ok ?
-jasne. Co teraz masz?
-biologię. Powiedziałam
- Ja też. to spotkamy się pod klasą.
-okey. Na razie. Powiedziałam odchodząc.
Biegłam pod sklepik i zobaczyłam pod nim Zayna z Harrym! Jeszcze jego tu brakowało.
Podeszłam do niego
-już myślałem że nie przyjdziesz .
-jednak jest inaczej. Zagadałam się z koleżanką.
-oo znalazłaś już kogoś ?
-tak już tak. Uśmiechnęłam się do niego promiennie.
-okey. Chciałem ci przedstawić Harry'ego.To mój przyjaciel o którym gadaliśmy w parku Pokazał na tego chama. CO ?? Ja myślałam że to będzie porządny gość jak Zayn, a nie taki cham.
-My się już znamy. Powiedziałam
-skąd ? Spytał zdziwiony.
-poznaliśmy się godzinę temu.Powiedział Harry.
-aha. Odparł Zayn.
-Mam nadzieję że się polubicie, bo będziecie skazani na siebie. Odparł po krótkiej chwili.
-Dlaczego ? Spytałam.
--dlatego że ty kumplujesz się ze mną a ja z Harrym. Odparł z uśmiechem na ustach.
-Mi pasuję. Odparł Harry.
-ok niech ci będzie. Spróbuję się z nim za kumplować.
-Dzięki.Podszedł do mnie i przytulił, odwzajemniałam przytulasa i dołączył też do nas Harry.
Przytulaliśmy się we trójkę. Powiem że mi się podobało.
-ale nie myśl Harry że ciebie to nie obejmuję. Powiedział Zayn.
-wiem mnie też to obejmuję.
-przysięgnijcie !
-PRZYSIĘGAMY !
Na znak przysięgi przytuliłam Harry'ego, a on mnie. Nieźle przytulał ;)
-okey ruszamy na kolejną lekcję. Powiedział Harrry.
-to idziemy. Odparłam.
Tak minęły mi kolejne lekcje razem z chłopakami i Emmą.
W tej szkole nie jest tak źle. Mam już przyjaciół, nauczyciele są fajni, mam do szkoły 5 minut.
Jednak widzę pozytywy w tej przeprowadzce.
*****
Jest rozdział 1. Jak wam się podoba ?
Pisałam go 3 godziny.
Proszę o komentarze to mnie motywuję do dalszego działania
poniedziałek, 22 września 2014
Prolog
przeprowadzka, nowe miejsce, przypadkowe spotkanie
Rodzice postanowili przeprowadzić się do Holmes Chapel z powodu pracy, bo dostali lepsze stanowisko pracy i lepszą wypłatę. Opuściłam starych znajomych, dom, ale ja nie miałam nic do gadania. Małe miasteczko żadnych centrum handlowych ani innych rozrywek nie to co w Londynie. Tutaj tylko jest park razem z rampami na deskorolki czyli nic ciekawego. Jutro miałam zacząć nową szkołę. Strasznie się boję. Myślę że nie znajdę nowych przyjaciół oraz nie będę tam się czułą dobrze.
Moje rozmyślania przerwała mi moja mama.
-Mad (zdrobnienie od imienia Madison) może przejdziesz się po okolicy, może poznasz kogoś nowego bo ja z tatą mamy jeszcze kilka pudeł do rozpakowania.
-mogę się przejść, a nie potrzebujecie pomocy ?
-nie damy sobie radę. Idź już. Ponagliła mnie mama.
-ok
Założyłam na nogi białe Converse i wyszłam z domu, kierując się w stronę parku, bo to było jedyne miejsce do którego znałam drogę. Szłam powoli, nigdzie nie widziałam żadnej żywej duszy oprócz kilku ludzi spieszących się do rodzin, sklepów lub pracy. Nie znałam tu prawie nikogo. Dopiero jutro szkoła więc się okaże czy kogoś poznam. Szłam ze spuszczoną głową w dół i myślałam jak to będzie zacząć nowe życie tu, w tym miejscu. Zauważyłam że grunt łamie mi się pod nogami i upadam, ale czyjeś dłonie uratowały przed upadkiem. Spojrzałam na mojego wybawiciela i od razu pożałowałam swojej decyzji. Czekoladowe tęczówki wpatrywały się na mnie a jego uśmiech był śliczny.
*Zayn*
Wracałem własnie od Harry'ego bo mieliśmy się spotkać na walce,ale okazało się że jest odwołana, więc poszliśmy do niego pogadać. Od kilku dni gadają w szkole że dojdzie do naszej klasy nowa dziewczyna. Hmm nie potrzebujemy nowych uczniów. Pewnie znowu to będzie jakaś ciamajda albo po prostu plastik. Wolałbym gdyby nikt nie dochodził. Moje rozmyślania przerwała dziewczyna która na mnie wpadła. Już myślałem że na nią nakrzyczę i powiem "uważaj jak chodzisz" ale jej przenikliwe, brązowe tęczówki nie pozwoliły mi na to, tylko swoimi rękoma objąłem ją w pasie, by nie pozwolić żeby upadła. Nasze oczy spotkały się po drodze i tkwiliśmy w tej pozycji kilka sekund dopóki dziewczyna nie spuściła ze mnie wzroku i nie wstała. Otrzepała swoje spodnie i powiedziała :
-dzięki. Chciała już odejść, ale złapałem ją za nadgarstek.
-nie przedstawisz się?
-nie sądzę żeby to miało jakiś sens.
-oj proszę. Powiedziałem
-Madison dla przyjaciół Mad. Teraz ty ? Uśmiechnęła się promiennie. Chyba zakochałem się w jej uśmiechu.
-Zayn. Wiesz chyba jesteś nowa bo nigdy cię nie widziałem.
-znasz wszystkich ludzi w mieście ? Zdziwiła się.
-oj skarbie żebyś wiedziała że wszystkich..
-aha.
-Oprowadzić cię ?Zapytałem. Może ją poznam, dowiem się czegoś o niej, skąd przyjechała.
Tylko muszę uważać bo jeśli ktoś zobaczy z gangu Justina to będzie po niej jak i z resztą po mnie i po Harrym.
*Madison*
-Dobrze. Zgodziłam się bo Zayn to fajny chłopak pewnie jest w moim wielu, tylko zbyt pewny siebie, a przy zbyt pewnych siebie chłopakach robię się nieśmiała. Uważam że Zayn nadaje się na przyjaciela. Trzeba to sprawdzić.
Chłopak mnie oprowadził chyba po całym miasteczku, ale jeszcze chciał mi coś pokazać.
Weszliśmy w ciemną uliczkę i szliśmy dopóki za rogiem nie wyłonił się stary budynek.
-Po co tu przyszliśmy Zayn ? Spytałam przestraszona bo przyznam że trochę się bałam.
-mówiłem że chcę ci coś pokazać.
Jego ton mówił że jest trochę wkurzony za to pytanie.
Weszliśmy do tego starego budynku i zaczął mówić :
-to jest budynek od nielegalnych walk jeśli chciałabyś zobaczyć jak walczę ja lub ktoś inny to schodzisz na dół,dwa piętra niżej tam stoją dwaj goście : Chack i Luke. Mówisz im że przysłał cię Zayn Malik albo pójdziesz do mnie piętro niżej tam jest pokój 113,wchodzisz, mówisz że nie chcą cię wpuścić i ja to załatwiam. Wiem że teraz się boisz ale to jest jedyna rozrywka dla nastolatków. Przychodzenie tutaj,oglądanie lub walka. Jestem w twoim wieku i tu mieszkam i wiem lepiej.
Zrobisz jak uważasz.
Zaczęłam się go powoli bać. Skąd może widzieć ile mam lat?!? W ogóle nie wiedziałam że to miasto ma "mroczną stronę "!
-Zayn możemy już stąd iść?
-jasne tylko nie musisz się mnie bać. Widzę po twoim spojrzeniu!
-co myślisz że będę skakać ze szczęścia że mnie tu przyprowadziłeś ? To miejsce jest straszne.
-Okey. Już idziemy.
Wyszliśmy z tego okropnego miejsca i kierowaliśmy się w stronę z której przyszliśmy. Teraz rozmawialiśmy już o normalnych rzeczach.
Gdy mieliśmy już się rozstać i pójść w inne strony Zayn jakoś źle zareagował bo zaciągnął mnie w krzaki i zatkał moje usta swoją dłonią. Strzepnęłam ją :
-możesz powiedzieć co ty robisz ?
-ratuję ci życie!
-co ? krzyknęłam !
-ćśśś .Mówiłem ci że biorę udział w nielegalnych walkach i ten cały gang Justina jest moim wrogiem i Harry'ego. Chce nas dopaść bo kiedyś spotykałem się z jego siostrą a ona w pewnej akcji zginęła i on chcę mnie za to zabić i możliwe że ty też będziesz w to wciągnięta, a teraz chowamy się przed jego kolegami z gangu . Z tej wypowiedzi Zayna chodziło mi po głowie imię Harry . Ciekawe kto to jest.
-ok teraz możemy wyjść. Już poszli. Powiedział.
Wyszliśmy z naszej "kryjówki" i skierowaliśmy się do wyjścia z parku.
Jak już chciałam iść do domu, znowu Zayn mnie zatrzymał.
-słuchaj Mad wracaj szybko do domu i nie idź teraz nigdzie indziej. Nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra. Możesz być obserwowana bo mogli to zauważyć że byliśmy razem w parku i mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.
Przytulił mnie na pożegnanie. Odwzajemniłam uścisk i nie chciałam go puszczać ale czułam się w jego ramionach bezpiecznie.
Do zobaczenia Zayn. Pomachałam mu jak już odchodził. Odmachał mi, odwrócił się i odszedł szybko. Ja też szybko pobiegłam do domu.
Doszłam do domu w 5 minut, strasznie się zmęczyłam tym biegiem.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przedpokoju, zdjęłam buty i poszłam do salonu, do mamy.
-Cześć skarbie. Już zaczynałam się o ciebie martwić. Co robiłaś tak długo ? Poznałaś kogoś ?
-Cześć mamo. Ja poznałam Z.. ja poznałam okolicę. Przypomniało mi się co mówił mi Zayn "nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra"
-Na pewno ?
-tak. Jest tu taki park
Spojrzałam na zegarek w salonie okazało się że już 19. Byłam na dworze 5 godzin ?!?
Zjadłam kolację i poszłam do mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i rozmyślałam o dzisiejszym spotkaniu z Zaynem, o walkach, gangu Justina i o "tajemniczym" Harrym.
Rodzice postanowili przeprowadzić się do Holmes Chapel z powodu pracy, bo dostali lepsze stanowisko pracy i lepszą wypłatę. Opuściłam starych znajomych, dom, ale ja nie miałam nic do gadania. Małe miasteczko żadnych centrum handlowych ani innych rozrywek nie to co w Londynie. Tutaj tylko jest park razem z rampami na deskorolki czyli nic ciekawego. Jutro miałam zacząć nową szkołę. Strasznie się boję. Myślę że nie znajdę nowych przyjaciół oraz nie będę tam się czułą dobrze.
Moje rozmyślania przerwała mi moja mama.
-Mad (zdrobnienie od imienia Madison) może przejdziesz się po okolicy, może poznasz kogoś nowego bo ja z tatą mamy jeszcze kilka pudeł do rozpakowania.
-mogę się przejść, a nie potrzebujecie pomocy ?
-nie damy sobie radę. Idź już. Ponagliła mnie mama.
-ok
Założyłam na nogi białe Converse i wyszłam z domu, kierując się w stronę parku, bo to było jedyne miejsce do którego znałam drogę. Szłam powoli, nigdzie nie widziałam żadnej żywej duszy oprócz kilku ludzi spieszących się do rodzin, sklepów lub pracy. Nie znałam tu prawie nikogo. Dopiero jutro szkoła więc się okaże czy kogoś poznam. Szłam ze spuszczoną głową w dół i myślałam jak to będzie zacząć nowe życie tu, w tym miejscu. Zauważyłam że grunt łamie mi się pod nogami i upadam, ale czyjeś dłonie uratowały przed upadkiem. Spojrzałam na mojego wybawiciela i od razu pożałowałam swojej decyzji. Czekoladowe tęczówki wpatrywały się na mnie a jego uśmiech był śliczny.
*Zayn*
Wracałem własnie od Harry'ego bo mieliśmy się spotkać na walce,ale okazało się że jest odwołana, więc poszliśmy do niego pogadać. Od kilku dni gadają w szkole że dojdzie do naszej klasy nowa dziewczyna. Hmm nie potrzebujemy nowych uczniów. Pewnie znowu to będzie jakaś ciamajda albo po prostu plastik. Wolałbym gdyby nikt nie dochodził. Moje rozmyślania przerwała dziewczyna która na mnie wpadła. Już myślałem że na nią nakrzyczę i powiem "uważaj jak chodzisz" ale jej przenikliwe, brązowe tęczówki nie pozwoliły mi na to, tylko swoimi rękoma objąłem ją w pasie, by nie pozwolić żeby upadła. Nasze oczy spotkały się po drodze i tkwiliśmy w tej pozycji kilka sekund dopóki dziewczyna nie spuściła ze mnie wzroku i nie wstała. Otrzepała swoje spodnie i powiedziała :
-dzięki. Chciała już odejść, ale złapałem ją za nadgarstek.
-nie przedstawisz się?
-nie sądzę żeby to miało jakiś sens.
-oj proszę. Powiedziałem
-Madison dla przyjaciół Mad. Teraz ty ? Uśmiechnęła się promiennie. Chyba zakochałem się w jej uśmiechu.
-Zayn. Wiesz chyba jesteś nowa bo nigdy cię nie widziałem.
-znasz wszystkich ludzi w mieście ? Zdziwiła się.
-oj skarbie żebyś wiedziała że wszystkich..
-aha.
-Oprowadzić cię ?Zapytałem. Może ją poznam, dowiem się czegoś o niej, skąd przyjechała.
Tylko muszę uważać bo jeśli ktoś zobaczy z gangu Justina to będzie po niej jak i z resztą po mnie i po Harrym.
*Madison*
-Dobrze. Zgodziłam się bo Zayn to fajny chłopak pewnie jest w moim wielu, tylko zbyt pewny siebie, a przy zbyt pewnych siebie chłopakach robię się nieśmiała. Uważam że Zayn nadaje się na przyjaciela. Trzeba to sprawdzić.
Chłopak mnie oprowadził chyba po całym miasteczku, ale jeszcze chciał mi coś pokazać.
Weszliśmy w ciemną uliczkę i szliśmy dopóki za rogiem nie wyłonił się stary budynek.
-Po co tu przyszliśmy Zayn ? Spytałam przestraszona bo przyznam że trochę się bałam.
-mówiłem że chcę ci coś pokazać.
Jego ton mówił że jest trochę wkurzony za to pytanie.
Weszliśmy do tego starego budynku i zaczął mówić :
-to jest budynek od nielegalnych walk jeśli chciałabyś zobaczyć jak walczę ja lub ktoś inny to schodzisz na dół,dwa piętra niżej tam stoją dwaj goście : Chack i Luke. Mówisz im że przysłał cię Zayn Malik albo pójdziesz do mnie piętro niżej tam jest pokój 113,wchodzisz, mówisz że nie chcą cię wpuścić i ja to załatwiam. Wiem że teraz się boisz ale to jest jedyna rozrywka dla nastolatków. Przychodzenie tutaj,oglądanie lub walka. Jestem w twoim wieku i tu mieszkam i wiem lepiej.
Zrobisz jak uważasz.
Zaczęłam się go powoli bać. Skąd może widzieć ile mam lat?!? W ogóle nie wiedziałam że to miasto ma "mroczną stronę "!
-Zayn możemy już stąd iść?
-jasne tylko nie musisz się mnie bać. Widzę po twoim spojrzeniu!
-co myślisz że będę skakać ze szczęścia że mnie tu przyprowadziłeś ? To miejsce jest straszne.
-Okey. Już idziemy.
Wyszliśmy z tego okropnego miejsca i kierowaliśmy się w stronę z której przyszliśmy. Teraz rozmawialiśmy już o normalnych rzeczach.
Gdy mieliśmy już się rozstać i pójść w inne strony Zayn jakoś źle zareagował bo zaciągnął mnie w krzaki i zatkał moje usta swoją dłonią. Strzepnęłam ją :
-możesz powiedzieć co ty robisz ?
-ratuję ci życie!
-co ? krzyknęłam !
-ćśśś .Mówiłem ci że biorę udział w nielegalnych walkach i ten cały gang Justina jest moim wrogiem i Harry'ego. Chce nas dopaść bo kiedyś spotykałem się z jego siostrą a ona w pewnej akcji zginęła i on chcę mnie za to zabić i możliwe że ty też będziesz w to wciągnięta, a teraz chowamy się przed jego kolegami z gangu . Z tej wypowiedzi Zayna chodziło mi po głowie imię Harry . Ciekawe kto to jest.
-ok teraz możemy wyjść. Już poszli. Powiedział.
Wyszliśmy z naszej "kryjówki" i skierowaliśmy się do wyjścia z parku.
Jak już chciałam iść do domu, znowu Zayn mnie zatrzymał.
-słuchaj Mad wracaj szybko do domu i nie idź teraz nigdzie indziej. Nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra. Możesz być obserwowana bo mogli to zauważyć że byliśmy razem w parku i mam nadzieję że jeszcze się spotkamy.
Przytulił mnie na pożegnanie. Odwzajemniłam uścisk i nie chciałam go puszczać ale czułam się w jego ramionach bezpiecznie.
Do zobaczenia Zayn. Pomachałam mu jak już odchodził. Odmachał mi, odwrócił się i odszedł szybko. Ja też szybko pobiegłam do domu.
Doszłam do domu w 5 minut, strasznie się zmęczyłam tym biegiem.
Otworzyłam drzwi i weszłam do przedpokoju, zdjęłam buty i poszłam do salonu, do mamy.
-Cześć skarbie. Już zaczynałam się o ciebie martwić. Co robiłaś tak długo ? Poznałaś kogoś ?
-Cześć mamo. Ja poznałam Z.. ja poznałam okolicę. Przypomniało mi się co mówił mi Zayn "nikomu nie mów o naszym spotkaniu. To dla twojego dobra"
-Na pewno ?
-tak. Jest tu taki park
Spojrzałam na zegarek w salonie okazało się że już 19. Byłam na dworze 5 godzin ?!?
Zjadłam kolację i poszłam do mojego pokoju.
Rzuciłam się na łóżko i rozmyślałam o dzisiejszym spotkaniu z Zaynem, o walkach, gangu Justina i o "tajemniczym" Harrym.
Nie zastanawiając się poszłam pod prysznic i się wykąpałam.Prysznic i garderobę miałam w pokoju więc dziękowałam rodzicom że przydzielili mi ten pokój.Relaksująca kąpiel mnie ukoiła do snu i odpłynęłam po dzisiejszym męczącym dniu.
******
Przepraszam że prolog taki krótki, ale obiecuję że rozdział 1 będzie dłuższy :)
Mam nadzieję że przypadł wam do gustu.
Miłego czytania i emocji ;)
PISZCIE W KOMENTARZU OPINIE :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









